Czarnek gra o wszystko. "Kąsa lepiej niż bulterier". Kaczyński powierzył mu kluczowe zadanie
Przemysław Czarnek gra o wszystko – dla partii i dla siebie. Jeśli PiS wygra wybory, jego kariera jeszcze przyspieszy.Sejm przepchnął właśnie lex Czarnek po raz trzeci, choć po drugim wecie prezydenta wydawało się, że ta reforma już nie ma szans. Lex Czarnek to polityczny kaganiec dla szkół, ale dla samego ministra potwierdzenie jego pozycji w obozie władzy. Mówi się, że może zastąpić Ziobrę na stanowisku ministra sprawiedliwości albo przejąć cugle mediów publicznych, czyli wejść w buty Jacka Kurskiego. A może nawet objąć schedę po Morawieckim i zostać premierem. Póki co Przemysław Czarnek wydreptuje sobie miejsce w gronie zaufanych prezesa. Powiem krótko: szkoda szkoły. Poziom ambicji i ego ministra daleko wykraczają ponad poziom jego kompetencji. Szkoła i Związek Nauczycielstwa Polskiego mają w starciu z ministrem status poszkodowanego – mówi "Newsweekowi" Sławomir Broniarz, prezes ZNP, o którym Czarnek powiedział ostatnio, że lepiej, by "zajął się handlem whisky niż rzeczywistością nauczycielską".
Do starcia doszło przy okazji przepychania przez Sejm lex Czarnek. Celem ustawy jest zwiększenie roli kuratorów, aby mogli odwoływać niezależnych dyrektorów szkół i blokować działalność organizacji pozarządowych w szkołach. – To próba powrotu do czasów, które pamiętam z młodości, gdy o wszystkim decydowało kuratorium oświaty. Pan Czarnek zapewnia, że szkoła pozostanie autonomiczna i niezależna, ale nie dodaje, że pod warunkiem, iż on będzie o wszystkim decydował – mówi Broniarz. Warto przypomnieć, że od wymiany kuratorów na swoich ludzi PiS rozpoczęło deformę edukacji po przejęciu władzy w 2015 r.
Pierwszą wersję lex Czarnek Sejm uchwalił w styczniu 2022 r. Na skutek protestów nauczycieli i rodziców prezydent ją zawetował, argumentując, że "nie są teraz potrzebne kolejne spory". Do Sejmu ustawa wróciła jesienią jako projekt poselski, czyli niewymagający konsultacji społecznych. Jednak i tym razem spotkała się z prezydenckim wetem. Obecna wersja to projekt obywatelski, co pozwala Czarnkowi mówić, że nie ma z ustawą nic wspólnego i liczy, że prezydent nie sprzeciwi się woli obywateli.
Podpisy pod projektem zbierała organizacja Chrońmy Dzieci, bo głównym przesłaniem obecnej wersji jest "ochrona dzieci przed seksualizacją". Jednocześnie tylnymi drzwiami przemycono zwiększenie kompetencji kuratorów. 14 sierpnia prezydent podpisał pakiet ustaw, w tym nowelizację Karty nauczyciela, a przy okazji kuratorzy zyskali prawo likwidowania szkół niepublicznych nawet w trakcie roku szkolnego, przy czym będą to decyzje niepodlegające odwołaniom. "Na szkoły niepubliczne spuszono bombę atomową" – komentują organizacje krytyczne wobec pisowskich zmian w edukacji.
Czarnek tymczasem wraca z tematem seksualizacji dzieci, bo wie, że w kampanii wyborczej to idealny sposób na polaryzowanie elektoratu, a tym samym mobilizowanie własnych wyborców. Przekonał się o tym w poprzednich kampaniach i w tej kwestii w pełni zgadza się z prezydentem, co może ułatwić Andrzejowi Dudzie podpisanie lex Czarnek.
https://www.onet.pl/informacje/newsweek/przemyslaw...