Pacyfikacja Małopolski Wschodniej z 1930 roku była jednym z najbardziej dramatycznych i kontrowersyjnych epizodów w historii II Rzeczypospolitej. Rozegrała się w cieniu narastającego konfliktu narodowościowego i stała się symbolem polityki siły państwa wobec własnych obywateli narodowości ukraińskiej.
U jej źródeł leżała eskalacja akcji sabotażowych prowadzonych przez Ukraińską Organizację Wojskową, a następnie przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów. Podpalenia stogów siana, niszczenie torów kolejowych i linii telefonicznych, akty dywersji wymierzone w mienie państwowe i prywatne miały pokazać, że sprawa ukraińska nie została rozwiązana. Choć zamachy rzadko godziły bezpośrednio w ludzi, władze w Warszawie uznały je za poważne zagrożenie dla porządku państwowego.
Decyzję o przeprowadzeniu akcji represyjnej podjął osobiście Józef Piłsudski, pełniący wówczas funkcję premiera. Pacyfikacja rozpoczęła się 16 września 1930 roku, w trakcie kampanii wyborczej przed tzw. wyborami brzeskimi, gdy Sejm nie obradował. W ciągu ponad dwóch miesięcy objęła co najmniej 450 wsi w 16 powiatach województw lwowskiego, stanisławowskiego i tarnopolskiego.
Akcja miała charakter pokazowy. Do wsi wkraczały oddziały policji i wojska, najczęściej kawalerii. Miejscowości otaczano, mieszkańcom zakazywano opuszczania domów, a następnie przeprowadzano masowe rewizje. Zrywano podłogi, przeszukiwano dachy, niszczono mienie, a podejrzanych bito i aresztowano. Zamykano ukraińskie szkoły, czytelnie „Proswity”, rozwiązano liczne organizacje społeczne i młodzieżowe, w tym „Płast”. Represje dotknęły nie tylko konspiratorów, lecz całe społeczności — na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej.
Oficjalne polskie raporty twierdziły, że podczas pacyfikacji nie padł ani jeden strzał i nikt nie zginął. Ukraińskie źródła mówiły jednak o śmierci od kilku do kilkudziesięciu osób w wyniku pobić. Aresztowano blisko 1,7 tysiąca ludzi, z których większość ostatecznie uniewinniono, co dodatkowo podważało sens zastosowanych metod.
Doraźny cel został osiągnięty — fala sabotaży osłabła. Długofalowe skutki okazały się jednak fatalne. Pacyfikacja pogłębiła przepaść między państwem polskim a ukraińską mniejszością, zradykalizowała nastroje i wzmocniła pozycję OUN, która na arenie międzynarodowej przedstawiła się jako ofiara „polskiego terroru”. Sprawa trafiła nawet na forum Ligi Narodów, choć ostatecznie uznano, że Polska nie prowadzi systemowej polityki prześladowań.
W pamięci Ukraińców pacyfikacja zapisała się jako akt zbiorowej krzywdy i upokorzenia. W pamięci wielu Polaków — jako przykra, lecz konieczna reakcja państwa na zagrożenie bezpieczeństwa. Te dwie sprzeczne narracje pokazują, jak głębokie i trwałe były rany zadane w 1930 roku. Pacyfikacja Małopolski Wschodniej nie tylko nie rozwiązała problemu ukraińskiego, ale stała się jednym z kamieni milowych na drodze do dalszej eskalacji konfliktu, którego tragiczne konsekwencje miały ujawnić się w kolejnej dekadzie.