2°C

52
Powietrze
Jakość powietrza jest średnia.

PM1: 19.95
PM25: 32.11 (91,98%)
PM10: 41.39 (214,04%)
Temperatura: 2.29°C
Ciśnienie: 1017.26 hPa
Wilgotność: 67.08%

Dane z 01.03.2026 06:25, airly.eu

Szczegółowe dane meteoroliczne z Mińska Maz. są dostępne na stacjameteommz.pl


facebook
REKLAMA

Forum

"Prawo które nie służy narodowi to jest bezprawie"

4077 postów
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Poniedziałek, 25 listopada 2019 22:26:35
0
+1 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Niemcy wciąż unikają zwrotu zrabowanych Polsce dzieł. Minister kultury, choć zapewniła, że podpisze apel o ich zwrot, to tego nie zrobiła

https://wpolityce.pl/kultura/474644-niemcy-wciaz-un...
Żabodukt Postów: 82223
kumak
Żabodukt, postów: 82223
Poniedziałek, 25 listopada 2019 23:12:29
-2
+1 -3
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Mocne wsparcie Dulkiewicz dla sędziów. "Nie ugną się przed ubeckimi metodami ministra Ziobry"Prezydent Gdańska zareagowała w mocnych słowach na bulwersującą wiadomość o odwołaniu przez Zbigniewa Ziobrę sędziego, który nakazał Kancelarii Sejmu ujawnienie list poparcia do KRS. Aleksandra Dulkiewicz zdecydowanie stanęła w obronie sędziów z czterech miast, którzy odważnie zareagowali po wyroku TSUE.

https://natemat.pl/291801,mocne-wsparcie-dulkiewi...
Mińsk Mazowiecki Postów: 3889
Silencium
Mińsk Mazowiecki, postów: 3889
Poniedziałek, 25 listopada 2019 23:13:19
+1
+2 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Danzig.
Żabodukt Postów: 82223
kumak
Żabodukt, postów: 82223
Poniedziałek, 25 listopada 2019 23:16:58
-1
+1 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
ja wirklich
Sie verteidigt polnische Gerichte
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Wtorek, 26 listopada 2019 08:44:46
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Dulkiewicz to ma gest! Załatwiła swojemu zastępcy intratne posady. Wiceprezydent Gdańska może liczyć na kolosalne zarobki



Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska, powołała swojego byłego szefa, dziś zastępcę, Alana Aleksandrowicza, do kolejnej rady nadzorczej. B. prezes Gdańskiej Agencji Rozwoju Gospodarczego może wrzesień uważać za szczęśliwy miesiąc. Najpierw prezydent Gdańska wydelegowała go do rady Gdańskich Autobusów i Tramwajów, a następnie do rady Gdańskiej Infrastruktury Wodociągowo-Kanalizacyjnej. Do pensji na poziomie 210 tys. zł rocznie zastępca Dulkiewicz może dodać ok. 100 tys. zł z tytułu zajęć powierzonych do wykonania przez b. podwładną. Nawet bilety jednorazowe po 4 zł można wtedy zaakceptować…

– alarmuje portal wybrzeze24.pl.

Spółki, do których oddelegowano zastępcę prezydent Gdańska, są w całości własnością Gdańska. To prezydent miasta decyduje o tym, kto dostanie intratne stanowiska.

W pierwszych dniach września A. Dulkiewicz odwołała z rady GAiT Ryszarda Trykoskę, który tę funkcje sprawował ponad 6 lat, chociaż od jakiegoś czasu jako wykonawca kontraktu dla miasta, w tym związanego z infrastrukturą tramwajową, znajdował się w ewidentnej kolizji interesów, co nikomu w organach samorządu Gdańska nie przeszkadzało. Miejsce R.Trykoski zajął w GAiT zastępca prezydenta A. Aleksandrowicz. Z oświadczeń majątkowych innych członków rady GAiT wynika, że to zajęcie za ok. 60 tys. zł rocznie

– czytamy.

