14°C

55
Powietrze
Bywało lepiej...

PM1: 22.18
PM25: 34.85 (139,4%)
PM10: 52.59 (105,17%)
Temperatura: 13.63°C
Ciśnienie: 1015.36 hPa
Wilgotność: 94.38%

Dane z 22.10.2020 20:05, airly.eu

Szczegółowe dane meteoroliczne z Mińska Maz. są dostępne na stacjameteommz.pl


facebook

Forum

Chcieliśmy komunę ... mamy :)

925 postów
Postów: 124
Stempel
postów: 124
Sobota, 17 października 2020 13:58:28
0
+1 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
dublerów powołuje producent filmu
Żabodukt Postów: 41107
kumak
Żabodukt, postów: 41107
Niedziela, 18 października 2020 08:18:41
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
JAN RADOMSKI
publicysta i działacz pozarządowy

Przestrzeń w Polsce jest wyjątkowo opresyjna, wytworzona przez narrację potężnych instytucji i dominujących idei. Żeby się o tym przekonać, wystarczy spacer po Krakowskim Przedmieściu
NIEDEMOKRATYCZNA WŁADZA WOLI CZYSTOŚĆ I PORZĄDEK OD ŻYCIA CZŁOWIEKA
Prawicę oburza każdy gest naruszający jej wyobrażenie o tym, jak powinien wyglądać świat wokół. Właśnie dlatego politycy tak znęcającą się nad tymi, którzy naruszają przestrzeń faktem, że stają na przykład po stronie ofiar homofobii. Taka obsesja czystości i porządku jest dowodem na to, jak głęboko niedemokratyczna jest obecna władza
Dwa tygodnie temu minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski nazwał „idiotami” i „barbarzyńcami” osoby, które na elewacji budynku MEN napisały imiona młodych gejów i lesbijek, którzy popełnili samobójstwo. Obraz ministra, który bardziej od życia dzieci ceni czystą ścianę, jest jednym z najbardziej haniebnych epizodów trwających rządów. Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej Piontkowski przez kilka minut pastwił się nad autorami bądź autorkami napisów. „Mam nadzieję, że policja jak najszybciej złapie tych wandali, a sąd ich przykładnie ukarze, tak aby kolejni barbarzyńcy nie niszczyli polskich budynków” – powiedział wzburzony, dodając, że usunięcie napisów będzie kosztowało co najmniej kilka tysięcy złotych.

W ciągu dwóch tygodni, które minęły od tej konferencji, policja zatrzymała pierwszą podejrzaną osobę, a na stanowisku ministra edukacji narodowej jednego homofoba zastąpił jeszcze większy homofob. Jednak słowa ministra Piontkowskiego warto wpisać w szerszy kontekst tego, jak władza traktuje ingerencję w przestrzeń. Przestańmy się oszukiwać i wypatrywać końca demokracji dopiero wtedy, gdy odebrana zostanie nam wolność głosowania. Na całym świecie urny wyborcze często służą wyłącznie do podtrzymywania złudzeń o demokratyczności rządów. O jakości demokracji znacznie lepiej świadczy właśnie stosunek władzy do przestrzeni.
rzestrzeń w Polsce jest wyjątkowo opresyjna, wytworzona przez narrację potężnych instytucji i dominujących idei. Żeby się o tym przekonać, wystarczy spacer po Krakowskim Przedmieściu. Najważniejsza ulica w Warszawie, wypełniona po brzegi majestatycznymi symbolami, co krok przypomina, że wielkimi ludźmi są mężczyźni, heteroseksualiści, katolicy – i oczywiście Polacy: Poniatowski, Prus, Kopernik. Że Jezus umarł na krzyżu za wszystkich ludzi, ale jednak nie wszyscy ludzie mają takie same prawa. Że prezydent Polski z okien pałacu decyduje, kto jest lepszą obywatelką, a kto gorszym obywatelem. Dla wielu osób spacer po stolicy może być przygnębiającym doświadczeniem.

Demokraci i demokratki powinni być wyczuleni na to, że przestrzeń wyklucza i jest źródłem przemocy. Dlatego tak niezrozumiałe były głosy osób, które z jednej strony zapatrzone są we współczesny, zachodnioeuropejski model demokracji, a z drugiej – oburzają się nawet na wywieszanie tęczowych flag w przestrzeni publicznej. Jeżeli naprawdę zależy nam na demokracji, powinniśmy bezwzględnie wspierać wszelkie gesty, które sprawiają, że przestrzeń staje się choć trochę mniej homogeniczna, a tym samym – bardziej demokratyczna.
Przestrzeń zawsze organizują ci, którzy mają władzę. Dawniej niedopuszczalne było, żeby druga strona miała cokolwiek do powiedzenia. Z czasem w tej przestrzeni coraz częściej pojawiały się komunikaty pochodzące nie tylko od rządzących, ale także od tych, którymi rządzono. W czasach feudalizmu do pomników komentarze polityczne przyczepiali ci, którzy nie mieli prawa głosu; z nowszej historii znamy znak Polski Walczącej, który stał się jednym z najważniejszych symboli oporu wobec niemieckiej okupacji.

