20°C

10
Powietrze
Wspaniałe powietrze!

PM1: 4.71
PM25: 5.72 (13,97%)
PM10: 6.29 (38,14%)
Temperatura: 19.89°C
Ciśnienie: 1015.45 hPa
Wilgotność: 42.57%

Dane z 06.06.2026 13:20, airly.eu

Szczegółowe dane meteoroliczne z Mińska Maz. są dostępne na stacjameteommz.pl


facebook
REKLAMA

Forum

"Wolność nie jest nam dana raz na zawsze"

21553 postów
Żabodukt Postów: 82510
kumak
Żabodukt, postów: 82510
Poniedziałek, 23 maja 2022 12:42:25
-1
+1 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Taka jest właśnie sprawczość rządu PiSu!
Post edytowany
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Poniedziałek, 23 maja 2022 12:48:33
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
temat jakby na czasie

Gaz

– PGNiG podczas rządów Platformy Obywatelskiej zawarł kontrowersyjne porozumienie z rosyjskim Gazpromem w sprawie współpracy odnośnie dostaw gazu do Polski. PGNiG i Gazprom porozumiały się w sprawie kontroli nad spółką EuRoPol GAZ, która nadzoruje polski odcinek gazociągu jamalskiego. Ze spółki została usunięta firma Gas-Trading, w której udziały miał Aleksander Gudzowaty. Pozbycia się z EuRoPol GAZ-u polskiego biznesmena domagali się Rosjanie.

W zamian za odejście Aleksandra Gudzowatego z gazociągu jamalskiego miał on dostać pozwolenie na budowę rurociągu Bernau – Szczecin. Aleksander Gudzowaty uważał, że rząd łamie prawo ponieważ wtrąca się w sprawy przedsiębiorców. Według niego plany rurociągu Bernau – Szczecin, który połączyłby Polskę z niemiecką siecią były non stop torpedowane, byle tylko uzależnić dostawy gazu do Polski od Gazpromu.

– Waldemar Pawlak, minister gospodarki w rządzie Donalda Tuska, prowadzący negocjacje z Rosjanami w sprawie dostaw gazu, uzależnił Polskę od rosyjskich dostaw do 2037 roku. Do tego czasu kupimy od Rosjan więcej gazu niż Polsce jest potrzebne.

Od 2006 roku za tranzyt gazu przez Polskę Gazprom nie płacił tyle, ile zapisano w taryfach EuRoPol Gazu, lecz tyle, ile uznał za stosowne. Rosyjski koncern kwestionował polskie przepisy, które wymagały, by do opłat za transport gazu doliczać niewielki zysk chroniący spółkę gazociągową przed ryzykiem bankructwa. Przepisy takie stosowane są powszechnie w Unii Europejskiej. Jak podawał EuRoPol Gaz w swoim sprawozdaniu, na koniec 2009 roku długi Gazpromu za tranzyt gazu przez Polskę wynosiły w sumie 291 mln dol.

W 2010 roku Polska umorzyła miliardowe długi Gazpromu, czemu sprzeciwiał się prezydent Lech Kaczyński, w zamian za obniżenie cen gazu. Rząd Platformy Obywatelskiej ogłosił to jako wielki sukces. Okazało się jednak, że mimo wszystko Polska zapłaci za gaz jedne z najwyższych stawek w Europie, ponieważ Gazprom obniżył też ceny największym europejskim odbiorcom paliwa aż o 120 dolarów mniej za tysiąc metrów sześciennych gazu. Podczas, gdy polscy rządowi negocjatorzy wywalczyli obniżkę sięgającą kilku dolarów.

W ramach umowy w zamian za zwolnienie Gazpromu z długów za tranzyt gazu przez Polskę także PGNiG miał dostać zwrot części pieniędzy, jakie zgodnie z polskim prawem nasz koncern płacił za usługi EuRoPol Gazu. Była to kwota 88 mln złotych. Ogłoszono to oczywiście jako sukces i niespodziewany zysk dla PGNiG. Biorąc jednak pod uwagę umorzenie 291 mln dolarów długu i najwyższe stawki w Europie była to transakcja wysoce niekorzystna, a za tę sytuację odpowiadał szczególnie wicepremier Waldemar Pawlak, który tę umowę z Rosjanami wynegocjował.