Dzięki decyzji Aleksandry Dulkiewicz, sprawny urzędnik może liczyć nawet na kilkadziesiąt tysięcy złotych brutto miesięcznej pensji.

mly/wybrzeze24.pl
https://wpolityce.pl/polityka/474653-dulkiewicz-zal...
Postów: 8784
Zolnierz
postów: 8784
Wtorek, 26 listopada 2019 08:52:41
0
+1 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Dulkiewicz niech jedzie na Westerplatte i przeprasza za wszystko co wyPOwiadala ona i jej POdobni o tym miejscu.
Florencja Postów: 1477
platformapapa
Florencja , postów: 1477
Wtorek, 26 listopada 2019 09:03:52
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
jaki tramwaj jedzie na Westerplatte z centrum Gdańska?
Postów: 8784
Zolnierz
postów: 8784
Wtorek, 26 listopada 2019 09:12:28
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Wodny.
Florencja Postów: 1477
platformapapa
Florencja , postów: 1477
Wtorek, 26 listopada 2019 09:19:06
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
on chyba teraz nie kursuje, więc jednak można dojechać tam tylko liniami autobusowymi. podaję numery tych linii autobusowych. to:

- 106,

- 138,

- 606
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Wtorek, 26 listopada 2019 09:29:38
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
jakoś dziwnie nie wierzę w dobrą wolę i przeprosiny dulczessy bez względu czy POrusza się PO wodzie czy jedzie autobusem
Florencja Postów: 1477
platformapapa
Florencja , postów: 1477
Wtorek, 26 listopada 2019 09:34:32
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
ale może skorzystać też z gdańskich korporacji taksówkowych. dlaczego tylko tramwaj wodny i autobus?
Żabodukt Postów: 82223
kumak
Żabodukt, postów: 82223
Wtorek, 26 listopada 2019 22:18:59
0
+1 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Podobno prokuratura umorzyła postępowanie .
To tylko happening.

Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Środa, 27 listopada 2019 09:01:51
0
+1 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
skoro umarza (co za okropne słowo) tego etatowego kłamcę i drania to te obrazki są "drobnym pikusiem" nawet z szubienicami

„Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców”. Sprawa Grossa umorzona

https://www.tvp.info/45512743/polacy-zabili-wiecej-...
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Środa, 27 listopada 2019 09:02:21
+1
+2 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
...
Antypolskie wystąpienie Grossa w Paryżu. „Polacy zabili na wsiach więcej Żydów niż Niemcy”

Read more: http://www.pch24.pl/antypolskie-wystapienie-grossa...
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Środa, 27 listopada 2019 09:26:53
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Gdzie Rzym, a gdzie... sąd?

Chciałbym skomentować pewien artykuł znaleziony na serwisie Interia.pl (link is external): "Sąd nakazał przesłanie list poparcia kandydatów na członków KRS". Najpierw wyjaśnię pokrótce, o co chodzi. Otóż Sąd Okręgowy w Olsztynie nakazał pod rygorem grzywny Kancelarii Sejmu przekazanie mu list poparcia kandydatów na członków KRS. Chodzi o wątpliwości sędziego, czy sędzia nominowany przez nową KRS, który rozpatrywał sprawę do której apelację rozpatruje z kolei Sąd Okręgowy został wybrany prawomocnie. Sąd swoje żądanie uzasadnia... wyrokiem TSUE z 19.11.2019! Jak wszyscy zainteresowani (w tym taki laik jak ja) wiedzą, wyrok ten był odpowiedzią na pytania prejudycjalne zadane przez Izbę Pracy Sądu Najwyższego. "Trybunał orzekł, że to SN ma badać niezależność nowej Izby Dyscyplinarnej, by ustalić, czy może ona rozpoznawać spory dotyczące przejścia sędziów SN w stan spoczynku."
I tu przestałem rozumieć, o co chodzi sędziom z Olsztyna. Bo gdzie Rzym, a gdzie Krym? Dlaczego sędzia domaga się list poparcia dla KRS i chce negować jego prawomocny wybór, na podstawie wyroku TSUE dotyczącego Izby Dyscyplinarnej i Sądu Najwyższego? Czy sędziego którego wybór chce się zakwestionować wybrała Izba Dyscyplinarna? A może sędzia ten jest sędzią SN i został wysłany w stan spoczynku? Albo może sędzia z Olsztyna żądający list poparcia jest sędzią Sądu Najwyższego?

Przecież TSUE nie odniósł się w najmniejszym stopniu do legalności wyboru sędziów przez KRS. Sprawy nie mają nic a nic wspólnego! To oczywiście nie pierwszy przykład arogancji sędziów i wyroków nie mających z logiką nic wspólnego.