GEJEREL Mniejszości seksualne w PRL-u. wyd. 2 Krzysztof Tomasik
KRZYSZTOF TOMASIK
Gejerel. Mniejszości seksualne w PRL-u. wyd. 2
44,90
Im bardziej demokratyczne były nastroje społeczeństwa, tym częściej w przestrzeni pojawiały się komunikaty niezależne od władzy. W latach 60. napisy na murach wyrażały bunt młodzieży przeciw wartościom wyznawanym przez ich rodziców i dziadków. Moc tego, co wówczas działo się w Paryżu, najlepiej wyrażają słynne hasła, takie jak „pod brukiem leży plaża” czy „zakazuje się zakazywać”. Mniej więcej w tym samym czasie i w taki sam sposób ingerowali w przestrzeń publiczną czarni Amerykanie i Amerykanki, walcząc o swoje prawa.

Każdy taki gest jest komunikatem, z którym trzeba się zmierzyć, niezależnie od tego, jak oceniamy jego zasadność czy wartość artystyczną. To ma naprawdę drugorzędne znacznie – pierwszym krokiem jest świadomość, że nie mamy do czynienia z bazgrołem ani z aktem bezmyślnego niszczenia, ale z czyimś poglądem. Wpisywanie tego wyłącznie w uprzedmiotawiającą i lekceważącą kategorię przestępstwa jest doskonałym przykładem tego, jak zachowuje się niedemokratyczna władza, która chce mieć wyłączność na decydowanie o tym, jak przestrzeń ma wyglądać. Sięganie po słowa takie jak „idioci”, „barbarzyńcy” czy „wandale” jest odwoływaniem się do języka autorytaryzmów. Takimi słowami określano autorów i autorki sztuki ulicznej w PRL. Po zachodniej stronie Muru Berlińskiego w latach 80. powstawały kilkusetmetrowe murale, a w tym samym czasie mieszkańcy i mieszkanki Niemieckiej Republiki Demokratycznej bali się zbliżyć do niego nawet na kilka metrów.

