Policja zaostrza kurs wobec demonstrujących. Wczoraj w Warszawie w ruch poszły pałki. Podobnie probowala pacyfikować manifestacje w Krakowie. Na rozprawienie się z demonstrującymi od początku naciskał Kaczyński, Woś w Radiu Maryja straszył 8 latami więzienia. Komendant glowny policji Szymczyk początkowo miał sprzeciwić się tej decyzji, zresztą przy 100 tys. policjantów, w tym części wyłączonych na L4 i kwarantannie i pół miliona ludzi na ulicach bylo to niemożliwe.
"Kaczyński przeżywa szok kulturowy, siedzi w Alejach i słucha podszeptów Brudzińskiego czy Terleckiego. No jest w PiS stado wariatów, którzy chcieliby armatek wodnych na protestujących – opowiada nasz rozmówca z partyjnej centrali przy ul. Nowogrodzkiej. Tłumaczy: – Co dostalibyśmy w zamian? Zachód obrazki, że w Polsce pałuje się kobiety. Być może bunt w policji, bo nie każdy chciałby wykonać takie rozkazy. A są braki kadrowe, funkcjonariusze niespecjalnie zarabiają, poszliby na L4" (GW, 9.10.2020).
Szymczyk dogadał się z PiS. Protesty będą zmuszane, są zresztą teraz mniej liczne. W Warszawie, Lublinie, Krakowie policja rozpędzała protestujace grupy, legitymowała i kierowała sprawy do sądu. Są miasta, gdzie policja ogranicza się tylko do zabezpieczania protestów Tak było na demonstracji w piątek we Wrocławiu, na której byłem.
O zaostrzeniu kursu świadczy też fakt, że Szymczyk nie wstawił się za policjantami, którzy nie przerwali pokojowego protestu przed willą Kaczyńskiego. Ta informacja wzburzyła wielu policjantów, zaczęli zbierać pieniądze na pomoc prawna dla kolegów.
A tutaj najnowsze instrukcje opublikowane o 3.00 nad ranem w Onet:
https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/strajk-kobiet-s...