Parafrazując, równie dobrze, mógłbym powołując się na Kodeks Drogowy domagać się rozpatrzenia prawomocności wydania świadectwa ukończenia 4 klasy Szkoły Podstawowej synowi sąsiada. Ba, w tym przypadku może w odróżnieniu od opisanej wyżej sprawy,byłby i jakiś związek, bo w 4 klasie zdaje się na Kartę Rowerową.

PS.

Na Niezalezna.pl (link is external)też jest już na ten temat. Proponuję szczegółowo przeczytać tam, a nie na Interii - po co nabijać im klikalność.


Źródło: https://niepoprawni.pl/blog/maciej1965/gdzie-rzym-a-g...

©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :).
Żabodukt Postów: 82223
kumak
Żabodukt, postów: 82223
Środa, 27 listopada 2019 16:17:58
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Szach mat https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=107737865...
Post edytowany
Postów: 8784
Zolnierz
postów: 8784
Środa, 27 listopada 2019 17:00:59
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Gramy dalej Kumak. Oświec nas,idac za przykładem gościa od Inowroclawskiej farmy trolli. W którym miejscu polskie prawo, polski system prawny jest niezgodny z systemem europejskim?
Żabodukt Postów: 82223
kumak
Żabodukt, postów: 82223
Środa, 27 listopada 2019 21:17:02
0
+1 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Anatomia kłamstwa o Gdańsku | PP 156/2019
MINIONE STULECIE, które wyłoniło się po I woj­nie światowej, pozostawiło Europie w spadku mozaikę etniczną, wyznaniową oraz cywilizacyjną, odległą od zasady głoszonej przez Johanna Gottfrieda Herdera, wedle którego „najnaturalniejszym” jest takie państwo, które „stanowi jeden lud o jednym charakterze”. Z kolei deportacje i wypędzenia, przesiedlenia i masowe mi­gracje, które były konsekwencjami II wojny światowej, stworzyły świat, gdzie dominowały zraniona pamięć, poczucie wykorzenienia, potrzeba zadomowienia, wza­jemne pretensje i żądania rekompensaty, w skrajnym przypadku rewanż. Najbardziej dotkliwie odczuły to narody Europy Środkowo-Wschodniej, które odzyskały lub uzyskały państwowość po 1918 roku, przeżyły pie­kło II wojny światowej, a ich powojenny los określiły Jałta i Poczdam. W oku tego cyklonu znalazła się Polska, a miastem, w którym jak w soczewce skupiły się wszyst­kie sprzeczności, paradoksy i dialektyka historycznego losu okazał się Gdańsk.

Przerwane dziedzictwo

Co z tym Gdańskiem?, Czy władze Gdańska cho­rują na proniemieckość? pyta w Do Rzeczy zatroskany Piotr Semka. Czy Gdańsk chce do Niemiec? – takim tytułem zachęca Michał Karnowski do kupienia nume­ru tygodnika Sieci. Przynętą ma być okładka, a na niej prawdziwe mixtum compositum. Donald Tusk jako reprezentant Europy, zamordowany prezydent Paweł Adamowicz, obecna prezydent Aleksandra Dulkiewicz, Pomnik Obrońców Wybrzeża na Westerplatte oraz Po­mnik Poległych Stoczniowców w 1970 roku, tramwaj z tablicą „Danzig”, w tle zaś flagi ze swastykami. Pu­blicyści prawicowych mediów prześcigają się w upowszechnianiu opinii, iż w Gdańsku niemieckość widać na każdym kroku, a to, co polskie, nie jest pielęgnowa­ne. Mnożą się wypowiedzi polityków, którzy, jak posłan­ka Krystyna Pawłowicz, powątpiewają: Czy w Gdańsku w ogóle mieszkają jeszcze Polacy?, a jej post na temat niemieckiej Republiki Gdańskiej stanowi tylko jeden z elementów puzzli, mających składać się na obraz woj­ny Gdańska z Polską.

Nasilające się ostatnio w mediach publicznych i społecznościowych ataki na rzekomą „niemieckość” i „nie­mieckie fascynacje” Gdańska budzą niepokój i jedno­cześnie pytania: co motywuje do wyciągania z lamu­sa historii antyniemieckich haseł i peerelowskich klisz propagandowych? Gdzie byli ci, którzy dzisiaj nadają ton tej nagonce, kiedy po przełomie 1989/1990 ro­ku na tzw. Ziemiach Zachodnich i Północnych, owym kulturowym przekładańcu, gdzie nawarstwiały się róż­ne doświadczenia historyczne, toczyły się debaty, ak­tywizowały lokalne i regionalne środowiska, mnoży­ły inicjatywy edukacyjne, a mieszkańcy tych ziem odkrywali na nowo kulturową wielowarstwowość swych „małych ojczyzn”?

