I właśnie dochodzimy do sedna sprawy.
Do maćka : jeżeli mówiono wam konstruktywne uwagi, to mieliście je gdzieś. Argumenty Twoje opiewały sprawę przyjemności z grania. Nawet dobrze się moje chamskie jak zwykle uwagi nagrały, może one spowodują wzrost agresji w zespole R.I.P, który zaczniecie przelewać w tworzenie kawałków i ćwiczeniu. aby podwyższyć swoje umiejetności. Co do moich przyjaciół z los alamos, delacore i innych kapel z "kliki", to zawsze będę im pomagał, ponieważ zespołowi delacore zawdzięczam kilkanaście cennych uwag, które pomogły zespołowi buckleys, pomimo tego, że Elwis nieźle im pojechał po zaworach...
Mój kolega Bro nie nagrywa ze sławnymi muzykami. Nie musi ponieważ grając w los alamos spełnia się. Jeżeli chodzi o wiedzę to zdobywał ją dawno temu kiedy ty Maćku i Ramono nieistnieliście na tym świecie. Mnie również nie było. a zdobywał ją podczas targów muzycznych, na których poznał razem z kolegą Maksem, między innymi Jana Plutę i Grzegorza Skawińskiego. Morze wódki wypili i nie jedne struny zerwali. Co do basisty to wejdx sobie na stronę Hetmana i poszukaj tam jego, bo grał z nimi. Co do Agnieszki Kościńskiej to jak zaśpiewasz w takiej skali jak ona i z przepony to będziesz zajebisty. Natomiast co do Tomka to szacunek, za to że jeszcze gra. Jak ja bym miał takie klopoty z kręgosłupem to bym sie powiesił. Nie raz widziałem próbach l.s. jak się męczy bo przeciwbóle są za słabe.
Więc jak się nauczysz grać i stracisz zdrowie to daj znak i nie pisz peace, skoro nie masz pokoju na myśli, gówniarzu.
Do RAmony : szkoda, że zostawiasz bez komentarza. W chwili kiedy zagrałem z kolegami 1 raz w dujerze nie znalazł się nikt kto by powiedział coś mądrego. Wszyscy tylko ale zajebiście. Owszem było zajebiście, ale nie od strony muzycznej. Co do publiki to dla niej wyznacznikiem, czy kapela jest dobra, jest to czy można poskakać czy nie. Tak było jest i będzie i DLATEGO MAM W DUPIE TAKIE PODEJŚCIE I WOLĘ ABY PUBLIKĄ BYLI LUDZIE Z LOS ALAMOS, DELACORE I WIELU MOICH PRZYJACIÓŁ, KTÓRZY SIĘ ZNAJĄ NA MUZIE ( NIE GRAJĄCYCH ZE SŁAWAMI ), PONIEWAŻ PO TAKIM GRANIU SŁYSZĘ DOBRE UWAGI, KTÓRE UŁATWIAJĄ MI I MOIM KOLEGĄ Z KAPELI DALSZE ĆWICZENIE NA PRÓBACH W CELU DOJŚCIA MOŻE KIEDYŚ DO PERWEKCJI W TYM CO ROBIMY.
Jeszcze jedno maćku : owszem marzy mi sie kariera muzyka sesyjnego, ale ja ma tą świadomość, że musze poświęcić mnóstwo czasu na ćwiczenia przu bębnach, czego tobię życzę, bo grając na tranzystorze nie nauczysz się techniki, szybkości tak bo łatwiej jest śmigać na takim wzmaku.
Na koniec tej wypowiedzi wspomnę jeszce, że napatrzyłem się na różne kapele pracując w firmie nagłośnieniowej, której właścicielem jest serdeczny przyjaciel moich kolegów z Los Alamos. Firma ta nazywa się Craftman i dzięki tej pracy miałem okazję porównać grę amatorów z Polski i z zagranicy. Wynik 0:1 dla kapel z zagranicy.