Namówiony przez Znajomych w ostatnich dniach dwukrotnie odwiedziłem zalew Karczunek w Kałuszynie, muszę powiedzieć, że odczucia mam delikatnie mówiąc mieszane.
Wejście na teren kosztuje 5 zł a dzieci 2 zł, natomiast jeżeli zdecydujemy się parkować samochód na ich terenie zapłacimy 10zł niezależnie od ilości osób które nim wjechały…
Samo miejsce jest urokliwe i teren zagospodarowany przyzwoicie. Oprócz samej wody do atrakcji należy zaliczyć plac zabaw i wesołe miasteczko dla dzieci a dla ich rodziców piwny namiot gdzie oprócz złotego trunku (w przyzwoitej cenie) można zaryzykować spożycie potraw z grill’a – kiełbaski, karkówka.
Olbrzymim problemem tego miejsca jest tylko jedna toaleta, co jest zdecydowanie niewystarczające podczas dzisiejszego pobytu praktycznie cały czas były tam kilku minutowe kolejki czego efektem są spore grupy ludzi okupujące krzaczki i zanurzające się do pasa w wodzie co w dłuższej perspektywie na pewno negatywnie wpłynie na jakość wody…
Co do samej wody – rozmawiałem dziś z ratownikiem który stwarzał wrażenie zorientowanego w temacie; dowiedziałem się, że woda została oczyszczona jakąś japońską bakterią neutralizującą te szkodliwe dla zdrowia i obecnie woda nadaje się do kąpieli. Sam zarówno dziś jak i w piątek aktywnie korzystałem z wody i żadnych niepokojących objawów skórnych nie stwierdziłem, więc wygląda na to, że jest OK. W weekendy ratownicy WOPR prowadzą naukę pływania dla dzieci.
Niestety korzystające z uroków miejsca osoby skutecznie (zwłaszcza dzisiaj) potrafią zepsuć ogólne wrażenie. Poza zaśmiecaniem plaży i wody (ilość niedopałków w piasku jest zastraszająca) często można spotkać bluzgającego jak szewc jegomościa niezwracającego uwagi na przebywające w zasięgu jego głosu małe dzieci co jest o tyle dziwne, że nie krępuje go obecność nawet swoich dzieciaków, jak jednemu zwróciłem uwagę, że moje dziecko łaciny słuchać nie musi i proszę się opanować – słyszałem, że jest u siebie i będzie robił co chce… no comment
Oprócz tego przy samej wygrodzonej pomostem strefie dla dzieci pewna grupka rozłożyła się z grill’em i w pewnym momencie okopciła wszystkich korzystających z tej części ludzi nieskrępowanie przy tym spożywając napoje wysokoprocentowe uprzednio schłodzone w wodach zalewu… Zastanawiający jest przy tym totalny brak reakcji ze strony ratowników a działo się to praktycznie na ich oczach.
Niestety jako społeczeństwo nie potrafimy się jeszcze zachować i szanować nawzajem – szkoda.
Podsumowując ciekawe miejsce, ale jak ktoś szuka troszkę spokoju to w weekendy nie polecam wypadów w to miejsce. Ogólnie chyba jednak warto pojechać z Mińska w stronę Wawy (odległość porównywalna jak do Kałuszyna) zapłacić co prawda trochę więcej za wstęp, ale mieć za to gwarancję, że żadne bydło nie zepsuje nam nerwów, gdyż obsługa obiektu na to nie pozwali.
Mam nadzieję, że powyższy post okaże się pomocny dla osób planujących wypoczynek.