Nie mam wątpliwości, że powrót do retoryki obo­wiązującej we wczesnym PRL oznacza, że ci, którzy ata­kują dzisiaj Gdańsk, pojmują nie tylko odmiennie dzie­dzictwo kulturowe tego miasta. W jeszcze większym stopniu inaczej myślą o polskości i pamięci historycz­nej, nie mówiąc już o tym, że różnią się w odpowiedzi na pytanie, czym w ogóle jest patriotyzm.

Spuścizna zawsze podlegała wartościowaniu, to ja­sne. Można ją postrzegać jako utrudnienie lub funda­mentalną wartość w życiu społecznym. Władze Polski Ludowej odrzucały ze względów narodowych (oraz klasowych) wszystko, co wiązało się z kulturą niemiecką, ścierano „pokost” obcego krajobrazu i podejmowano kroki służące przezwyciężeniu deficytu więzi między duchową tradycją nowych mieszkańców a zewnętrzną urbanistyczną strukturą miast. Z kolei rządzący PiS trak­tuje „proniemieckość”, by stygmatyzować przeciwni­ków i naznaczyć ich piętnem „odszczepieńców”, „zdraj­ców ojczyzny”, „obcych” etc.

Pomysłodawcy i wykonawcy tej nagonki przeoczyli więc fakt, mniej lub bardziej świadomie, iż nowi miesz­kańcy Gdańska i innych podobnych miejsc opuszczo­nych przez wysiedlonych Niemców po 1945 roku przepracowali i mają już za sobą podstawowe fazy towarzy­szące zwykle adaptacji przesiedlonej ludności do no­wych warunków. Myślę tu o poczuciu obcości i odrzu­ceniu niemieckiego dziedzictwa, oswajaniu się z obcą spuścizną materialną i duchową i wreszcie jej integro­waniu z własnym kluczem znaczeń i włączania do świa­ta swoich wartości kulturowych.

Bo spory o spuściznę można wykorzystać do po­głębienia współpracy, a można też sprowadzić ad ab­surdum: co należy do polskiej, a co do niemieckiej hi­storii na ziemiach, gdzie etniczna i kulturowa afiliacja była często niejednoznaczna i nie do rozstrzygnięcia? Jak ocenić relację zabytku z otoczeniem, które uległo zmianie? Czy topolowa aleja zasadzona przez pruskie­go junkra jest polska czy niemiecka? Gdzie przebie­ga granica między dominacją „polskiego” i „germań­skiego” ducha? W toku rozlicznych konferencji mię­dzynarodowych jej uczestnicy, zatroskani o kulturę hi­storyczną pogranicza, pytali, co zrobić, gdy fundato­rem był Niemiec, architektem Włoch, a ziemia należała do Polaka?

Strażnicy lokalnej pamięci

Zamordowany 13 stycznia 2019 roku prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, gdańszczanin, którego ro­dziców wysiedlono z Wileńszczyzny, czuł się w szcze­gólny sposób spadkobiercą wielowarstwowej historii swego miasta. Marzył, by z dumnej i tragicznej prze­szłości wyciągnąć mądrą lekcję na przyszłość. Nie roz­poczynał jednak swej pracy na ziemi jałowej. Jak wie­my, przełom demokratyczny 1989 roku, a nade wszyst­ko normalizacja sąsiedztwa polsko-niemieckiego wpły­nęły zasadniczo na sposób obcowania z materialnym i duchowym dziedzictwem niemieckim. Na całym pol­skim obszarze pogranicza kulturowego rosło stopnio­wo zainteresowanie zderzeniem różnych doświadczeń nie tylko w wymiarze regionalnym i lokalnym, lecz rów­nież europejskim i globalnym.

