Język ukraiński jako pretekst do przemocy
https://www.onet.pl/informacje/sestry/mamo-bylam-p...
Przez lata Ukraińcy w Polsce swobodnie posługiwali się swoim ojczystym językiem — w sklepach, autobusach czy na placach zabaw. Dzisiaj — pomimo popularnego argumentu, że zagrożenie jest wyolbrzymione i istnieje wyłącznie w internecie — coraz więcej osób najpierw rozgląda się dookoła, a dopiero potem pozwala sobie na mówienie po ukraińsku. Klimat uległ zmianie i to jest fakt.
Nienawiść nie zaczyna się od uderzenia
Przed uderzeniami na parkingu we Wrocławiu miały miejsce obelgi w sklepie. Przed atakiem na dzieci w Legnicy — żądanie, by nie mówili po ukraińsku. A przed tym były tysiące antyukraińskich wypowiedzi ze strony polityków, blogerów i komentatorów. Przemoc fizyczna rzadko pojawia się znikąd: poprzedzają ją słowa, które stopniowo przyzwyczajają społeczeństwo, że niektórych ludzi można poniżać, wypędzać, a nawet bić.
— Jeśli w polityce nie nastąpi otrzeźwienie, trudno oczekiwać, że ta tendencja zmieni się na lepsze — jest przekonana Anna Tatar, ekspertka stowarzyszenia "Nigdy więcej", która już od 30 lat dokumentuje przejawy rasizmu, ksenofobii i przestępstw z nienawiści.
Instynktownie rozumieją to sami Ukraińcy, którzy już boją się mówić w języku ukraińskim w autobusie czy w sklepie. Pojawia się obawa: a co, jeśli to sprowokuje kogoś do agresji lub przemocy?