Doniesienia z putinowskiej Polski
·
#TydzieńWReżimie –
Wojna trwa już sto dni, Rosja urządza na Ukrainie regularne ludobójstwo, a nasz reżim dalej gra z Unią i Zachodem w jakieś dziecinne podchody.
Po ponad roku pierdu pierdu o wstawaniu z kolan w relacjach z Brukselą, Partia jednak kolana zgięła (czyt.: zgodziła się, przynajmniej formalnie, przestrzegać własnego prawa), w zamian za unijne środki na pocovidową odbudowę. W czwartek do Warszawy przyjechała Ursula von der Leyen i spotkała się na raz z Pinokiem i Adrianem (nie wiem, kto ją tak pokarał), by ogłosić, że KE polski Krajowy Plan Odbudowy niniejszym akceptuje. Jasno przy tym stwierdziła, że najpierw kamienie milowe (naliczono ich około 280), potem przelewy. Przy czym owe kamienie mają być funkcjonującym prawem, a nie jakimiś abstrakcyjnymi planami. Ten drobiazg został przez reżimową machinę propagandową celowo pominięty, na rzecz narracji pt. „Partia załatwiła piniondze, ale Tusk i Trzaskowski chco je ukraść”. Wprawdzie sam fakt dojścia do jakiegokolwiek porozumienia mógł być przez Partię uznany za sukces (bo Partia największe sukcesy odnosi w rozwiązywaniu problemów, które sama tworzy), to jednak Pinokio nie byłby sobą, gdyby nie zrujnował nawet tego. Otóż zaraz po tym, jak von der Leyen ogłosiła akceptację KPO, nasz tzw. premier wyskoczył z propagandowym monologiem o tym jak to wszechwładna opozycja „potrafi przekonać niektórych urzędnków w Brukseli, że w Polsce dochodzi do łamania praworządności”. Nie jestem dyplomatą, ale na moje laickie oko, ogłoszenie, że w Polsce nie ma problemu z łamaniem praworządności PODCZAS SPOTKANIA dotyczącego łamania w Polsce praworządności, to celowy dyplomatyczny atak. Dodajmy, że uzgadnianie akceptacji KPO trwało ładnych kilka miesięcy, po czym Pinokio stwierdza, że temat nie istnieje. Czyli co on negocjował przez te miesiące, bo nie rozumiem? Przecież to jest Orwell. Przypomnę też, że do Sejmu wraca właśnie z Senatu niby-uzdrawiająca sprawę ustawa Adriana. Rozumiem, że według Matiego ona też rozwiązuje problem, którego nie ma? I jak to się ma do faktu, że najprawdopodobniej jednak go nie rozwiązuje? To dobrze (bo problemu nie ma), czy jednak źle (bo go nie rozwiązuje)? Tak właśnie wygląda chaos prawno-propagandowy Partii. Jako cebulę na torcie dodam, że fakt wygłoszenia takiego kałotoku o „niektórych urzędnikach” w obecności szefowej KE, to już był gest ewidentnie wrogi wobec całej Unii. [1][2]
Pinokio nie skorzystał z okazji do zamilknięcia aż dwa razy, bowiem zaraz po konferencji z von der Leyen oznajmił, że pieniądze z KPO pomogą walczyć z putinflacją. Czyli w jednym zdaniu skłamał dwukrotnie i raz zmanipulował. W Polsce nie mamy putinflacji, tylko normalną, będąca efektem niekompetencji Partii, inflację dwucyfrową. Dodam: jedną z najwyższych w UE. Dodam też, że inflacja ta biła rekordy już jesienią. Oczywiście Putin ma w niej swój udział, ale nie udawajmy że wlewanie na rynek tłustych miliardów nie podnosi cen, ok? Po drugie: środki z KPO są środkami celowymi, więc Partia nie może ich sobie wydawać po uważaniu, co nie znaczy że nie będzie próbowała. Manipulacja polega na tym, że przy baaardzo pomyślnych wiatrach, pierwsze przelewy dostaniemy we wrześniu, więc wpływ na ceny odniosą w październiku, więc obecnej 14% inflacji nie dotkną. A nikt nie powiedział, że Partia spełni wszystkie kamienie milowe i w ogóle dostanie przelew. Ale co suweren miał usłyszeć, to usłyszał. [10]
Skoro o tym, to przypominam: inflacja dalej glapuje i za maj wyniosła już 13.9%, najwięcej od 24 lat. Odpowiedzialni za to ludzie:
a) Właśnie zostali klepnięci na drugą kadencję szefa NBP
b) Ciągle piastują stanowisko premiera
c) Nadal kierują tamtymi dwoma z tylnego siedzenia
d) Wszystkie odpowiedzi są poprawne.
