Sąd administracyjny uznał, że szef Kancelarii Sejmu nie mógł odmówić obywatelowi ujawnienia list poparcia do KRS, usprawiedliwiając się tym, że zabronił tego prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Odmawiając udzielenia informacji w konkretnej sprawie dopuścił się bezczynności ➡ z rażącym naruszeniem prawa.
Przypomnijmy:
W czerwcu 2019 r. Naczelny Sądu Administracyjny nakazał ujawnienie list poparcia do KRS, stwierdzając, że stanowią one ➡informację publiczną.
Kancelaria Sejmu odmawiała jednak ich upublicznienia. Powoływała się na postanowienie prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z lipca 2019 r., zobowiązujące ją do powstrzymania się od upublicznienia i udostępnienia danych sędziów znajdujących się na listach.
W grudniu 2019 r. do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie trafiła skarga jednego z obywateli, który podnosił, że Kancelaria nie rozpoznała jego wniosku o udzielenie mu tej informacji publicznej, a tym samym - dopuściła się bezczynności.
Kancelaria argumentowała, że nie może udostępnić list właśnie z uwagi na postanowienie prezesa UODO, które miało być „zewnętrzną, niezależną od Kancelarii Sejmu, tymczasową przeszkodą prawną w rozpoznaniu wniosku”.
WSA uznał jednak, że Kancelaria dopuściła się bezczynności z rażącym naruszeniem prawa. Powinna bowiem udostępnić obywatelowi żądaną informację bez zbędnej zwłoki, nie później niż w ciągu 14 dni od złożenia wniosku. Ani tego nie zrobiła, ani nie wskazała późniejszego terminu. Nie wydała też decyzji o odmowie przekazania list.
Sąd uznał, że powoływanie się na postanowienie PUODO nie było trafne: „Udostępnienie informacji publicznej przez podmiot do tego zobowiązany nie jest uzależnione od zajęcia stanowiska, wyrażenia zgody, bądź wydania opinii przez jakikolwiek inny organ. Szef Kancelarii Sejmu był nie tylko uprawniony, ale zobowiązany do samodzielnego rozpatrywania i rozstrzygania w przedmiocie wniosku o udostępnienie informacji publicznej”.
Listy poparcia do KRS upubliczniono na stronie Sejmu dopiero w połowie lutego br.
Nim to nastąpiło, sędzia➡ Paweł Juszczyszyn zobowiązał Kancelarię Sejmu do ich przedstawienia w rozpoznawanej przez siebie sprawie apelacyjnej w Sądzie Okręgowym w Olsztynie. Jako sąd chciał ustalić, czy sędzia, który wydał orzeczenie w I instancji, został powołany przy udziale prawidłowo wybranej KRS.
Stało się to początkiem szykanujących działań rzeczników dyscyplinarnych, które doprowadziły do trwającego ➡zawieszenia sędziego Juszczyszyna w obowiązkach zawodowych przez Izbę Dyscyplinarną SN.
https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1474634,wsa-o-listach...