Sztuka uliczna ma boleć tych, do których (w przenośni lub dosłownie) te ulice należą. Jej zadaniem jest prowokowanie, wsadzanie kija w mrowisko, wyrażanie tego, co nie zostało wcześniej wyrażone. W dialogu z przestrzenią jej twórcy i tak znajdują się na gorszej pozycji, ponieważ muszą przebić się przez dominującą strukturę własności – trafić do tych, którzy posiadają ulice i budynki. Komunikaty mają być radykalne i wywrotowe, taka jest ich istota. Nie mają czasu, żeby dojrzewać w muzeach czy albumach, muszą wybrzmiewać tu i teraz, jak najgłośniej i najdobitniej. Rządzący i tak mogą w mgnieniu oka przykryć niewygodny napis kolejną warstwą białej farby.
Żabodukt Postów: 41107
kumak
Żabodukt, postów: 41107
Wtorek, 20 października 2020 05:27:06
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Śmierć, która wciąż krzyczy
Śmierć Piotra Szczęsnego, „zwykłego szarego człowieka”, jest aktem krzyku o prawdę, której ani kościół, ani jego partyjni ministranci już nie zakrzyczą. Tak jak nie zakrzyczano śmierci ks. Jerzego Popiełuszki czy dziewięciu poległych górników z „Kopalni Wujek”.
Kiedy trzy lata temu wstrząsnęła mną śmierć w ogniu Zwykłego Szarego Człowieka za wolność, którą kochał i napisałem o tym publicznie, pewien ksiądz Adam, dyrektor szkoły Zakonu pijarów, wyzwał mnie od komuchów, bo gloryfikuję męczeńską śmierć „chorego psychicznie człowieka”. Sam ksiądz zachwycał się władzą PiS-u, zbrodniami Łupaszki, zakazem aborcji i umieszczał na swoim profilu symbole ONR-u.
Widać wyraźnie, że ta męczeńska śmierć z wyboru, za wolność ludzi, zawaliła świat ludzi wiary nieumiejących samodzielnie myśleć.
Czy Piotr nie oddał swojego życia w najbardziej męczeńskiej formie, aby wybawić nas z naszych grzechów i zaniedbań?
Jako naród pozwalamy przecież na rozkwit faszystowskiego systemu władzy, który wcześniej zamordował miliony Polaków? Godzimy się na tworzenie bezprawia przez przestępców konstytucyjnych. Milczymy, odzierani z godności, przyzwalamy z wyrozumiałością na katolicki reżim władzy, na kłamstwa i oszustwa. Nie oponujemy, gdy władza gloryfikuje najbardziej nadętych i nieodpowiedzialnych ministrów, często wcześniejszych przestępców, i ludzi szerzących podziały społeczne i zniszczenie. Nie reagujemy, gdy w tym zakłamywaniu historii i współczesnych ocen politycznych uczestniczy kościół katolicki. Ten sam, który miał miłością i braterstwem, miłosierdziem i prawdą walczyć o lepszy świat.
Dzisiaj widać wyraźnie, że zarówno PiS, jak i Kościół katolicki atakują propagandą kłamstwa. Ich czyny i zamiary są odwrotne do głoszonych poglądów. Jeśli krzyczą, że szerzą miłość, to znaczy, że szerzą nienawiść i podział społeczny; jeśli głoszą, że słuchają ludzi, to znaczy, że nimi gardzą; jeśli mówią, że robią coś dla dobra Polski, to znaczy, że nie robią nic dla jej autorytetu i postrzegania w świecie, a tylko dla siebie, swojej partii i pazernych biskupów.
To wszystko i wiele innych powodów swojego czynu umieścił Piotr w swoim proteście pozostawionym w miejscu samo podpalenia.
Dla władzy i kościoła jego desperacki czyn — to policzek. Widać to w blokowaniu w mediach informacji o tym tragicznym wydarzeniu. Kiedy nie udało się tego zataić, zaczęła się propaganda kłamstwa. Okrzykuje się go chorym psychicznie i rozpowszechnia nieprawdziwe doniesienia lub milczy.
Nie jestem teologiem, ale czy Chrystus nie był podobnie poniżany przy sądzeniu i prowadzeniu go z krzyżem?
Słyszę, że bluźnię, bo śmiem porównywać Piotra z Jezusem. Jednak zdobądźmy się na chwilę refleksji.
Czy nie kpiono z jego poglądów, nie mówiono, że jest obłąkany i czy nie odwracano się od niego?
Czy współcześni Chrystusowi kapłani nie namawiali Piłata do jego stracenia?
Jeśli tak, to wzywam kapłanów do szacunku dla tej męczeńskiej śmierci.
Piotr opisał motywy swojego desperackiego czynu. Określił siebie, jako „zwykłego szarego człowieka”. Czy nie wyraził tym swojej wielkości?
Całe jego przesłanie — to manifest polityczno-społeczny przeciwko rządzącym, ale i przeciwko nam, którzy nie protestujemy, gdy rodzi się ludzka krzywda.
Trzy lata temu, podczas dnia Wszystkich Świętych wiele środowisk związanych z opozycją rozpowszechniało manifest Piotra. Jakże to znamienne, że wszędzie tam pojawiali się „prawdziwi katolicy”, aby kpić z tej śmierci. W jednym z miast symboliczny krzyż z klepsydrą został wyniesiony na śmietnik, w innym – klepsydry zaklejane były apelem ONR-u o nienawiść do islamistów. Już widzę to oburzenie i skandal, gdyby ktoś inny wyrzucił krzyż na śmietnik.
Jak więc widać, jest i krzyż, i śmierć, i wezwanie do miłości międzyludzkiej, ale nie są one tak samo ważne i nie oznaczają tego samego.
Wasz krzyż jest ważniejszy niż nasz?
Jakże wyraźne jest to zaślepienie PiS-owskich parafian, którzy rozsiewają nienawistną pogardę, zamiast miłości i szacunku do każdego człowieka.
Bóg, jeśli ma być miłością, musi być w nas, a nie w Waszych kościołach, które często pełnią funkcję biur partyjnych PiS-u.
Oni często nie wierzą w Boga, tylko w system, w którym jest im dobrze.
Tymczasem PiS-owska władza, organizując wylęgarnie procesów sądowych dla członków opozycji, dba o to, aby nie było widać symboli ucisku. Nie ma brutalnych aresztowań, nie organizuje się napadów i politycznych morderstw. Nie znaczy to jednak, że nie ma represji i poważnych głosów w partii rządzącej, mówiących o tym, że trzeba budować obozy dla przeciwników i zaostrzać postępowania.
Dlatego Piotr Szczęsny w pozostawionym liście napisał:
„Ja, zwykły, szary człowiek, taki jak wy, wzywam was wszystkich — nie czekajcie dłużej!
Trzeba zmienić tę władzę jak najszybciej, zanim doszczętnie zniszczy nasz kraj, zanim całkowicie pozbawi nas wolności. A ja wolność kocham ponad wszystko. Dlatego postanowiłem dokonać samospalenia i mam nadzieję, że moja śmierć wstrząśnie sumieniami wielu osób, że społeczeństwo się obudzi i że nie będziecie czekać, aż wszystko zrobią za was politycy — bo nie zrobią!
Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!”
TAK, OBUDŹCIE SIĘ! Zanim będzie za późno!
Adam Mazguła

Zaloguj się aby uczestniczyć w dyskusji oraz uzyskać dostęp do większej ilości wątków na tym forum.

Aktualności

OK