Ale spokojnie, przynajmniej jest niższa niż za czerwiec. [5]
Tymczasem Partia zorganizowała Wielką Konwencję, na której miała ogłosić Wielkie Projekty. Wyszło jak zawsze, czyli:
- Prezes opowiadał jak to krowy cielą się dwa razy w roku, czego zazdrości nam świat
- Prezes przepraszał, że pewnych rzeczy nie udało się zrobić, ale robił to tak, by jednak nikogo za nic nie przeprosić
- Prezes o wszystko co złe obwiniał opozycję, która nie jest dość patriotyczna, jak zwykle tworząc w tym celu kolejny neologizm (w tym roku jest to „mikromania narodowa”)
- Prezes podtrzymywał kult swojego brata
- Prezes jak Gomułka punktował o ile wzrosło to i tamto, biorąc te liczby z powietrza
- Prezes zapowiedział, że CPK to wielki projekt, nie zapominając przy tym, by uderzyć w Niemców
- Prezes nie przedstawił żadnego planu na przyszłość, za to nurzał się w przeszłości
- Prezes mobilizuje partyjny aktyw do jechania w Polskę, nie precyzując z czym ma tam jechać
Tak naprawdę konwencja w podwarszawskich Markach była po prostu wstępem do długiego maratonu wyborczego. Cała ta paplanina o wirtualnych wzrostach, mikronarodowym Tusku i innych bzdetach to propagandowa przykrywka dla mobilizowania aparatczyków do ostatniego w życiu Prezesa wysiłku, jakim jest wygranie trzeciej kadencji i zapewnienie mu wiecznej pozycji Naczelnika. Jeśli Partia za rok wygra wybory i wprowadzi nam tu prawdziwą dyktaturę, to pamiętajcie o konwencji z czerwca 2022. [4]
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie unieważnił uchwałę anty-LGBT, którą tamtejszy Sejmik przyjął w 2019 roku na fali promowanej przez Ordo Iuris "walki z dżęderem". Mogłoby się wydawać, że trzy lata później, gdy wiemy znacznie więcej o związkach Ordo Iuris z Kremlem, gdy trwa rozpętana przez tenże Kreml wojna oraz gdy emocje wzmożonych moralnie obrońców tradycji nieco opadły - że chociaż wtedy dominujący w Sejmiku radni Partii odpuszczą. Nie. Partyjny Marszałek województwa oznajmił, że - uwaga - "być może Wojewódzki Sąd Administracyjny popełnił błędy proceduralne. Trzeba będzie mu to wytknąć, bo sędziowie nie są nieomylni. Sędziowie są wybrańcami narodu, ale każdy ma prawo do mylenia się, do złej oceny". Przypomnę, że Lubelskie już raz za te szczujące uchwaly straciło unijne środki. Widocznie nienawiść ważniejsza. [3]
WHO opublikowała raport, podsumowujący ilość zgonów spowodowanych pandemią koronawirusa. Zgadliście, Polska pod światłymi rządami Partii jest znów w czołówce. Okazało się, że w Polsce w latach 2020-21 ubyło 158 tysięcy osób (populacja Bytomia) względem tego, ile zmarłoby bez pandemii. Spośród dużych krajów z naszej grupy dochodowej, jesteśmy w TOP5, razem z USA, Chile, Czechami i Rumunią. Jak na to zareagował minister Adam Niedzielski, który jest przynajmniej po części odpowiedzialny za ten kataklizm? Zgadliście, odmówił wzięcia na siebie jakiejkolwiek odpowiedzialności. Niedzielski oznajmił w Polsat News, że ta liczba jest spowodowana „złym stanem zdrowia Polaków”, czego jeszcze dałoby się jakoś bronić, gdyby zaraz nie dodał: „a nie ograniczoną dostępnością do pomocy lekarskiej w trakcie pandemii”. Pamiętacie te kolejki karetek na SOR-y? No to Partia nie pamięta, więc i Wy nie powinniście, zawsze walczyliśmy ze Wschódazją. [7][8]