Podsumowanie działań rządu Donalda Tuska w sprawie dostaw gazu z Rosji:

– za gaz dostarczany z Rosji płacimy znacznie więcej, niż inni odbiorcy
– Gazprom płaci Polsce najniższe stawki za tranzyt gazu, niższe nawet, niż płaci je Białorusi
– Polska utraciła wpływ na zarząd i radę nadzorczą spółki tranzytowej EuRoPol Gaz
– zrezygnowano z zasądzonych przez rosyjski sąd 25 mln dolarów od Gazpromu za tranzyt za rok 2006 oraz z należności za kolejne trzy lata w wysokości ok. 180 mln dolarów
– zobowiązano się do odbioru 10,25 mld m³ gazu w 2011 roku, co stanowi blisko 2,8 mld m³ więcej, niż odbieraliśmy dotąd, oraz 11 mld m³ w latach 2012-2019, a za nadwyżki gazu zapłacimy, niezależnie od tego czy zostaną wykorzystane

– Polska przyznała Gazpromowi monopol na tranzyt gazu przez leżący na terenie Polski rurociąg do roku 2045 i zagwarantowała podpisanie kolejnego kontraktu na przesył przez terytorium Polski na okres od 2020 do 2045 roku w wysokości około 28 mld m³ rocznie

Mimo tego wicepremier Waldemar Pawlak zapewniał, że „umowa gazowa z Rosjanami jest zbalansowana i zabezpiecza interesy obu stron”. Donald Tusk wyznał w wywiadzie dla „Sygnałów dnia”, że podstawowa korzyść z umowy ma polegać na „zabezpieczeniu Polski na długie, długie lata w gaz, a przede wszystkim zabezpieczeniu Gazociągu Jamalskiego, to był priorytet nie tylko mojego rządu, tylko że mojemu rządowi udało się to wreszcie uzyskać”. Usłyszeliśmy też, że „najważniejszym zadaniem dla polskiego rządu jest nie ideologiczne wojny z jakimś państwem, tylko zabezpieczenie polskich domów w trwałe dostawy gazu, na długie lata. I za cenę, która jest ceną porównywalną z innymi takimi kontraktami. I to uzyskaliśmy”.

Kontrakt gazowy z Rosją nie miał żadnego uzasadnienia ekonomicznego i został podyktowany wyłącznie racjami politycznymi, których wspólnym mianownikiem było podporządkowanie Polski rosyjskim wpływom i interesom. Rosjanie mogli dyktować Polsce dowolne ceny ponieważ wiedzieli, że po podpisaniu umowy gazowej Polska nie ma innego źródła zaopatrzenia, ani odpowiedniej infrastruktury.
– Szef koncernu Gazprom Aleksiej Miller i prezes spółki EuRoPol Gaz Mirosław Dobrut podpisali w kwietniu 2013 roku w Petersburgu, memorandum w sprawie budowy drugiej nitki gazociągu Jamał-Europa. Dokument przewidywał realizację projektu Jamał-Europa II przez terytorium Polski w kierunku Słowacji i Węgier, o przepustowości nie mniejszej niż 15 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie. O podpisaniu dokumentu nie wiedział nic, jak sam przyznał dziennikarzom, premier Donald Tusk, ani minister skarbu Mikołaj Budzanowski, a także Ministerestwo Gospodarki. EuRoPol Gaz twierdził, że memorandum nie zawierało decyzji o budowie gazociągu i nie było prawnie wiążącą prawnie umową ani zobowiązaniem zawarcia jakichkolwiek umów lub kontraktów. Państwowa spółka PGNiG kontrolowała 48% akcji EuRoPol Gazu.

