Jestem osobą niepalącą. Szanuje jednak prawo innych do decydowania o sobie, każdy może sobie palić ile chce... no właśnie, ile chce, ale nie gdzie chce, bo jeśli robi to przy mnie lub przy moich dzieciach to SZLAG MNIE TRAFIA! Jestem za zakazem palenia w miejscach publicznych, bo do tej pory, to ja - osoba niepaląca - czułam się dyskryminowana społecznie, co więcej - narażano moje zdrowie i życie na szwank.... Polacy niestety nie mają wyczucia w pewnych kwestiach, i tak osoba która pali papierosy, uważa, że może jarać wszędzie - na ulicy, na przystankach,w pracy, w pociągach i na placach zabaw...w imię wolności ? :( W imię wolności więc palący mogą narażać zdrowie innych !? Bo swoje mają prawo - tego nikt nie kwestionuje. Ale opamiętajcie się ludzie...nikt wam nie każe rzucać palenia, ale RÓBCIE TO SOBIE, NIE INNYM ! Bierne palenie jest równie groźne, jeśli nawet nie gorsze od samego palenia - take są fakty. Dlatego wkurzam się, jak widzę kochane mamuśki i kochane babuszki jarające przy swoich ( i nie swoich też ) pociechach na placach zabaw, wnerwiam się jak w imię wolności innych muszę wdychać dym papierosowy stojąc na przystanku kolejowym lub autobusowym, gdy jarają przy mnie w pociągu... Ja też mam prawo do wolności. Do wolności bez dymu. Moje dzieci też mają prawo do wolności z czystym powietrzem w parku, w piakownicy i w restauracji, gdy od czasu do czasu wyjdziemy na rodzinny obiad!