"Ukrainofobii zaś to ci, którzy o Ukrainie nie wiedzą nic więcej prócz „rzezi”, są ślepi, pielegnują swoją ignorację i ksenofobię i swoje antyukraińskie stereotypy."
Polemizowałbym, ale rzeczywiście w jakieś części to stwierdzenie pokrywa się z rzeczywistością. Niestety, ale to wynik i braku edukacji, kanalizowania testosteronu a także zachodniego modelu życia - brzmi to przewrotnie, ale byłbym w stanie to uzasadnić. Ukraińcy (celowo na początku zdania, żeby mieli z dużej litery) są obecni w naszej przestrzeni społecznej i gospodarczej. Spora część to pracownicy, ludzie, którzy szukają swojej szansy na poprawienie bytu. Przynajmniej cztery przypadki mógłbym opisać jak są pracowici, jakie rodziny mają i jak cieszą się, że ogólnie można zarobić. Może jeden przykład - facet jest budowlańcem, siedzi w Polsce i raz na miesiąc (na dłuższy weekend) wraca do żony (nauczycielka) i dzieci. Raz spytany o Wołyń zawstydził się, że to "nie jego przeszłość". Pobudował dom, statut materialny się poprawił, ogólnie niezły rokendrolowiec, bo jedzie do Kostrzynia z dorosłą już córką.
Nie mniej, nasze narody muszą sobie coś wyjaśnić i niestety tak się składa, że to po ich stronie są trupy w szafach. To będzie trudny i długotrwały proces, który wymaga speców od dyplomacji, gospodarki, historii czy kultury.