Janusz jako prawie pełnosprytny spróbował udzielić odpowiedzi i udzielił, ale nie na zadane pytanie, które brzmiało:
" gdzie służby odpowiedzialne za odśnieżanie mają spychać śnieg w sytuacji, gdy "pobocza" jezdni są obstawione samochodami. Mniejsza o to, czy stającymi prawidłowo, czy nie"
Niestety, spudłował. W likowanym fimiku nie ma jezdni obstawionej samochodami. Tamta jezdnia jest na osiedlu domów jednorodzinnych i jest szersza od naszej "autostrady".
Martyna, niestety oświecenie nie przychodzi z wiosną, choć pomysł posyłania ludzi z łopatami jest całkiem do rzeczy. Ale tu jest jeden szkopuł- nasi włodarze raczej mają pomysły jak zwalniać cieciów, dozorców, niż zapewnić ciągłość pracy służb.
Nie chodzi też o mój samochód- ten nocuje sobie w garażu. Chodzi raczej o upierdliwość mińskiej publiczności nie potrafiącej zrozumieć, że zimą pada śnieg, jest ślisko, brak jest miejsc parkingowych, ulice są wąskie i nie wystarczy zakaz postoju czy nakaz latania, bo te nie mają mocy sprawczej. Auta stoją na ulicach, bo stać gdzieś muszą, a służby w takich warunkach, dysponując takimi siłami jakimi dysponują nie uprzątną śniegu w ciągu kilku godzin.
Aha- z góry zastrzegam, że nie mam nic wspólnego z zakładem odśnieżania ani żadną inną służbą komunalną. Moja złośliwość wobec narzekaczy jest całkowicie bezinteresowna.