Ludzie nierzadko piszą, że ze względu na brutalność Zielonej Granicy nie planują wybrać się na film lub, jeśli poszli, wyszli z seansu przed końcem. To jest o tyle normalne, że ta groza w ogóle nie powinna mieć miejsca, nigdzie na świecie. Psychika się przed nią broni.
Ale trzeba wiedzieć, że Agnieszka Holland oszczędziła widzom naprawdę dużo z katalogu faktów. Podane 1:1 byłyby nie do zniesienia. Sporą część faktów znajdziecie, bez straszliwych obrazów typowych dla kina, w książce Mikołaja Grynberga ,,Jezus umarł w Polsce". Filmowa sztuka fabularna ma inną logikę postępowania z odbiorcą.
Leśni ludzie znoszą je dwa lata. Fakty. Są nimi nasiąknięci, zniszczeni. Bo ,,wspólnota" nie chce widzieć.
Mimo wszystko więc, próbujcie się z filmem zmierzyć. Niekoniecznie od razu, po premierze, w szumie medialnym i nastroju ,,przymusu". On nie służy dobrej uwadze. Ale zróbcie to.
To naprawdę jest jedna z ważniejszych opowieści o nas we współczesnej kulturze masowej (!). Gdybyśmy chcieli widzieć i wiedzieć, miałaby moc katharsis. Kiedyś - raczej nie teraz.
Ludzie wciąż są w drodze. Torturowani na Granicy, umierający. Pomagajcie jak tylko możecie.
---