fajnie, że Marcin Romanowski dostał " list żelazny" od sędziego, który właściwie nie jest sędzią, a do tego prokuratura nie prosiła go o wydanie tego listu.
To może znaczyć, że państwo polskie nie daje mu żadnych gwarancji i jeśli przekroczy granicę, to jedyną gwarancją, na jaką może liczyć, będzie darmowa podwózka do siedziby prokuratury.
Nie sadzę, aby starczyło mu odwagi na powrót do kraju. To tchórz, złodziej i pijak, bo każdy złodziej to pijak.
Nie weźmie udziału w obronie Trybunału Konstytucyjnego. Nie siądzie pod płotkiem razem z Kaczyńskim, skandując:" wolne sądy, wolne sądy". Nie będzie też Ziobry, a szkoda, bo chciałbym zobaczyć tych panów na czele marszu obrońców konstytucji. Ktoś musi jej bronić, a prezes słabnie. Nie tylko politycznie, każdy widział obrazek siedzącego staruszka z kocykiem na kolanach w otoczeniu ludzi czekających na jego koniec. Dla tych ludzi ważniejsze od protestu jest sprawdzenie, czy prezes jeszcze dycha i nim skoczą sobie do gardeł dla zmyłki zarzucą dziadziowi na plecy ciepły pled.
W tym kukiełkowym teatrzyku bardzo brakuje Ziobry i Romanowskiego. Ich aresztowanie i skazanie otworzyłoby nowe możliwości dla TV Republika. Na same paczki mogliby uzbierać kilka milionów, a jeszcze adwokaci, ciepłe ubrania i remont celi. Kłaczek powinien sam napisać list żelazny i wysłać do Romanowskiego. To nic, że fałszywy, ważne że Marcin wróci do kraju i da się zapuszkować.
Ogłosi się go męczennikiem, a winę zrzuci na Żurka. Z Romanowskiego siedzącego w naddniestrzańskiej norze nie ma żadnego pożytku, ale Marcin w pasiakach ucieszy wszystkich.
Post edytowany