Dział paszportowy dzisiaj pracuje jak w PRL
Wojewoda wstrzymał przyjmowanie wniosków o paszporty. "To nie jest rzecz pierwszej potrzeby" Spełniłam wszystkie warunki, opłaciłam wniosek, zrobiłam zdjęcia, a na stronie dzielnicy Ursynów sprawdziłam gdzie złożyć wniosek. Nie było tam żadnej informacji, że ich przyjmowanie zostało wstrzymane - mówi nasza czytelniczka.
I opisuje sytuację sprzed kilku dni: - Na miejscu zastałam tylko ochroniarza. Powiedział mi, że najpierw muszę zadzwonić. Dzwonię, mówię, w jakiej sprawie, a pani mnie pyta po co mi paszport, skoro nie można wyjechać z kraju? - Zrobiło mi się słabo, wrócił klimat PRL-u, kiedy paszporty były deponowane na milicji. - Przecież to nieprawda - mówię. - Nie ma zakazu wyjazdu z kraju. - Paszport nie jest rzeczą pierwszej potrzeby - poucza mnie urzędniczka. - Zależy dla kogo - odpowiadam. - Zamierzam wyjechać, jak tylko będę mieć paszport. Zrobiłam już opłatę, proszę umówić mnie na jakiś termin. I co słyszę? - Nie umówię. Proszę przyjść, jak będzie zdrowiej - dodaje. Wygląda na to, że jak w PRL-u jesteśmy uwięzienie we kraju, a to, czy wyjedziemy, zależy od urzędniczego widzimisię.
https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,25903626,woje...