Lata dziewięćdziesiąte przyniosły więc mnogość lo­kalnych ośrodków badań, dokumentacji, wydawnictw naukowych popularyzujących różnorodność odziedzi­czonej spuścizny wielu narodów, uznaną w końcu za bogactwo i przedmiot dumy tych ziem. Klimat sprzy­jający otwarciu stworzyli ludzie – entuzjaści, miłośnicy historii, muzealnicy, nauczyciele, archiwiści, animato­rzy kultury, naukowcy, dziennikarze, budziciele lokalnej tożsamości. Uznali oni, że ich poczucie bycia u sie­bie, przynależności do miejsca, gdzie brakuje grobów ich przodków, można umocnić poprzez wiedzę o prze­szłości byłych mieszkańców i ich bagażu doświadczeń.

Władze Gdańska, podobnie jak Wrocławia, Szczeci­na i wielu pomniejszych miejscowości, kierowały się przekonaniem, że demokratyczna tożsamość wymu­sza godzenie wielu obrazów przeszłości. Określenie własnej tożsamości jest bowiem, jak określała Barbara Skarga, niekończącym się procesem, pełnym niepew­ności, pytań, konfliktów. Ci, którzy postrzegali siebie jako strażników lokalnej pamięci, rozpoczęli pracę wo­kół pytań, kim są byli mieszkańcy miasta i skąd pocho­dzą jego obecni mieszkańcy. Motywowała ich potrze­ba dialogu, poznania sąsiadów, wypracowania poczucia dumy z różnorodności tradycji. Rzesze anonimowych aktorów, którzy zaangażowali się w budowę nowego kapitału symbolicznego miast o zróżnicowanych korze­niach historycznych, poczuły się spadkobiercami odzie­dziczonego krajobrazu kulturowego i kontynuatorami lokalnej pamięci. Stałe interakcje między ludźmi, archi­tekturą i krajobrazem kulturowym zmieniają bowiem poczucie przynależności.

Każde z tych miast, ich władz i mieszkańców, po­święciło wiele lat na debatę o przeszłości miejsc, w któ­rym przyszło im żyć. Miasto bowiem to nie tylko zabu­dowa, ale i przestrzeń mentalna, system wyobrażeń i historycznych symboli budujących więzi. Kiedy w Szcze­cinie w 2003 roku znaleziono podczas prac remon­towych tablice z napisami w języku niemieckim, po­święcone zasłużonym niemieckim patronom ulic i placów, rozwinął się spór, co uczynić z tym „odkryciem”. Zwyciężyła postawa tych osób (jak choćby kierownik Oddziału Konserwacji Zbiorów Książnicy Pomorskiej dr Wojciech Łopuch), które uznały, że to część ikono­grafii i symboliki miasta i należy się jej szacunek, bo „należy do tradycji europejskiej”. To wtedy przewodni­czący komisji kultury szczecińskiej Rady Miasta Paweł Bartnik zalecał: Uratujmy, co się da uratować, odkryjmy co się da odkryć, żeby niemiecka historia Szcze­cina była czymś normalnym.

Taka perspektywa stała się ważnym elementem po­jednania polsko-niemieckiego. Zainicjowany już w 1997 roku we Wrocławiu projekt Wrocławskość – budowa­nie tożsamości miał integrować ludzi o różnych korzeniach, a promocja „miasta spotkań” różnych kultur i tra­dycji, gdzie urodzili się Edith Stein i Dietrich Bonhoeffer, zmuszała do łączenia tradycji protestanckiej, juda­istycznej i katolickiej. Gdańscy pisarze Stefan Chwin i Paweł Huelle mają niezaprzeczalne zasługi w poszuki­waniu wspólnej płaszczyzny spotkania polsko-niemiec­kiego poprzez przeżycia estetyczne, „zanurzenie w rze­czach”, eksponowanie detali kultury materialnej jako spotkania z przeszłością. Dzięki takim ludziom zanikła konfrontacja między ideologią germanizacyjną i polonizacyjną. W ślad za tym diametralnie zmieniła się re­lacja między tym, co „swoje” i „obce”.

Pamięć potrzebuje wielogłosu. Zdefiniowanie toż­samości historycznej takiego miasta pogranicza jak Gdańsk pozostaje nieustannym wysiłkiem na rzecz mnożenia własnego kapitału symbolicznego, przy jednoczesnym uszanowaniu różnych tradycji. W ciągu ostatnich dekad rodziła się w mieście nad Motławą po­stawa otwartości: weryfikacji i odrzucania starych mi­tów, jak i powoływania nowych. Piszę o tym ostrożnie, ponieważ nowa tożsamość jest ciągle przedmiotem negocjacji. Obywatelska polityka historyczna pozostaje przecież domeną sporów i rywalizacji.

