Gadałem kilka dni temu z Ukraińcem, który przyjeżdża tu do roboty na budowie. Jego żona jest nauczycielką a on nieoficjalnie dorabia w Polsce już od paru lat. Im odpowiada pewna dysproporcja w wynagrodzeniach, bo tu zarobione 100 zł dniówki ma inną siłę nabywczą u nich. Tak jak Polacy na Wyspach. Chałupę pobudowali z tej jego forsy zarobionej.
A tych Ukraińców trochę tu przyjeżdża do pracy. Skoro więc nasi wyjeżdżają a demografię mamy tragiczną to czemu pozwalać na kwitnięcie szarej strefy jednocześnie włączając w PBK dochody mafijne z burdeli i narkotyków?
Wszystkim opłaca się interes i żywioł gotówki. Roboty wszędzie i zawsze jest pełno. Niestety Bóg zesłał na nas polityków, batiuszków i innych graczy, którym gry strategiczne pomyliły się rzeczywistością. Bo już nie powiem, że z życiem, bo to akurat mają "z statystykę". Albo sfastykę