Przemysław Wiszniewski. :
KILKA SŁÓW O SEKSIE W KRUCHCIE
... z wiekiem staję się konserwatystą (dziadersem), przekonanym, że o seksie nie ma co specjalnie dużo mówić, bo wystarczy go uprawiać. Sfera intymna nieszczególnie nadaje się do publicznych rozważań, atoli zmusza mnie do tego niejaki biskup Antoni Długosz swoją ostatnią wypowiedzią dotyczącą kościelnych zbrodni gwałcenia dzieci i ukrywania ich sprawców przez biskupów.
https://wiadomosci.gazeta.pl/.../7,114883,27447874,biskup.....
Nie piszę więc o seksie dla niezdrowej podniety, a nawet nie dla rozrywki, tylko z poczucia obywatelskiego obowiązku, gdyż jestem predestynowany pedagogicznym wykształceniem i pracą magisterską o pedofili. W pracy tej, obronionej w roku 1990 nie ma sprawców w sutannach, co skonstatowałem po latach i nawet domyślam się dlaczego. Pedofile kościelni z automatu stawali się konfidentami tajnych służb w zamian za ochronę przed odpowiedzialnością karną.
Nie tylko jednak dlatego. Sądzę, że także z tego powodu, iż chronili ich sami rodzice ofiar, bagatelizując przestępczy charakter tych gwałtów, a nawet niekiedy czyniąc zeń akt mistyczny i uświęcony. Wiem, że brzmi to niewiarygodnie, lecz dowody znajdują się w licznych wypowiedziach kleru, a także ich świeckiego otoczenia.
Podczas tzw. "apelu jasnogórskiego" wspomniany już biskup częstochowski zadeklarował, że krył i będzie krył księży pedofilów, bo nie jest donosicielem, a ponadto jako symboliczny dobry ojciec ma moc przebaczania synom marnotrawnym, czyli zboczeńcom w koloratkach.
Nie wiem, czy osobnik ten błądzi teologicznie, czy też nie, jednakże w moim najgłębszym przekonaniu sprawca winien prosić o wybaczenie ofiarę, a gdy jest małoletnia także jej rodziców, nie zaś przełożonego czy kolegę po fachu. Takiego wybaczenia zapewne nigdy by nie uzyskał. I to jest pierwszy mój komentarz, zaś drugi jest ten, że zboczeniec w sutannie niczym się nie różni od świeckiego zboczeńca w kontekście odpowiedzialności karnej, co teoretycznie wszyscy rozumiemy, zaś praktyce powszechnie umyka, zgodnie z nazwą kościoła, że jest powszechny.
Haniebne bajdury biskupa Długosza (na zdjęciu podczas tańca z dziećmi w stroju regionalnym) stoją także w poprzek zaleceniom papieża Franciszka, co mnie nie dziwi, bo od początku jego pontyfikatu polscy hierarchowie wydają się kreować kościół schizmatyczny w Polsce, nijak nie przystający do współczesnych standardów.
Na szczęście coraz więcej osób na znak protestu kościół ten opuszcza widząc jego moralną degrengoladę. Dokonując symbolicznego aktu apostazji lub zwyczajnie rezygnując z udziału we wspólnocie, która stałą się przystawką PiS i ogranicza swoje komunikaty do siania partyjnej propagandy. Dzieci masowo wypisują się z katechezy, co wymaga odwagi cywilnej w kraju wyznaniowym, zwłaszcza, że upiorny fanatyk Czarnek chce je do udziału w tej indoktrynacji zmuszać.
Na jesieni będziemy świadkami kolejnego skandalu z wynoszeniem na ołtarze pana Wyszyńskiego, który był żydożercą. Wiem, że antysemityzm jest niematerialnym dziedzictwem kulturowym Polaków, niemniej apoteoza tzw. prymasa tysiąclecia jest już stanowczo przesadą. To on odmówił pomocy środowiskom żydowskim po wojnie podczas antysemickiego wzmożenia i tuż po pogromie kieleckim. Teraz ma się stać wzorem dla katolików.
W tym kontekście nieustająco polecam książki prof. Jacka Leociaka: "Młyny boże" i "Wieczne strapienie". Na tym wszakże nie koniec.
Obserwujemy bowiem pewne przesilenie. Rydzyk, główny reprezentant kościoła w kontaktach z władzą odchodzi w niełaskę z powodu demaskatorskich książek Tomasza Piątka o powiązaniach "ojca dyrektora" z kremlowską agenturą oraz procesu, jaki mu wytoczył Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych (wielkie brawa!).
A reszta kleru, zwłaszcza hierarchii? Najlepiej to opisuje w kontekście społecznym Jakub Majmurek w artykule pod znamiennym tytułem "Ile Kościoła w państwie?"
https://www.polityka.pl/.../2129061,1,ile-kosciola-w.....
Pan Jędraszewski wdał się tymczasem w polemikę z Donaldem Tuskiem, który o współczesnym macierzyństwie powiedział to, co jest tajemnicą Poliszynela, że jest utrapieniem, zwłaszcza dla samotnych matek, bitych i pozostawionych bez pomocy przez rozpitych partnerów. "Myślę, czuję, decyduję" jest hasłem społecznej zmiany, na razie postulatywnym dla kobiet w Polsce na prowincji. Podobnie, jak dla środowisk LGBT, domagających się szacunku, a właśnie przez Kościół w Polsce, wspierany przez Kaję Godek i Ordo Iuris, lżonych i wykluczanych w imię tradycji religijnej.
O tym wszystkim pomyślcie, Kochani Katolicy, podczas zbliżającego się święta polskiej Madonny.
https://youtu.be/U4HonJtf-u4
...