Grupa ośmiu osób z Turcji – sześciu studentów i dwie nauczycielki – przyjechała do Polski w ramach unijnego programu Erasmus+, aby zdobywać doświadczenie zawodowe. Jednak ich pobyt w Górze Kalwarii na Mazowszu, zamienił się w nieoczekiwany koszmar. Z tego powodu zostali przeniesieni do Warszawy.
Młodzi Turcy znaleźli się w sytuacji, w której bali się opuszczać hotel, spacerować po mieście czy pójść do sklepu. Bo byli zaczepiani, wulgarnie wyzywani czy filmowani bez pozwolenia.
- Bardzo poruszyła mnie też informacja, że jednej z kobiet, nauczycielek z Turcji, zerwano z głowy chustę.
Nie ma naszej zgody na takie działania, złu trzeba się przeciwstawić - mówi zastępca burmistrza, Piotr Chmielewski.
***
Kalwaria, w odniesieniu do miejsc pielgrzymkowych, oznacza kaplice symbolizujące stacje Męki Pańskiej, które swym położeniem – zazwyczaj na wzgórzach – miały przypominać Jerozolimę.
Celem budowania kalwarii było umożliwienie wiernym otrzymywania takich samych odpustów, jak podczas pielgrzymki do Jerozolimy.
***
Góra Kalwaria położona jest niecałe 40 km na południe od Warszawy. Nazywana była Nową Jerozolimą. W 1666 r. na terenie ówczesnej Rzeczypospolitej istniały już cztery kalwarie: Kalwaria Zebrzydowska w Małopolsce, Żmudzka na Litwie, Wejherowska na Kaszubach i Pakoska na Kujawach oraz powstawała kalwaria w Pacławiu na Podkarpaciu. Brak kalwarii na Mazowszu zauważył biskup poznański, Stefan Wierzbowski.
W tym celu biskup poznański wykupił zniszczoną w czasie potopu szwedzkiego wieś Góra i postanowił wznieść Nową Jerozolimę.
Sprowadził tu także dominikanów, dominikanki, franciszkanów, bernardynów, pijarów i marianów.
W Mazowieckiej Jerozolimie pośród kościołów i kaplic mieszkali zwyczajni ludzie. Znajdowały się tutaj domy, gospody, browary, młyny, usługi rzemieślnicze i medyczne oraz inne. Tak zbudowane miasto kalwaryjne miało wierniej odzwierciedlać Jerozolimę, gdzie w czasie drogi krzyżowej Jezusa, jego męki i zmartwychwstania toczyło się zwyczajne życie.
***
Zabobonne podejście do wyznawców innych religii niż katolicka, nie wzięło się znikąd…





