Marianie, linkowałem tu kiedyś podręcznik logiki dla opornych, nie skorzystałeś, a szkoda, nie robiłbyś może z siebie durnia. Bez znajomości podstaw logiki nie powinieneś się o niej wypowiadać. Twoje „rozumowanie” zawiera szereg błędów, popełnionych czy to rozmyślnie, czy to z braku wiedzy. Pokrótce je omówię:
Piszesz Marianie:
Jeśli stosunek ma być płciowy, to muszą być dwie płcie. Inaczej stosunek ten nie byłby płciowy, miszczu logiki.
Bo
"seks" i "stosunek płciowy" to synonimy,
Otóż Marianie non sequitur – nie wynika. Z przesłanek twojego wnioskowania nie wynika logicznie jego wniosek.
1. „seks" i "stosunek płciowy" nie są to synonimy. Seks nie równa się stosunek płciowy. Pojęcie seksu jest wieloznaczne, znacznie szersze, o czym doskonale wie autor hasła w wikipedii pisząc, że stosunek płciowy to POTOCZNIE seks. Seks w istocie to całość życia erotycznego człowieka.
2. Słowo sex w języku angielski ma więcej znaczeń niż ci się wydaje, oznacza płeć, ale też jest skrótem od „seksualności” -sexuality.
Mógłbyś też wyczytać w wikipedii, że, cytuję:
Słownik Języka Polskiego PWN podaje dwa znaczenia pojęcia seks. Według tego Słownika jest to „ogół spraw i czynności związanych z zaspokajaniem popędu płciowego”, albo też słowo to służy do określenia czyjejś atrakcyjności seksualnej.”
3. Zapewne nie zdajesz sobie sprawy, że definicje równościowe, takie które dostarczają kryteriów pozwalających na rozstrzygnięcie w stosunku do każdego pojęcia, czy podpada ono pod zwrot definiowany, czy nie podpada (definiendum jednoznacznie jest określone przez definiens) spotykamy jedynie w matematyce.
Obok nich istnieją definicje, które nie dostarczają w pełni tego typu informacji – nie określają one w pełni znaczenia i zakresu definiowanego wyrazu. Tego rodzaju definicje, spotykane najczęściej w naukach przyrodniczych i życiu codziennym, to definicje cząstkowe.
Termin zdefiniowany cząstkowo jest zawsze nieostry.
Z uwagi na powyższe cały twój wywód o kant dupy potłuc.
Po co to piszę? A po to, by wyprostować ewentualny zamęt w głowach postronnego czytelnika, jaki próbujesz zasiać swoim religijnie zmotywowanym doktrynerstwem. Zapewne większość czytelników jako osoby inteligentne same lekkim dmuchnięciem pozbędą się plew jakie produkuje twój umysł, są jednak też osoby bezradne wobec kościelnych sofizmatów, produkowanych i powtarzanych od setek lat.








