Ucz się Michale polskiej historii. W 1943 roku nie było państwa Ukraina. Tam była Polska i jej zła przez polityka odnośnie mniejszości narodowych była bezpośrednią przyczyną rzezi wołyńskiej. Kobiety i dzieci w Polsce przedwojennej umiały codziennie więc daruj sobie tezę że rzeź wołyńska za była początkiem śmierci dzieci i kobiet. Faktycznie trzeba zaznaczyć że jest to jeden z powodów buntu Ukraińców którym na bogatej ukraińskiej ziemi polskie państwo nie dało możliwości wykarmienia swoich rodzin a pomoc była dla polskich przesiedleńców. 100 lat temu, gdybyś mieszkał w Galicji, Twoje pięcioletnie dziecko mogłoby już nie żyć.
Brzmi brutalnie? Bo takie właśnie było życie jeszcze zaledwie sto lat temu.
Najpierw jednak krótko wyjaśnijmy, czym była Galicja, bo wielu ludzi kojarzy tę nazwę, ale nie wie, o jaki obszar chodzi. Galicja była prowincją Austro-Węgier obejmującą ogromny teren od Krakowa i Tarnowa przez Rzeszów, Przemyśl, Jarosław, Sanok i Nowy Sącz aż po Lwów, Stanisławów i Tarnopol na terenie dzisiejszej Ukrainy. Mieszkały tam miliony ludzi. Był to jeden z najbiedniejszych regionów Europy, a określenie „bieda galicyjska” przetrwało do dziś.
Dzisiaj martwimy się o ceny paliwa, korki, raty kredytów czy zasięg telefonu. Tymczasem nasi pradziadkowie żyli ze świadomością, że ich dziecko może nie dożyć kolejnych urodzin.
Według danych z początku XX wieku w pierwszym roku życia umierało nawet ponad 140 dzieci na każde 1000 urodzeń. W wielu wsiach rodzice tracili nie jedno, ale kilkoro dzieci. Śmierć najmłodszych była tak częsta, że traktowano ją jako smutny element codzienności.
Dlaczego?
Przede wszystkim nie było antybiotyków.
Dziś zapalenie płuc, angina czy zakażenie po skaleczeniu zazwyczaj kończą się wizytą u lekarza. Wtedy mogły oznaczać wyrok śmierci. Gruźlica, błonica, odra, szkarlatyna i tyfus zabijały tysiące mieszkańców Galicji każdego roku.
Nie było również szczepień na taką skalę jak obecnie.
Do tego dochodził dramatyczny poziom higieny. W wielu galicyjskich wsiach nie było kanalizacji ani dostępu do czystej wody. Ludzie pili wodę zanieczyszczoną bakteriami i pasożytami. Glisty ludzkie, owsiki, tasiemce czy motylica wątrobowa były tak powszechne, że nikogo nie dziwiły.
Bliski kontakt ze zwierzętami gospodarskimi był codziennością. Krowy, konie, świnie i ludzie żyli często bardzo blisko siebie. Wiedza o bakteriach była ograniczona, a warunki sanitarne nie miały nic wspólnego z tym, co dziś uznajemy za normę.
Poród również był walką o życie.
Najczęściej odbierały go wiejskie „babki”, czyli lokalne akuszerki. Bez sterylnych narzędzi, bez środków dezynfekcyjnych i bez nowoczesnej wiedzy medycznej. Zakażenia połogowe były częste, a krwotoki po porodzie regularnie odbierały życie kobietom.
Nawet zwykły ból zęba mógł zakończyć się tragedią.
W wielu miejscowościach zęby wyrywali kowale. Używali do tego szczypiec, kleszczy i narzędzi warsztatowych. Bez znieczulenia. Bez sterylizacji. Bez antybiotyków. Jeśli do rany dostała się infekcja, człowiek mógł umrzeć z powodu zakażenia krwi.
Problemem był również głód.
W wielu galicyjskich rodzinach mięso pojawiało się na stole tylko kilka razy w roku. Podstawą wyżywienia były ziemniaki, kapusta i pieczywo. Dzieci cierpiały na anemię, niedobory witamin i choroby związane z niedożywieniem. Krzywica i deformacje kości były znacznie częstsze niż obecnie.
Dzisiaj wielu rodziców martwi się, że dziecko nie chce zjeść obiadu albo grymasi przy warzywach. Sto lat temu ogromnym sukcesem było po prostu zapewnienie dzieciom wystarczającej ilości jedzenia, aby przeżyły zimę.
A wszystko to działo się nie w średniowieczu.
Nie tysiąc lat temu.
Nie pięćset lat temu.
To była Galicja naszych pradziadków. Galicja, z której pochodzą miliony współczesnych Polaków.
To właśnie dlatego, gdy ktoś mówi, że „kiedyś było lepiej”, warto pamiętać, że dla przeciętnej rodziny największym marzeniem nie był większy dom, nowy wóz czy bogactwo.
Największym marzeniem było to, aby wszystkie dzieci przeżyły.
Sto lat temu wielu rodziców nie zastanawiało się, na jakie studia pójdzie ich syn albo kim zostanie ich córka.
Modlili się po prostu o to, żeby dożyli dorosłości.
Post edytowany