Minister Skarbu Mikołaj Budzanowski został zdymisjonowany, a oficjalną przyczyną odwołania było niewłaściwe sprawowanie nadzoru właścicielskiego nad strategicznymi spółkami Skarbu Państwa. Decyzja zapadła w związku z raportem o okolicznościach podpisania memorandum przez EuRoPol Gaz i Gazprom, który dotyczył m.in. obiegu informacji między instytucjami państwa. Dziennik Rzeczpospolita opisał jednak spotkanie polskich parlamentarzystów z rosyjskimi biznesmenami i politykami, które odbyło się w lutym 2013 roku. Głównymi tematami podczas tego spotkania były: lobbing ws. przejęcia Azotów i domaganie się przez Rosjan wyrzucenia ówczesnego ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego ze stanowiska w rządzie.
http://www.grzechy-platformy.org/gaz/
Post edytowany
Żabodukt Postów: 82510
kumak
Żabodukt, postów: 82510
Wtorek, 24 maja 2022 09:59:14
-1
+1 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
500+ nic nie dało.... Kryzys postępuje
GUS pokazał wstępne wyniki spisu. Polska ma poważny problem https://businessinsider.com.pl/gospodarka/gus-pokazal-wyniki-...
Żabodukt Postów: 82510
kumak
Żabodukt, postów: 82510
Czwartek, 26 maja 2022 05:07:13
-1
+1 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Stawka gry o KPO jest bardzo wysoka. To ponad 30 mld euro, z których 23,9 mld stanowią granty, a 11,5 mld pożyczki. Pieniądze pochodzą z unijnego Funduszu Odbudowy stworzonego w odpowiedzi na kryzys wywołany pandemią. O skali tych środków może świadczyć fakt, że z budżetu polityki spójności w latach 2021-2027 Polska może liczyć na 76 mld euro.O tym, że polski KPO może zostać zatwierdzony na początku czerwca informowały m.in. RMF FM i "Dziennik Gazeta Prawna".

Komisja Europejska wciąż nie zaakceptowała złożonego w maju minionego roku polskiego Krajowego Planu Odbudowy, czyli dokumentu opisującego sposób wydatkowania środków z Funduszu Odbudowy. Szefowa KE postawiła Polsce warunek, który uzależniał zatwierdzenie KPO od likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, reformy systemu dyscyplinarnego, przywrócenia do pracy sędziów zwolnionych niezgodnie z prawem. Ustawa ws. Izby Dyscyplinarnej ma być głosowana w Sejmie 26 maja.

Negocjacje polskich tzw. kamieni milowych, czyli zobowiązań kraju członkowskiego, zostały zamknięte w minionym tygodniu. Jak przyznawał kilka dni później rzecznik rządu, wszystkie poza tym dot. sądownictwa nie stanowią dużego wyzwania. https://businessinsider.com.pl/gospodarka/odblokowanie-kpo-of...
Żabodukt Postów: 82510
kumak
Żabodukt, postów: 82510
Czwartek, 26 maja 2022 12:33:43
-1
+1 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Na Twitterze przekornie zapytałam, jak po norwesku jest Prawo i Sprawiedliwość, bo w głowie mi się nie mieści, że premier polskiego rządu, na którego polecenie (łamiąc Konstytucję) wydrukowano 144 mld zł i który (nie pytając nas o zdanie) zadłużył Polskę na 1,4 bln zł, ma czelność zwracać uwagę Norwegii, jak ma gospodarować swoim majątkiem. Norwegii, która daje przykład światu, jak należy szanować publiczny pieniądz.

Podczas gdy u nas premier głównie pomnaża swój majątek, a trwoni ten publiczny, w Norwegii dochód pozyskany ze sprzedaży ropy w ogóle nie jest wydawany. Trzymany jest dla następnych pokoleń - to kwota, bagatela 3,5 bln zł. Czy ktoś może sobie wyobrazić ekipę "dobrej zmiany", która dorywa się do takiego KORYTA?!

Gdy polski rząd niszczy OZE i kurczowo trzyma się węgla, do niedawna tego rosyjskiego, Norwegowie są liderami w zielonej energii - aż 56% pochodzi ze źródeł odnawialnych. Inwestują tak od ponad stu lat, chociaż mają ogromne pokłady gazu i ropy, chcą jednak żyć w czystym kraju i nie chcą przyczyniać się do katastrofy klimatycznej, dlatego też wyprzedają swoje udziały w koncernach energetycznych.

Wbrew temu co powiedział pan Morawiecki, Norwegia dzieli się swoim zyskiem, przeznaczając dla nowych unijnych krajów członkowskich bezzwrotną pomoc w postaci tzw. Funduszy Norweskich. Tylko w ostatnich 7 latach przekazali 2,3 mld € do 15 krajów, z czego Polki i Polacy dostali najwięcej - 809 mln euro, czyli 3,7mld zł.

Chciałabym doczekać takich czasów, by rządzący w Polsce tak racjonalnie gospodarowali naszym majątkiem, a w dodatku byli tak empatyczni wobec biedniejszych partnerów z Europy.