Tymczasem Senator Partii Stanisław Karczewski ogłosił na antenie RMF FM, że raty kredytu nie rosną tak szybko, jak próbują to przedstawić wredne antypolskie media. Jako dowut przedstawił własne raty, które w dwa lata rzeczywiście wzrosły nieznacznie, z 1775 do 1950 złotych. Sęk w tym, że Karczewski już kończy spłacać kredyt, więc podwyżki rzeczywiście trafiają go nieznacznie. Jak z pewnością część z Was wie, ten kto wziął kredyt rok, dwa lata temu, może teraz doświadczać podwyżek iście zabójczych. Spokojnie, na to Karczewski też ma radę: zadzwońcie do banku i poproście o obniżkę. To jest aż tak proste, normalnie Rotschildowie go nienawidzą. Jakkolwiek wypowiedź Karczewskiego jest, Ziobro zaskoczenia, kretyńska, to jednak ma w sobie drugie dno. Bowiem senator twierdzi, że taki telefon wykonał jego kolega, który jest „bardzo ważną osobą w Polsce”. Szkoda, że nie dodał, że kolega dzwonił do państwowego banku. I tak to wiemy, ale byłoby na piśmie, że jak jesteś kuzynem królika, na jeden telefon obniżasz sobie kredyty. [6]
Pewnie już słyszeliście o wiceministrze klimatu, który zaproponował, by walczyć z rosnącymi cenami energii poprzez zbieranie leśnego chrustu na opał. Memuszki ze zbierania chrustu są oczywiście zacne, ale fakty są takie, że takie prawo funkcjonuje w Polsce od lat. Leśnictwa po wyrębie wyznaczają obszary pełne ściętych gałęzi i pozwalają je zbierać i układać, po czym leśniczy je obmierza – uwaga – pobiera za to opłatę, po czym faktycznie można sobie patyki wziąć do domu. W tym nie ma więc nic nowego, a jakkolwiek memy są zabawne, to miejmy świadomość, że łysenkowa polityka Partii doprowadza tysiące ludzi do realnego problemu z opłaceniem paliwa na opał, więc przysłowiowy chrust może być dla wielu ratunkiem. Tak nam się powodzi. Na tym tle wypowiedź Edwarda Siarki, z której wyzierała pogarda dla biedaków, to już tylko cebula na torcie. [9]
Tymczasem były wójt Pcimia ogłosił, że kierowany przez niego Orlen w końcu połączy się z kierowanym przez jego byłą księgową z pcimskiego Ośrodka Pomocy Społecznej Lotosem (pamiętajcie: to nie jest oligarchia jeśli to my to robimy). Tym samym państwo, jak w gospodarce centralnie planowanej, umocni się na swojej pozycji monopolisty. Materiał Wiadomości TVP na temat fuzji opatrzono zdjęciami stacji z cenami poniżej 6zł. Suweren nie zauważył. [11] [12]
CEBULA NA TORCIE
Jeśli zastanawiacie się jak publiczne bredzenie o banderowcach może realizować interesy Kremla, to uprzejmie donoszę, że białoruska telewizja zmontowała materiał o antyukraińskich nastrojach w Polsce, obficie używając wypowiedzi polityków Konfederassiji. W ten sposób białoruski reżim (czyli pośrednio Putin) wzmacnia przekaz, że ta cała wojna to wymysł zachodnich elit i NATO, a zwykli Polacy to wcale tych Ukraińców nie lubią. Każdy konfederasta, który nadal robi to co robi, ale jest idiotą, który tego nie rozumie, albo po prostu kremlowskim agentem wpływu. [13]
Post edytowany