Referendum. PiS gra wiekiem emerytalnym i uderza w reformę Tuska. Jak było naprawdę?
"Tusk i Platforma mówią wiele o kobietach, a kazali im pracować prawie do śmierci (67 lat — red.). Tak samo mężczyznom" — mówi Beata Szydło na nagraniu, w którym była premier ujawnia drugie pytanie referendum, które odbędzie się 15 października, razem z wyborami parlamentarnymi. PiS w ten sposób przypomina, że rząd Donalda Tuska ponad 10 lat temu podniósł wiek emerytalny, ale pomija przy tym jeden ważny szczegół.Efekt obniżki wieku emerytalnego, o którym PiS za żadne skarby nie chce wspominać, to głodowe świadczenia. Przede wszystkim dla kobiet. To czysta matematyka. Skoro bowiem mają pracować o siedem lat krócej, to o tyle mniej czasu oszczędzają na emeryturę. I z drugiej strony. Skoro kończą pracę w wieku 60 lat, to zgromadzony kapitał trzeba podzielić przez więcej miesięcy. A to automatycznie oznacza, że świadczenie będzie niższe.
Ponadto, w przypadku kobiet "reforma wyrównująca i podnosząca wiek emerytalny była rozłożona na prawie 30 lat".
— Gdyby nie wprowadzono zmian w systemie emerytalnym w 2017 r., dzisiaj wiek emerytalny wynosiłby w Polsce 67 lat. Wówczas kobiety, które dzisiaj mają 60 lat (rocznik 1963), przechodziłyby na emeryturę w wieku ponad 63 lat i 5 miesięcy. Czyli podnoszenie wieku nie byłoby nawet w połowie — tłumaczył Business Insiderowi Oskar Sobolewski, ekspert rynku emerytalnego i założyciel Debaty Emerytalnej.
https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/refe...