To jak po norwesku jest Prawo i Sprawiedliwość?
Post edytowany
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Czwartek, 26 maja 2022 19:41:00
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Gazoport

Decyzja o budowie gazoportu zapadła w 2006 roku i została uznana przez Radę Ministrów za inwestycję strategiczną dla Polski. Jest to polski port przeładunkowy i regazyfikacyjny skroplonego gazu ziemnego (LNG). W lipcu 2010 roku Polskie LNG, spółka zależna od GAZ-SYSTEM S.A., powołana do budowy i eksploatacji terminalu LNG w Świnoujściu (Polskie LNG S.A.), zakończyła proces wyboru generalnego wykonawcy inwestycji.

Podpisana została umowa z konsorcjum: Saipem S.p.A. (Włochy) – Saipem SA (Francja) – Techint Compagnia Technica Internazionale S.p.A. (Włochy) – Snamprogetti Canada Inc. (Kanada) – PBG SA (Polska) – PBG Export Sp. z o.o. (Polska). Zadaniem konsorcjum było wybudowanie terminalu LNG w Świnoujściu oraz przekazanie go do użytkowania – z ustalonym początkowo terminem 30 czerwca 2014 roku. W 2013 roku Polskie LNG podpisało aneks do umowy z konsorcjum, w którym zgadzało się na przesunięcie terminu oddania gazoportu do użytku na 30 grudnia 2014 roku.

Konsorcjum tłumacząc się z opóźnień narzekało na współpracę z Polskim LNG i nadzór budowy. Polskie LNG odpierało zarzuty. Do mediów co rusz wyciekały zaś poufne raporty pokazujące bałagan na budowie i obrazujące ostre spory między inwestorem, a wykonawcą. Sprawa stała się polityczna. Polskiemu LNG wytykano m.in., że jego świetnie opłacani menedżerowie nie radzą sobie z inwestycją. Opóźnienia wiązały się z większymi kosztami budowy, którą wyceniono na 2,4 mld zł.

Na skutek budowy Gazociągu Północnego (Nord Stream), łączącego Rosję z Niemcami nastąpiło zablokowanie polskiego gazoportu w Świnoujściu. Gazociąg do transportu gazu ziemnego został poprowadzony po dnie Morza Bałtyckiego, omijając naturalne kraje tranzytowe, Polskę i republiki bałtyckie. Pierwsza nitka gazociągu została oddana do użytku 8 listopada 2011 roku. Druga została oddana 8 października 2012 roku.

Nord Stream powstał w sprzeczności z interesem Polski, postrzegany jako przedsięwzięcie polityczne, mające na celu ominięcie Polski i krajów bałtyckich jako krajów tranzytowych. Daje możliwość używania dostaw gazu jako instrumentu wywierania nacisku politycznego lub ekonomicznego przez Rosję. Były polski minister obrony narodowej Radosław Sikorski, przyrównał budowę tego gazociągu do paktu Ribbentrop-Mołotow.

Niemcy blokowali już wcześniej powstanie gazoportu, sprzeciwiając się dotacjom na budowę ze względów ekologicznych, jednak prawdziwym powodem była obawa przed konkurencją dla Gazociągu Północnego. Niemiecki rząd domagał się, by Polska przeprowadziła analizy oddziaływania terminalu na środowisko po niemieckiej stronie granicy, a ekspertyzy miałyby być opracowane wg najbardziej restrykcyjnej konwencji z Espoo.

Gazociąg Północny zablokował możliwość rozwoju gazoportu w Świnoujściu, z powodu uniemożliwienia wpływania do portów w Świnoujściu i Szczecinie statkom o zanurzeniu ponad 13,2 m. Nie będą więc mogły do niego wpływać jednostki o zanurzeniu 15 m, czyli takie, jakie najczęściej są budowane.

Polska mimo początkowych protestów, podczas rządów Donalda Tuska odpuściła problem gazoportu, ze względu na ścisłą współpracę premiera Tuska z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Polskiej opinii publicznej przedstawiano informację, że w momencie gdy Polska rozpocznie pogłębianie toru wodnego do Świnoujścia i Szczecina, wtedy strona niemiecka zakopie gazociąg, a także przesunie gazociąg o ok. 2 kilometry na przecięciu z północną trasą żeglugową. Zagraniczni eksperci oraz kanclerz Niemiec przedstawiali wręcz opinię, że Gazociąg Północny nie przeszkodzi w dopływie do polskich portów, ponieważ ich rozwój nigdy nie nastąpi.

