Witam, po dłuższej przerwie :) Dawno nic nie pisałem w tym temacie. Nie będę się wywodził jakoś przesadnie. Trzymam z całej siły kciuki i mocno kibicuję Ukraińcom żeby przegnali tę ruską swołocz, ruską zarazę ze swojego kraju. Potrafię odłożyć na bok politykę, anizmozje i przeszłość. Priorytetem jest wykopać ruską panią lekkich obyczajów do swojego grajdoła nad Okę albo za Ural. To co się tam dzieje przechodzi ludzkie pojęcie. Bardzo, bardzo doceniam robotę jaką wykonują ochotnicze bataliony, pomijając ich barwy i stosowaną symobikę (patrz: swastyki i kołowroty Azowa). Przy tak ogromnej niechęci do ochotników, do Biłeckiego, do Semenczenki starej postradzieckiej generalicji, która robi wszystko by jak najmniej gnojów putina (celowo z małej litery) zdechło. Przykład - Iłowajsk. Samo zachowanie Poroszenki jest również zastanawiające. Nic nie sugeruję, ale albo się boi, bo coś może wie, albo sukcesy wojsk ukraińskich nie są mu na rękę. W domyśle - kasa.
Z nowych informacji, dodam od siebie, że obecny ostrzał Mariupola to nie są zwykłe GRADY, to coś grubszego nawala.
P.S. Nie chce mi się czytać kilkudziesięciu stron tego tematu, by poznać opinię i stanowiska innych forumowiczów. Mogę się jedynie domyślać, że pewnie ktoś "mądry" jest co popiera działania ruskich ladacznic. Pozostaje mi to tylko skwitować niecenzuralnymi słowami, powszechnie uznanymi za wulgarne, których jednak z uwagi na późną porę nie napiszę. Puknijcie się w puste łby bezmózgie debile i won na wschód. Tyle ode mnie. Cześć :)