Karol Nawrocki potrafi rozwiązywać problemy. Właśnie uznał, że najlepszym sposobem na pomoc zasypanym śniegiem Polakom jest zmiana flagi. To powrót do starych i sprawdzonych sposobów radzenia sobie z trudnościami. Jesteś chory, wskakujesz na trzy zdrowaśki do pieca. Twoje pole nawiedza susza, płacisz księdzu za wywołanie deszczu. Plaga szarańczy nawiedza kraj, to wypędzisz innowierców i palisz czarownice. Jesteś prezydentem miasta tonącego w smogu i wyludniającego się, to co robisz? Budujesz stadion i aquapark.
Jesteśmy zabezpieczeni na długie lata. Prezydent zapowiedział, że zmiana flagi odbywać się będzie co tydzień. Nie jakaś skromna uroczystość. Pełna gala z reprezentacyjnym wojskiem, orkiestrą i na poduszkach. Widać, że Karol nie żartuje i serio traktuje swoje obowiązki, ale czy to wystarczy? Może trzeba pójść dalej. Czy warto prać pościel? Lepiej przekazać ją jakiemuś Kołu Gospodyń albo parafii. Wyhaftują sztandar, który sam ochroni nas przed UE. Może naczynia i ręczniki? Wszystko powinno trafić do ludzi. "Tego chcą Polacy" zapowiedział Nawrocki w orędziu. A śnieg , który paraliżuje życie w sporej części kraju stopi się i spłynie do morza. Będzie to czytelny znak, że to zasługa prezydenta i zmiany flagi na Pałacu Prezydenckim.
Waldemar Hardman