Mimo zapewnień kanclerz Angeli Merkel, że w przypadku rozbudowy portu w Świnoujściu, Niemcy zakopią Gazociąg Północny głębiej w dnie Bałtyku, eksperci zarówno polscy jak i niemieccy stwierdzili, że zakopanie dwóch nitek gazociągu wypełnionego gazem pod ciśnieniem jest niemożliwe. W grudniu 2014 roku prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył, że budowa Gazociągu Południowego, nie jest możliwa. Oznacza to, że Niemcy z Rosją powrócą do realizacji rozbudowy Gazociągu Północnego.

O inwestycji zrobiło się głośno z powodu opublikowanych przez tygodnik „Wprost” podsłuchanych rozmów byłego wiceministra finansów Andrzeja Parafianowicza z ministrem transportu Sławomirem Nowakiem, w której Parafianowicz mówił, że w kwestii oddania do użytku terminalu LNG „mówią o jesieni 2015, a na mieście mówią coś o 2017„. W opublikowanym zapisie Andrzej Parafianowicz mówił też, że umowy na budowę terminalu były skonstruowane w sposób niekorzystny, co pozwalało włoskiej firmie stojącej na czele konsorcjum budującego terminal bezkarnie się opóźniać.
W 2014 roku konsorcjum kontrolowane przez włoski koncern Saipem żądało kolejnego aneksu do kontraktu na budowę gazoportu w Świnoujściu. Domagało się dalszego zwiększenia zapłaty za zlecenie i przesunięcia terminu jej zrealizowania na połowę roku 2015, grożąc w przeciwnym razie zerwaniem umowy. Przedsiębiorstwo Saipem było związane z Rosją, ponieważ większość kontraktów miało z Gazpromem. Włosi dla Rosjan budowali za miliardy dolarów m.in. gazociąg South Stream, projektowali North Stream czy robili platformy do wydobywania ropy i gazu. Możliwe jest więc, że opóźnienia przy budowie gazoportu wynikały z nacisków Rosjan. Aneks nr 2 do umowy przewidywał podpisanie protokołu odbioru do użytkowania gazoportu 31 maja 2016 roku. Sprawę budowy gazoportu zaczął kontrolować NIK.

Raport NIK wskazywał na szereg nieprawidłowości przy realizacji projektu budowy gazoportu.

Spółki GAZ-SYSTEM oraz PLNG, odpowiedzialne za kluczowe działania związane z tą inwestycją, nieprawidłowo realizowały część swoich zadań. Również nadzór nad procesem budowy terminalu LNG ze strony właściwych ministerstw okazał się niewystarczający. W efekcie gazoport w Świnoujściu nie został oddany do użytkowania ani na koniec czerwca 2014 r. (czyli w terminie przyjętym w umowie z głównym wykonawcą), ani też do końca 2014 r. (czyli w terminie wynikającym z aneksu do umowy).

Opóźnienia w realizacji inwestycji terminalu w Świnoujściu przesuwają termin rozpoczęcia odbioru dostaw gazu LNG z Kataru oraz rodzą ryzyko utraty środków UE, wykorzystanych do współfinansowania inwestycji.

Według NIK wśród nieprawidłowości można było wymienić nieskuteczny nadzór Gaz-Systemu oraz PLNG nad wykonawcami, wadliwe wykonywanie części prac budowlanych przy budowie terminalu LNG, co skutkowało koniecznością wprowadzania poprawek wydłużających czas realizacji inwestycji. NIK uważała, że spółki nadzorujące budowę nie umiały skutecznie egzekwować zapisów umów i popełniały błędy przy zawieraniu aneksów. Zdaniem NIK koordynacja inwestycji przez spółkę Gaz-System była „nieskuteczna”.

NIK twierdził też, że jedną z szeregu przyczyn prowadzących do opóźnień w budowie gazoportu w Świnoujściu były bariery prawne: „Budowa terminalu została zainicjowana na podstawie uchwały Rady Ministrów w roku 2006. Jednak do roku 2009 nie podjęto prac legislacyjnych niezbędnych do usunięcia barier przeszkadzających w realizacji inwestycji.”

