pytania refendalne są agitacją
Po co ten plebiscyt?
O ile wcześniej można było jedynie podejrzewać, o tyle dziś trudno mieć wątpliwości, jakie intencje związane z referendum przyświecają rządzącym. Bo czy partia, która przez osiem lat swoich rządów nie zorganizowała żadnego ogólnokrajowego plebiscytu (a próbę zorganizowania go przez prezydenta sama zablokowała), dziś rzeczywiście chce pytać Polaków o zdanie? Obawiam się, że bardziej chodzi o kampanijne profity, do osiągnięcia których referendum ma być tylko instrumentem. A tych potencjalnych korzyści dla PiS jest co najmniej kilka.
Przede wszystkim kampania referendalna jest wygodniejsza w prowadzeniu niż kampania wyborcza. Tu praktycznie każdy może prowadzić agitację (zgodnie z ustawą - obywatele, partie polityczne, stowarzyszenia, fundacje oraz “inne podmioty”) i nie obowiązują żadne limity kampanijne. Co więcej, obie kampanie będą się przenikać i trudno będzie rozdzielić, co jeszcze jest działaniem informującym o plebiscycie, a co zwykłą agitacją wyborczą. Będzie to więc istotny “booster” kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości, którego dodatkową zaletą będzie możliwość przykrywania w kampanii innych, niewygodnych tematów dla obozu rządzącego. Widać, że sztab PiS co do dnia rozpisał plan kampanii referendalnej i już na samym początku postanowił zbudować napięcie, sącząc po jednym pytaniu referendalnym dziennie.
Co jednak ważniejsze, treść pierwszego ujawnionego pytania rodzi podejrzenia, że może być to instrument do profilowania wyborców na potrzeby głosowania w wyborach parlamentarnych. Nie jest tajemnicą, że spora część wyborców dokonuje decyzji o tym, kogo poprzeć, dopiero w lokalu wyborczym, widząc listę kandydatów i na szybko odświeżając swoją polityczną pamięć. Jeśli wcześniej wypełnią kartę referendalną, zawierającą tak tendencyjne pytania jak to pierwsze, to potem może mieć to przełożenie na to, na kogo chwilę potem zagłosują w wyborach. Zadziałać tu może mechanizm tzw. pytań podprowadzających, stosowanych w niektórych sondażach. Przykładowo, najpierw pada w nich pytanie o sprawy, które dana partia bierze na swoje sztandary, a dopiero potem pojawia się pytanie, na kogo odda się głos. Już niejednokrotnie widzieliśmy takie sondaże, w których mało znaczące formacje potrafiły uzyskiwać podejrzanie wysokie wyniki - właśnie dzięki takim podprogowym zabiegom. Warto odnotować, że nawet w dzisiejszym klipie z udziałem Jarosława Kaczyńskiego przez 2-3 sekundy widać, jaka jest “prawidłowa” odpowiedź na postawione pytanie.
https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/kraj/artykuly/92586...