Bogusław Mrukot
Nie wiem, czy Donald Tusk to planował, ale z tym SAFE wyszedł mu majstersztyk. Kaczyński chwycił przynętę, wlazł w pułapkę, a w piątek sam zaciśnie wnyki. Bo co teraz nie zrobi PiS, będzie źle. Diabelska alternatywa.
Te miesiące stopniowego budowania napięcia i emocji sporu wokół SAFE wyglądają na wyreżyserowane. Chodziło o to, żeby o tym programie mówili wszyscy, żeby dotarł pod strzechy. No i dotarł. Dla PiS to katastrofa.
SAFE jest bezdyskusyjnie korzystny, żołnierzom da nowoczesne uzbrojenie, a gospodarce turboładowanie jak kiedyś Niemcom plan Marshalla. I większość Polaków to wie!
Więc jeśli w piątek w Sejmie pisowcy zagłosują za ustawą, zbudują autentyczny sukces Tuska i obecnego rządu. A do tego za żadne skarby Kaczyński ręki nie przyłoży. Wcześniej da ją sobie uciąć.
Dlatego PiS zagłosuje przeciw. I to Tuskowi chodzi. Bo wtedy partia Kaczyńskiego przez długie lata nie odklei od siebie łatki zdrajców, durniów i lokajczyków Trumpa, dla których „Pomarańczowy” jest ważniejszy niż patriotyzm i dobro ojczyzny.
Ustawa przejdzie, bo koalicja ma większość, a potem trafi do kancelarii prezydenta. Co zrobi Nawrocki? A, to już jego ból głowy, bo nie Tuska.
Cokolwiek Nawrocki zrobi, te 180 mld zł i tak trafią do Polski! Ustawa ma tylko ułatwić biurokratyczne procedury i przyspieszyć wydawanie pieniędzy. Bez ustawy czeka ministerialnych urzędników więcerj pracy i wizyt w Brukseli. Tylko tyle.
Ustawa była podpuchą dla PiS.
Tak czy inaczej, w ciągu dwóch najbliższych lat na Polskę, a szczególnie na województwa świętokrzyskie i podkarpackie – czyli obecne bastiony PiS – spadnie deszcz pieniędzy. Nie da się, żeby zwykły człowiek nie odczuł tego w swoim życiu.
Namacalne efekty tego deszczu pojawią się jesiesią 2027 roku.
A co będzie jesienią 2027 roku? Bingo! Wybory.
I wiem, co się stanie na przełomie października i listopada przyszłego roku. Tusk będzie objeżdżał południowo-wschodnią Polskę i rozmawiał z ludźmi.
- Widzicie? - zapyta. - A PiS nie chciał wam dać tych pieniędzy. Nie chciał, żeby wam się lepiej żyło. Nie chciał, żeby polska armia była silna i uzbrojona lepiej od putinowskiej swołoczy. Nie chciał, by nasz kraj był wielki.
Tak więc jest wysoce prawdopodobne, że Tusk rozstrzygnął już przyszłoroczne wybory.