Kontrola NIK wykazała również, że:

Podmioty realizujące poszczególne zadania (terminal, infrastruktura portowa, nabrzeże, gazociąg) podlegały różnym ministrom, co nie ułatwiało im harmonijnej współpracy.

Przygotowanie i realizacja skomplikowanych projektów inwestycyjnych, o znaczeniu strategicznym, wymaga od administracji rządowej dysponowania zasobem kadrowym o wysokich kwalifikacjach. Bez tego rodzaju zasobu, który dokonywałby na bieżąco analiz oraz weryfikacji opinii i stanowisk uczestników procesu inwestycyjnego, nadzór ze strony administracji rządowej staje się nieskuteczny.

Wyspecjalizowane kadry umożliwiłyby aktywny nadzór nad inwestycją, rozpoznawanie zagrożeń, ocenę i weryfikację podejmowanych przedsięwzięć zaradczych, przecinanie sporów, wyjaśnianie stanowisk, szybkie reagowanie na zaistniałe problemy. Wyposażenie koordynatora w instrumenty prawne pozwalające na skuteczną egzekucję wypracowanych rozwiązań prowadziłoby zaś do sprawniejszego pokonywania pojawiających się przeszkód. Niestety obu tych elementów – kluczowych dla inwestycji strategicznych – w wypadku budowy gazoportu zabrakło.

Na 13 dni przed wyborami parlamentarnymi w 2015, czyli 7,5 miesiąca przed oddaniem inwestycji do użytku premier Ewa Kopacz uroczyście otworzyła gazoport. Sytuacja przypominała wydarzenie z kampanii prezydenckiej, podczas której były prezydent Bronisław Komorowski otwierał budowę obwodnicy Inowrocławia, którą obiecał w 2010 roku. Budowa była udawana, co szybko wychwycili internauci. W przypadku gazoportu eksperci podkreślali e wprawdzie prace budowlane ukończono, ale do tego, żeby gazoport mógł funkcjonować komercyjnie, konieczne są jeszcze miesiące testów, którym poddane muszą być wszystkie elementy terminalu LNG.
http://www.grzechy-platformy.org/gazoport/
Post edytowany
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Wtorek, 31 maja 2022 08:23:20
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
RAFAU, PORNOGRUBAS i PRAWORZĄDNOŚĆ…

Rafał Trzaskowski zdradził, że rozmawiał z szefową KE i ma nadzieję na „dodatkowe warunki” ws. przyznania Polsce pieniędzy z KPO. W sytuacji, gdy za kilka dni ma przylecieć do Polski Ursula von der Leyen, by podpisać umowę w sprawie przyznania Polsce funduszy na odbudowę – Rafał przedstawi szefowej KE dodatkowe warunki, które spełnić ma Polska - by zapanowała w „tym kraju” praworządność.

Czy akcja wiceprzewodniczącego Platformy Obywatelskiej wiąże się z łamiącym praworządność wyrokiem Sądu Rejonowego dla Warszawy – Żoliborza wobec małżonki Ryszarda Kalisza – zwanego Pornogrubasem? Bardzo możliwe, gdyż wbrew elementarnym zasadom „praworządności” europejskiej – Sąd wydał wyrok na nietykalną osobę - związaną z Kastą Niezwykłych Ludzi i z fundamentem demokracji, jakim jest Pornogrubas….

Przypomnę więc, że kilka dni temu w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Żoliborza zapadł wyrok wobec adwokatki Dominiki K., żony Ryszarda Kalisza. To finał sprawy z 2019 r., gdy małżonka fundamentu demokracji prowadziła samochód po pijanemu, a w aucie znajdował się jej syn. Wykonane wtedy na miejscu zdarzenia badanie wykazało 2,5 promila alkoholu.

Jest oczywiste, że wyrok na małżonkę fundamentu polskiej demokracji jakim jest Kalisz - łamie zasady praworządności europejskiej i jest dobitnym dowodem na to, że Unia Europejska powinna zamrozić Polsce fundusze – zgodnie z życzeniem Rafaua. Bo Rafau jest także wzorcem europejskiej praworządności, gdyż osobiście przygotowywał tekst rezolucji Parlamentu Europejskiego w sprawie nałożenia sankcji na Polskę.