„Polskość” versus „niemieckość”

Nie wiem, czy celem rządzących było upokorze­nie Gdańska, czy „tylko” przywołanie do porządku jego władz i mieszkańców, kiedy uruchomiono pro­pagandową nagonkę niemal nazajutrz po pogrzebie zamordowanego prezydenta miasta (Gazeta Polska, 30.01.2019). Tak czy owak, w tle dotychczasowego spo­ru o Muzeum II Wojny Światowej oraz Europejskie Cen­trum Solidarności wspierające PiS media wytoczyły no­we działa w walce o „rząd dusz”. Patriotyzm, tożsa­mość, polskość – wszystkie te pojęcia, których rozu­mienie ulegało w dziejach państwa i narodu ciągłym przeobrażeniom, zostały potraktowane jako zawołania bojowe, by zantagonizować społeczeństwo i wykluczyć ze „wspólnoty narodowej” tych, którzy stali się celem wspomnianej nagonki. Odpowiednio do tego nada­no różne funkcje „niemieckości bądź „proniemiec- kości”. W repertuarze propagandowym takie zarzuty funkcjonują bowiem jako obelga i stygmatyzacja prze­ciwnika, mają nie tylko dezawuować osiągnięcia mia­sta, lecz przede wszystkim służyć manichejskiemu prze­ciwstawieniu w wewnętrznej walce politycznej „praw­dziwych” Polaków zwolennikom uprawiania polityki „na czworakach”, tym, którzy „wypisali się z polskości”.

Dychotomia: „polskość” – „niemieckość” jest więc kolejnym w niewyczerpanym repertuarze władzy okre­śleniem relacji rządu i opozycji. Potencjał tych niedo­określonych pojęć jest tak szeroki, że można manipulować nimi w zależności od sytuacji politycznej i okła­dać jak cepem, podkładając dowolne treści. Nie sposób więc dyskutować racjonalnie z forsowaną w mediach prorządowych jedynie słuszną wykładnią „polskości” Gdańska. Nie ma wątpliwości, że bezrefleksyjne posłu­giwanie się terminami „niemieckość” czy „polskość” nie wyjaśnia istoty tych pojęć. Oba służyły w historii Niemiec i Polski oraz we wzajemnych stosunkach obu narodów wielorakim celom. Najczęściej obciążone by­ły po obu stronach granicy uprzedzeniami i opierały się na negatywnych stereotypach, konstruowanych w cią­gu minionych dwustu lat. Na ogół wiązały się też z py­taniami, co jest typowo polskie i niemieckie, pytaniami o mentalność, „charakter narodowy”, o odrębną dro­gę historyczną obu narodów. Częstotliwość stawiania sobie tego rodzaju pytań stanowi znak rozpoznawczy, wyróżniający narody o zakłóconej samoświadomości, przerwanej ciągłości kulturowej. Trudno sobie bowiem wyobrazić chociażby Anglików, którzy by tak uporczy­wie konfrontowali się z pytaniem o swą „angielskość”.

Co mają na myśli dzisiaj nadawcy haseł o „niemiec­kości” Gdańska i kogo w tym względzie reprezentują? Skojarzenia Polaków na temat „niemieckości” są nie­zwykle zróżnicowane, w zależności od wykształcenia, osobistych doświadczeń, wieku i płci. Według badań prowadzonych w ramach projektu Barometr Polska-Niemcy pod kierunkiem dr Agnieszki Łady od lat ro­śnie w Polsce pozytywna ocena Niemców i ich akceptacja we wszystkich rolach społecznych. Polacy nie ma­ją nic przeciwko Niemcom w rolach neutralnych, ta­kich jak mieszkaniec czy sąsiad oraz bardziej emocjo­nalnych i osobistych – jak przyjaciel czy członek ro­dziny. Wielu młodym Polakom „niemieckość” kojarzy się obecnie z dobrym piwem, dobrymi autami, Bundesligą. Jednak dla wyznawców kolektywnej winy Niem­ców, Niemców jako odwiecznych dłużników, asocjacja z zachodnim sąsiadem w XXI wieku oznacza bardziej Drang nach Osten, krzyżak, faszyzm, zaborczość ani­żeli Tomasz Mann, Jurgen Habermas, federalizm, czy konstytucja RFN.

