Marin_Koniuszko napisał:
Cały czas drążę o tym, że przepisy same w sobie (nie tylko w prawie pracy) nie są wystarczające, a ich treść jest niejednokrotnie po prostu na wyrost z rzeczywistością. Dlatego umieściłem kilka przykładów z różnych dziedzin, które to demonstrują. Większość ludzi odróżnia czy dane zachowanie kogoś dyskryminuje lub nie, bez znajomości prawnej definicji słowa "dyskryminacja". Jest jeszcze instynkt samozachowawczy.
kappa:
Przepisy antydyskryminacyjne nie są na wyrost, jeno są lekceważone. W cywilizowanym kraju pracodawca który zostałby przyłapany na takim działaniu jak pani Agnieszka a nie potrafiłby udowodnić, że nie jest to dyskryminacja(tak, tak, w tej materii ciężar dowodu jest odwrócony, czy to się komuś podoba czy nie). poszedłby z torbami. Bez straty dla społeczeństwa. Pojęcie dyskryminacja jest jasne i dokładnie opisane i nie mam pojęcia, co ma do tego instynkt samozachowawczy, tym bardziej, że taki instynkt nie istnieje.
Marian_Koniuszko napisał:
Ja nadal twierdzę, że przedsiębiorca ma prawa zatrudnić kogo chce i jak chce (oczywiście w granicach przyzwoitości i szeroko rozumianych zasad współżycia społecznego), a państwo nie powinno się w to wtrącać i tyle.
kappa: a kappa twierdzi, że twierdzenia Mariana są sprzeczne z twierdzeniami ustawodawcy wyrażonymi w konkretnych artykułach ustaw. Przedsiębiorca ma obowiązek kierować się prawem, a nie intuicją Mariana.