W ogłoszonym wyroku warszawski sąd uznał żonę Kalisza za winną prowadzenia w 2019 r. samochodu po pijanemu i narażenia syna na niebezpieczeństwo. Wymierzył jej łączną karę roku i ośmiu miesięcy ograniczenia wolności polegającej na wykonywaniu nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 20 godzin w stosunku miesięcznym i zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych przez sześć lat, wliczając czas od zatrzymania prawa jazdy 15 lutego 2019 r. Żona Kalisza musi również wpłacić 15 tys. zł na rzecz funduszu pomocy pokrzywdzonym oraz pomocy postpenitencjarnej.

Ten skandaliczny wyrok na nietykalną osobę skomentował w rozmowie z Radiem ZET Ryszard Kalisz, który przekonywał, że jego żona jest niewinna i mówił o „prowokacji”. – Moja żona jest niewinna. Ona bardzo przeżyła psychicznie tę sytuację, do której doszło trzy lata temu. Konsekwencje były naprawdę odczuwalne zarówno dla mnie, dla niej, jak i dla naszych dzieci. Dziwię się temu wyrokowi sądu. Uważam, że sąd tutaj nie wykazał się odwagą, bo wszystkie dowody były na niewinność mojej małżonki, poza tym jednym wynikiem z alkomatu. Natomiast to była prowokacja w lutym 2019 roku, aby przykryć sprawę Dwóch Wież. Najpierw chciano przykryć sprawą Stefana Niesiołowskiego, którego bronię, a później chciano mnie uciszyć i zaatakowano zamiast mnie, moją żonę. To był atak na mnie – komentuje Kalisz.

Przypomnijmy więc, że to Niesiołowski nazwał Kalisza Pornogrubasem, zaś Pornogrubas podjął się (bez żadnej obrazy!) obrony Stefana N...

Sprawę jurnego Stefana opisywała prasa: Stefan N. po spożyciu fasolki po bretońsku ponoć przyjmował wielokrotnie korzyści osobiste w postaci usług seksualnych, w zamian za działania na rzecz spółek należących do zaprzyjaźnionych z nim biznesmenów. Dziś – po wielu latach od czasu, gdy Stefan N. pobierał fasolkę po bretońsku - reżim PIS-u postanowił znowu przykryć Stefana N. wyrokiem na małżonkę Pornogrusa.

Jest przecież oczywiste, że anty-europejski reżim PIS-u już w 2019 r. przygotował prowokację na małżonkę Kalisza ! W zakupionej przez żonę Pornogrubasa na stacji Orlenu butelce oranżady, zamiast oranżady był likier wiśniowy! A kto ten likier zamiast oranżady wlał do butelki na stacji Orlenu? Tropy prowadzą wprost do Obajtka! Nie trzeba więc udowadniać, kto kazał Obajtkowi podmienić oranżadę na likier, gdyż odpowiedź nasuwa się sama...

Prowokacja PIS-u wobec żony Pornogrusa wiąże się także z fasolką po bretońsku, którą to fasolkę ujawnili aresztowani biznesmeni: „Przez 10 lat za pieniądze od aresztowanych przedsiębiorców Stefan N. miał korzystać z usług seksualnych kilkudziesięciu kobiet. Oprócz tego żądał… fasolki po bretońsku”…