Przed laty świadomi niemożności udzielenia jednej ani tym bardziej jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o treść „niemieckości” organizatorzy wystawy w No­rymberdze Was ist deutsch? doszli do słusznego wniosku, iż najbardziej niemieckie jest samo pytanie o istotę niemieckości. Każdy musi sam sobie na nie odpowiedzieć. Wiele zależy od tego, kto je zadaje i kto odpowiada. Inaczej reaguje bowiem kultura, sztuka i zupełnie inaczej polityka. Każda próba odgórnego narzucenia definicji kończyła się w przeszłości tragicznie. Definiowanie, kto jest Niemcem, kto Aryjczykiem, a kto Żydem, wyznaczyło kierunek nazistowskiej polityki.

Nie trudno dociec, jak rozumieją „polskość” ci, którym wydaje się, że z mocy suwerena mają monopol na jej definiowanie i wyznaczanie kryteriów. Nie speł­nia ich nikt, kogo wsadzono do szuflady demoliberalizmu i lewactwa. Profesor Zdzisław Krasnodębski głosi od lat, iż prominentny gdańszczanin, premier Donald Tusk ma problem z „polskością”. Równie zasłużony dla „dobrej zmiany” intelektualista, historyk Andrzej Nowak, zatroskany o przyszłość „polskości”, kreśli apo­kaliptyczną wizję narodu, przypisując Donaldowi Tu­skowi i jego formacji działania prowadzące do ubojni polskości. Malejący przyrost naturalny w powiązaniu z otwartością na „obcych” traktuje jako „zdradę łańcu­cha pokoleń”. Jeśli bowiem zrezygnujemy z poszano­wania tego rdzenia kulturowego tworzącego polskość od przeszło trzydziestu pokoleń, to polskość się skoń­czy. Wielokulturowość jest tu więc postrzegana jako skaza na „polskim domu”. Ten dom ma być, jak pisze Nowak, bezpieczny, wolny od „tzw. uchodźców”. Trze­ba więc zamknąć drzwi, jeśli goście są nieproszeni.

Z kolei historyk i polityk, zasłużony dla oficjalnej polityki historycznej po 2015 roku, piętnujący jako re­cenzent rzekomy deficyt polskości Muzeum II Wojny Światowej, Jan Żaryn ogłosił, przed laty, że bez nauczania Jana Pawła II, bez jego autorytetu, nie może być polskiej polityki historycznej lub będzie ona ja­łowa. Dobrał starannie cytaty Papieża, świadomie po­minął jednak najważniejszą wypowiedź, a mianowicie słowa, w których Jan Paweł II zauważył: Miłość ojczy­zny przyznaje wszystkim innym narodom takie sa­me prawa jak własnemu, a zatem jest drogą do upo­rządkowania miłości społecznej oraz że polskość to w gruncie rzeczy wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie.

Wszelką dyskusję ucina doradca Prezydenta RP, również z tytułami naukowymi, Andrzej Zybertowicz. „Polskość” posiada na wyłączność formacja Prawa i Spra­wiedliwości, mająca z narodem „serdeczny związek krwi”: Tworzymy bowiem idącą pod prąd lewacko-liberalnej poprawności politycznej alternatywę dla wizji świata bez religii, bez narodów, bez patrioty­zmu, bez rodziny jako kośćca tkanki społecznej […] Rzecz w tym, że jeśli dobra zmiana przegra, to walec około globalistyczny, walec demoliberalnych konwul­sji, choć zwichrowany, może doprowadzić do sytuacji, w której kolejnej szansy na rekonstytucję narodu polskiego nie będzie. Może wygrać projekt Unii, która Pol­skę „zmodernizuje” przez depolonizację i dechrystianizację. Bez sukcesu „dobrej zmiany” nie będzie zatem nie tylko narodu polskiego, lecz być może nawet tkan­ki narodotwórczej zdolnej do kolejnego zrywu.

