Nie pisałem tego w „Wyborczej”, ale Mariusz Kurc, redaktor naczelny „Repliki” wiedział o gwałcie od początku – ofiara zaraz po zdarzeniu opisała mu wszystko w wiadomości. Posiadam zrzuty ekranu.
Rok po moim tekście, Kurc opublikował w „Replice” wywiad z Lewandowskim i jego partnerem o życiu w otwartym związku i prężnej, sportowej działalności Homokomando.
Ale nie dlatego o tym piszę.
8 stycznia tego roku, w Sejmie, na posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Równouprawnienia Społeczności LGBTQ, Cyryl Wilczyński – były członek Homokomando powiedział: „Przeżyłem molestowanie seksualne w organizacji, molestowanie przez Linusa Lewandowskiego”.
Wszystko nagrały kamery.
Posłanka Żukowska (Lewica) natychmiast mu przerwała, mówiąc, że to nie miejsce na osobiste sprawy. Na sali byli między innymi ministra Kotula i poseł Marcin Józefaciuk - Twój Poseł.
Co również ciekawe napisały o tym tylko prawicowe media.
Kilka tygodni później, na kolejne spotkanie zespołu do Sejmu znów zaproszono Linusa Lewandowskiego jako przedstawiciela Homokomando, żeby mógł wpływać na prawa osób LGBT+ w Polsce.
Cyryl już się nie pojawił. Nie dał rady psychicznie.
Zaczął więc mówić publicznie – o przemocy, jakiej miał doświadczyć, i o tym, co widział w organizacji. Twierdzi, że inny członek zarządu miał całować pijanego chłopaka bez jego zgody.
Co zrobił Linus Lewandowski? Pozwał Cyryla Wilczyńskiego – tak jak mnie.
Ja mam pełne wsparcie „Wyborczej”, 23 latek został sam. Musiał wynająć prawnika. To ogromne koszty, nie stać go na to, ale walczy.
W sobotę odbyła się Parada Równości w Warszawie. Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego nie poszedłem.
https://www.facebook.com/damian.maliszewski.56/posts/mo...



