Wszystko sprowadza się do tego:
- nawet jeżeli łamię prawo, to to mi się należy ponieważ BLM, jeżeli nie uznajesz, to jesteś faszystą
- nawet jeżeli łamię prawo, to robię to z rozpaczy, ponieważ jest tak opresyjne, że partnera nie mogę odwiedzić w szpitalu
- jestem fluidem, czyli jeżeli dziś mam humor być kobietą, to jestem kobietą. A jak za trzy dni będę facetem w kilku kwestiach to wara wam i won faszyści - wpisać to w prawo
Logika, matematyka i biologia są nie tyle rasistowskie, co antytolerancyjne. Prosty przykład - idę na miasto rozpierdolić sklep przebrany za kobietę, Policja mnie łapie, ale ja będą darła/darł czy chuj wie co ryja, że to jest gnębienie ludzi z LGBT i zaraz miliony w donejtach polecą. Bo Polska taka faszystowska, bo prawo opresyjne.
A prawo powinno być takie, że ma być anarchia, totalny rozpierdol, chaos i gloryfikacja bezmyślnej przemocy. A idealny "p0lak":
- wegetarianin i ekolog
- ciemnoskóry identyfikujący się jako lesbijka czasami, bo jak dyma lub gwałci białą to już nie
- walczy z prawem, znieważa symbole za nic ma tradycję (ale może wystąpić narracja - Powstanie Warszawskie było powstaniem LGBT a większość AK i NSZ to ciemnoskórzy, którzy zostali tu sprowadzeniu w wyniku kolonizacji przez faszystowską Polskę w okresie sanacji)
Mnie już kurwa nic nie zdziwi.