Trybunał Konstytucyjny zdecyduje, co z prawem UE w Polsce. Stawką nawet wyjście z Unii
Kierowany przez Julię Przyłębską Trybunał Konstytucyjny już jutro zdecyduje, czy w Polsce przestrzegane będzie prawo unijne. Mateusz Morawiecki złożył bowiem wniosek do TK o uznanie wyższości polskiej konstytucji nad unijnym prawnym. Taki krok może oznaczać podważenie zasad, które Polska akceptowała wchodząc do wspólnoty. Konsekwencje decyzji TK mogą być bardzo poważne.Pierwotnie w tej sprawie - w połowie lipca 2021 r. - orzekać miał zaledwie pięcioosobowy skład TK, choć oceniana przez trybunał kwestia ma fundamentalne znaczenie dla funkcjonowania Polski w Unii
Potem sprawę odroczono, zaś Julia Przyłębska zdecydowała o wyznaczeniu do jej rozpoznania pełnego składu TK. Przyłębska ma przewodniczyć rozprawie, zaś sędzią sprawozdawcą będzie Bartłomiej Sochański, były radny PiS ze Szczecina
W pełnym składzie TK znajdzie się trzech sędziów tzw. dublerów. To osoby wybrane na prawidłowo już obsadzone miejsca w trybunale. O nieważności i wadliwości wyroku wydanego z udziałem "dublera" jednoznacznie wypowiedział się w maju 2021 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka
– Jeśli TK wyda orzeczenie zgodne z wnioskiem premiera, Polska naruszy dobrowolnie zaciągnięte zobowiązania międzynarodowe, a państwo albo będzie zmuszone do poniesienia odpowiedzialności z tego tytułu, albo stanie przed koniecznością opuszczenia Unii Europejskiej – ostrzegali w lipcu eksperci z Fundacji Batorego
W przeddzień rozprawy w TK, 30 sierpnia, Helsińska Fundacja Praw Człowieka opublikowała raport o działalności trybunału. Wynika z niego, że instytucja kierowana przez Julię Przyłębską stała się narzędziem w rękach władzy
Od pięciu lat, odkąd rządzi PiS, Polska ma poważny problem ze stosowaniem się do wyroków uniijnego Trybunału Sprawiedliwości. Jeśli będzie usiłować je "omijać" czy wdrażać "cząstkowo", w myśl własnej interpretacji, mogą nas spotkać poważne konsekwencje. Możliwe jest nawet wstrzymanie wypłat funduszy unijnych dla naszego kraju. Tyle że rządzący zdają się w ogóle nie brać tego scenariusza pod uwagę.Szef rządu, składając wniosek do TK, chce, by ten orzekł o prymacie polskiej konstytucji po to, by chronić sędziów powołanych za czasów "dobrej zmiany". To sposób na wyłączenie ich spod wyroków unijnego Trybunału Sprawiedliwości, który od kilku lat wskazuje, że reformy wdrażane przez PiS są niezgodne z prawem unijnym, którego Polska musi przestrzegać. Nasze państwo zobowiązało się do tego, podpisując dwa kluczowe unijne traktaty, Traktat o UE oraz Traktat o Funkcjonowaniu UE.
Dokumenty te stanowią, że w sytuacji sprzeczności między prawem polskim a unijnym – zawsze pierwszeństwo ma prawo UE. Co więcej, do takiego wniosku w swojej publikacji sprzed lat doszedł sam Morawiecki, o czym pisaliśmy w Onecie. Wtedy głosił prymat prawa UE – dziś chce to prawo zepchnąć na drugi plan.
– Najbliższe dni mogą okazać się rozstrzygające dla miejsca Polski w Unii Europejskiej. Jeśli Trybunał Konstytucyjny wyda orzeczenie zgodne z wnioskiem premiera, Polska naruszy dobrowolnie zaciągnięte zobowiązania międzynarodowe, a państwo albo będzie zmuszone do poniesienia odpowiedzialności z tego tytułu, albo stanie przed koniecznością opuszczenia Unii Europejskiej – wskazywali w lipcu 2021 r. eksperci Fundacji Batorego.
https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/tk-z...