Michał Rusinek o języku kampanii: tak mówią nie poważni politycy, ale dzieci w przedszkolu [WYWIAD]
— Ostatnio premier Mateusz Morawiecki w ciągu 44-minutowego przemówienia wypowiedział 44 razy nazwisko przewodniczącego Platformy lub jej nazwę. W różnych przypadkach, co akurat się chwali — mówi w rozmowie z Onetem prof. Michał Rusinek. Literaturoznawca i tłumacz przyjrzał się językowi, jakim polscy politycy posługują się w czasie kampanii wyborczej.Co polscy politycy mówią wyborcom? — To samo, co mówili przed wyborami, tyle że intensywniej i dobitniej — stwierdza Michał Rusinek
— PiS z jednej strony krytykuje putinowską Rosję, a z drugiej — posługuje się bardzo podobną do rosyjskiej, antyzachodnią i antyunijną narracją — mówi Onetowi
— Słowo "uchodźca" zostało przez pisowską propagandę potraktowane tak samo, jak przez nazistowską słowo "Żyd" — dodaje
W narracji opozycji Rusinek dostrzega zmianę. — To chyba dopiero drugi przypadek w ciągu ostatnich ośmiu lat, kiedy opozycja (...) nie mówi językiem PiS-u
Rusinek ostatnio krytykował przejmowanie i wykpiwanie słów Andrzeja Dudy, który — mówiąc o filmie Agnieszki Holland — użył sformułowania "tylko świnie siedzą w kinie"
Michał Rusinek niedawno wydał książkę "Ptak Dodo, czyli co mówią do nas politycy" (Wyd. Agora). To zbiór felietonów analizujących różne wypowiedzi polskich posłów, senatorów, ministrów czy innych oficjeli
https://www.onet.pl/kultura/onetkultura/michal-rus...