Wystawianie publiczne tęczy na jeden miesiąc każdego roku nie jest sojusznictwem - to tylko marketing
Powstanie ruchu queer w latach 60. XX wieku, zmieniło dyskurs publicznej debaty o osobach LGBTQ+. Ten antykapitalistyczny, antypatriarchalny i radykalny ruch, na którego czele stały osoby takie jak Sylvia Riviera czy March P. Johnson sprawił, że osoby LGBTQ+ w końcu miały przestrzeń to sprzeciwu wobec prawnej dyskryminacji i systemowej przemocy policyjnej. To trwająca kilkadziesiąt lat walka osób LGBTQ+, która była okropiona aresztowaniami, wyrokami więzienia, utratą pracy, wyrzucaniem z domu sprawiła, że najłatwiejsze do zaakceptowania dla liberalnego społeczeństwa postulaty takie jak równouprawnienie w małżeństwie zostały uchwalone w krajach demokratycznych. Kluczowym pojęciem dla korporacji i przedsiębiorstw jest marketing. Dopiero gdy bycie homofobicznym, transfobicznym i wykluczającym stało się niepopularne i godziło w renomę, firmy zaczęły decydować się na umieszczanie tęczy na swoich logotypach i w kampaniach reklamowych pod płaszczykiem sojusznictwa.
Jednak to te same korporacje, które dziś widzimy, że zmieniają czerwcowe zdjęcia profilowe na te z motywem tęczy, przez wiele lat wykorzystywały mechanizmy systemowej homofobii i wykluczenia mniejszości LGBTQ+. To przecież Google, amerykański hegemon branży IT, który wciąż zarabia na homofobii (i nie tylko, bo również promuje ruchy antyszczepionkowe czy antyuchodźcze), co rok nakłada na swoje logo tęczę. To Google ugięło się w sierpniu 2019 roku pod naciskiem środowisk nacjonalistycznych, m.in. wiceministra cyfryzacji, Adama Andruszkiewicza i przywróciło protofaszystowskie, nienawistne i skrajnie prawicowe kanały. Jak widać - „standardy społeczności” w kapitalistycznej korporacji są na tyle giętkie, jak dalece pozwala na to sytuacja w danym kraju, bo to przecież Google współpracowało z antywolnościowymi reżimami Turcji czy Arabii Saudyjskiej, pomagając faszyzującym rządom inwigilować osoby działające w ruchach wolnościowych.
To samo Google miało swoją platformę na warszawskiej Paradzie Równości w 2019 roku
Tzw. rainbow-washing pozwala ludziom, rządom i korporacjom, które nie wykonują namacalnej pracy, wspierającej społeczności LGBTQ+ w dowolnym innym czasie w ciągu roku, aby w czerwcu podkręcić swoje zyski i poprawić wizerunek za pomocą tęczowej flagi umieszczanej na swoich logotypach. Problem z dzisiejszą tęczową flagą polega na tym, że pomimo tego, że jest pięknym symbolem o znaczącej historii – jej użycie stało się tak ogólne i rozmyte, że ludzie i firmy mogą wyrzucić tęczową flagę i twierdzić, że są „sojusznikami” bez zajmowania się ani nawet myślenia o problemach środowisk, które reprezentuje tęczowa flaga.
Więc zapamiętaj:
Jeśli jesteś sojusznikiem, który jest dumny ze zdjęcia na Instagramie, upewnij się, że poprawiasz również swoich znajomych, gdy mówią coś homofobicznego lub transfobicznego. Wypowiadaj się głośno o swoim wsparciu dla wszystkich w naszej społeczności – wszystkich osób queer, osób trans, osób transpłciowych czy osób LGBTQ+, które są wciąż w ukryciu.
Jeśli jesteś marką, która tworzy swoje logo w tęczy na czerwiec — po prostu zapłać, stać Cię. Przekaż darowizny na cele charytatywne queer. Zatrudnij queerowych ludzi do pracy dla Ciebie. Wykorzystaj swoje pieniądze i platformę, aby rozwiązać prawdziwe problemy queer. Wyjdź poza ogólne logo tęczy, które nic nie mówi i nikomu nie rzuca wyzwania. Spraw, że Ty, jako uprzywilejowany gracz w społeczeństwie, możesz realnie pomóc mniejszości LGBTQ+
Post edytowany