Dla mnie temat jest trudny, nie umiem udzielić sama sobie jednoznacznej odpowiedzi czy popieram czy nie związki partnerskie. Do niedawna twierdziłam że nie bo to anomalia, zbloczenie itp. Ale poznałam na studiach dziewczyny, lesbijki, które żyły sobie normalnie nikomu nie robiąc krzywdy więc czemu nie miałyby mieć szansy na życie w formalnym związku?
Jak tak się dłużej pozastanawiałam to dochodzę do wniosku, że tym osobom też jest strasznie trudno, żyją z naklejką homo lub się nie ujawniają, z pewnością może to prowadzić do depresji, frustracji, braku akceptacji siebie a są to przecież osoby takie same jak my, tyle, że inaczej kochają. Czy przez to że Pani X i Pan Y nie akceptują takich związków wszystkie osoby homoseksualne mają żyć nieszczęśliwe?
Kolejna kwestia to adopcja. Zgadzam się, że tacy rodzice stwarzają nieprawidłowy model rodziny dziecku, że może być potem ono szykanowane itp. Ale gdyby tak zapytać nastolatków z domów dziecka, gdzie woleliby żyć, w domu dziecka czy w normalnym domu homoseksualnych rodziców? Ciekawe czy wszyscy odpowiedzieliby że w sierocińcu? Każdy człowiek chce być kochany i homoseksualista i dziecko z domu dziecka. Nie potrafię powiedzieć czy byłabym tolerancyjna gdyby taka sytuacja dotyczyła moich najbliższych, na szczęście mnie to nie dotyczy. Ale temat na pewno nie jest prosty gdy się nad nim głębiej zastanowić.