Jak bielscy biskupi nie tłumaczą sprawy księdza W. [KOMENTARZ]
W niedzielę wierni diecezji bielsko-żywieckiej wysłuchali kolejnego komunikatu dotyczącego ochrony dzieci i młodzieży przed wykorzystaniem seksualnym. Odniesiono się w nim do sprawy Janusza Szymika, ofiary księdza pedofila Jana W. Nie po raz pierwszy tamtejsza kuria pominęła jednak istotne szczegóły, a wręcz spuściła zasłonę milczenia na błędy, które w tej sprawie popełniła. Czy nie lepsze, ale przede wszystkim uczciwsze byłoby oświadczenie, w którym wyzna się, że nie wszystko poszło, jak należy i przeprosi się tych, których się zawiodło? https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/spra... kurii dotyczy sprawy ks. Jana W. oraz jego ofiar, chłopców wykorzystywanych przez niego seksualnie. Historię tę pół roku temu szczegółowo opisaliśmy w Onecie
Komunikat został wymuszony przez kolejne doniesienia i publikacje medialne. Do tej pory bowiem kuria bielsko-żywiecka nigdy nie informowała w sprawie ks. W. wiernych bez wyraźnej presji mediów. Tak też było we wrześniu, gdy po publikacji reportaży w Onecie, biskup po raz pierwszy ogłosił mieszkańcom Międzybrodzia prawdę o ks. W.
Na temat ks. W. i jego ofiar w rozmowie z Onetem kłamał biskup pomocniczy tej diecezji Piotr Greger, za co przepraszał kilka miesięcy temu w specjalnie wydanym komunikacie
Sprawy wykorzystywania seksualnego zgłaszane do bielskiej kurii wyjaśniane są bez transparentności i możliwości kontroli. Sprawa ofiar ks. W. pokazuje najlepiej, że ta transparentność i kontrola są konieczne