„Przychodzimy w imieniu Polski”

Przed laty Paul Ricœur zwrócił uwagę, że kłamstwo polityczne posługuje się fałszywym stereotypem, zatajeniem i krętactwem, sztuką perswazji, która jest duszą propagandy, a polega na stopieniu wierzeń, obyczajów, pojęć i wyobrażeń w nierozróżnialną masę, tworzącą gładką, zaskorupiałą powierzchnię, nieprzenikliwą dla rozkładowego działania refleksji i krytyki. Toteż trudno, powtórzę, dyskutować z kłamstwami „z zimną krwią”, negującymi oczywiste fakty, z pisaniem na nowo historii, by stygmatyzować przeciwnika lub kreować wroga. Ławo jednak dostrzec, że za fasadą na­gonki na Gdańsk kryją się czytelne motywacje i inten­cje. Nie pojawiły się one jak deus ex machina. Liderzy „dobrej zmiany” – przypomnę – sięgnęli do starego, wy­próbowanego repertuaru środków, by legitymizować swe rządy.

Zgodnie z tą logiką miasto, które opiera się władzy uznającej siebie za największego krzewiciela polskości, musi być antypolskie. Skoro zaś polskość jest antytezą niemieckości, to wniosek nasuwa się sam: gdańskie władze i ich wyborcy muszą afirmować niemieckość, za co powinni być ukarani, gdyż w Gdańsku mamy do czynienia z oczywistą rebelią (Krystyna Pawłowicz). http://przegladpolityczny.pl/anatomia-klamstwa-o-gdansku-pp...
mińsk maz Postów: 820
miki19
mińsk maz, postów: 820
Środa, 27 listopada 2019 21:25:15
+2
+3 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Postkomuch Czarzasty dalej broni sowietów! „Żołnierze radzieccy wyzwalali Polskę”

Włodzimierz Czarzasty w rozmowie w „Gościu Wiadomości” powrócił do tematu „Armii Czerwonej wyzwalającej Polaków”. To już kolejna, po negacji zbrodni komunizmu przez młodzieżówkę Razem, wypowiedź przedstawiciela lewicy, w której prezentowana jest alternatywna, czerwona wizja historii.

Lider SLD przekonywał w TVP, że Sowieci wyzwalali Polskę spod jarzma nazistów.

– Na terenie Polski zginęło 700 tysięcy żołnierzy radzieckich. Gdyby pan porozmawiał z rodzicami i dziadkami, to by panu powiedzieli, że tereny, które zostały wyzwolone, tereny odzyskane, były wyzwalane przez dwie armie : Jedna armia to była armia wojska polskiego, w tym gen. Jaruzelskiego. […] A druga to była armia radziecka – powiedział lewicowy polityk.

Prowadzący z TVP nie mógł zgodzić się z Czarzastym, jednak ten nie dawał za wygraną.

– Jeżeli ktoś obciąży żołnierzy radzieckich, którzy ginęli, to niech powie to matce, której dziecko zginęło. To są moje poglądy, poglądy polskiej lewicy. Żołnierze wyzwalali również Polskę.
Co ciekawe, według Czarzastego żołnierze, którzy według niego wyzwalali Polskę, to zupełnie inne wojsko niż to, które wcześniej Polskę napadło.

https://nczas.com/2019/11/27/postkomuch-czarzast...
Żabodukt Postów: 82223
kumak
Żabodukt, postów: 82223
Środa, 27 listopada 2019 21:27:22
0
+2 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Opowiadamy się za świeckim państwem!

Wprowadzimy kasy fiskalne dla księży. Sprawiedliwie opodatkujemy Kościół. Zobowiążemy kościoły do ujawniania przychodów na takich samych zasadach, jakie dotyczą organizacji pozarządowych. Docelowo zlikwidujemy przywileje podatkowe wszystkich kościołów i związków wyznaniowych.

Zlikwidujemy Fundusz Kościelny. W 2018 roku udział państwa w Funduszu Kościelnym osiągnął rekordowy poziom 156 mln zł. Obecnie nie znajduje się uzasadnienia do dalszego funkcjonowania tej instytucji, w obecnym otoczeniu gospodarczym i po zakończeniu prac Komisji Majątkowej. Wykreślimy tę pozycję z budżetu.

Wycofamy religię ze szkół, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przekażemy na dodatkową naukę języka angielskiego.

Zlikwidujemy klauzulę sumienia. Zapewnimy pełną dostępność usług i produktów medycznych niezależnie od przekonań lekarzy, pielęgniarek, położnych, farmaceutów. W żadnej placówce publicznej nie będzie można ograniczać usług powołując się na klauzulę sumienia, bez względu na ich rodzaj.


Watek został zamknięty ze względu na długi czas (minimum pół roku), jaki upłynął od ostatniego postu.

Aktualności

OK