Ten niewątpliwy skandal w pełni uzasadnia zamrożenie funduszy europejskich dla Polski, o co od lat walczy V kolumna w Polsce. Ursula von der Layen z pewnością wysłucha żądań Rafała Trzaskowskiego zwłaszcza gdy się dowie o odcięciu Stefana N. od fasolki po bretońsku…
https://niepoprawni.pl/blog/mpyton/rafau-pornogrubas-...
Żabodukt Postów: 82510
kumak
Żabodukt, postów: 82510
Czwartek, 9 czerwca 2022 21:17:30
-1
+1 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Mija aż 78 (❗️) dni od wszczęcia przez UOKiK kontroli ws. marż paliw w Orlenie i Lotosie.
UOKiK po mojej interwencji wszczął kontrolę, ale nadal nie zakończył badania wysokości marż. Jak widać nie chodzi o to, by skontrolować marże, ale by kontrolować. Kontrola ma trwać…
Tak wygląda dominacja w organach państwa ludzi jednej partii politycznej, dominacji nawet w tych instytucjach, które powinny działać niezależnie..
Post edytowany
Mińsk Mazowiecki Postów: 8438
Aron
Mińsk Mazowiecki , postów: 8438
Czwartek, 9 czerwca 2022 22:38:49
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
La kuma La kuma de drenua?
Żabodukt Postów: 82510
kumak
Żabodukt, postów: 82510
Piątek, 10 czerwca 2022 08:12:57
-1
+1 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
comiesieczniczny cyrk https://www.facebook.com/watch/live/?ref=notif&v=10...
Żabodukt Postów: 82510
kumak
Żabodukt, postów: 82510
Piątek, 10 czerwca 2022 08:17:54
-1
+1 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Z okazji święta CBA,
a właściwie Centralnego Biura ochrony kwitnącej korupcji w partyjnym państwie PiS, okazuję swoje głębokie wzruszenie.
Szczęście z szybkiego wzbogacania się Waszych podopiecznych i radość Waszych przełożonych z sukcesów ochrony PiS-korupcji nie ma sobie równych w historii naszej ojczyzny.
Szybko powstająca bogata „rasa panów”, „nowa elita Kaczyńskiego” dobrze wie, że winna postawić Wam pomniki za wybitne osiągnięcia i bohaterską służbę rządzącej partii.
Staliście się ostoją wielkości majątków rządzących, które jak wiadomo, im się po prostu należą.
Zwracam uwagę na szczególne zasługi Waszych wybitnych szefów, jeszcze nie przestępców, a już ułaskawionych, którzy stworzyli najwłaściwsze warunki do ochrony bezkarnej PiS-korupcji.
Z potrzeb PiS-partii staliście się elitą inwigilacji opozycji. To najbardziej podła antydemokratyczna robota oparta na podsłuchach i podglądaniu ludzi na ulicach, w toalecie i w łóżku. Słusznie, że tak ciężka służba jest wysoko opłacana i zasługuje na wysokie wcześniejsze emerytury. Partia docenia tę Wasza służbę.
Wszystkim uczciwym pracownikom CBA życzę doczekania normalności i powrotu do wykonywania konstytucyjnych zadań. Życzę Wam szacunku społecznego za przestrzeganie polskiego prawa i pełnej oddania służby dla polskiego społeczeństwa, a nie partyjnym kacykom.
Adam Mazguła
Postów: 8965
Zolnierz
postów: 8965
Piątek, 10 czerwca 2022 08:27:40
0
+1 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
...... A nie partyjnym kacykom.
Napisał Mazguła- oficer POlityczny.
HiPOkryta czy idiota?
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Piątek, 10 czerwca 2022 12:24:45
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
a wkleja to Opozycjonista maciej , który to walczył i strajkował za nas POd ziemią
Żabodukt Postów: 82510
kumak
Żabodukt, postów: 82510
Piątek, 10 czerwca 2022 19:27:44
-1
+1 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
i dzieki temu taki sailor może sobie pisać każda bzdurę... ale tylko do czasu kiedy Kaczyzm nie zwycięży-wtedy kumak znowu stanie na barykady
Mińsk Mazowiecki Postów: 3889
Silencium
Mińsk Mazowiecki, postów: 3889
Piątek, 10 czerwca 2022 20:50:05
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Kumacz bądż mińskim Kraśką.
Żabodukt Postów: 82510
kumak
Żabodukt, postów: 82510
Piątek, 10 czerwca 2022 21:30:23
0
+1 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
ostatnio użyłeś określenia kuźmiak czyżybyś był Pustolak? bo tylko w Stojadłach takie nazwy. Życie płata figle -jesteśmy spowinowaceni
Post edytowany
Żabodukt Postów: 82510
kumak
Żabodukt, postów: 82510
Piątek, 10 czerwca 2022 22:01:43
0
+1 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Mińsk Mazowiecki
Postów: 2985
Silencium Dziś, 2 godz. temu
0
+
-
Kumacz bądż mińskim Kraśką.
To jest właśnie ta praworządność, która kwestionuje Unia i opozycja.
Bo praworządność to nie tylko sady, wyroki, sędziowie.
To tez monopolizowanie mediów publicznych przez partie rządzącą dla własnych celów, ro znaczy do fałszowania informacji i prześladowaniu kogokolwiek, kto jest dla nich niewygodny.....
Te nagonki są tak szkodliwe, ze staja się niebezpieczne.
Post edytowany
Mińsk Mazowiecki Postów: 451
zojka131
Mińsk Mazowiecki, postów: 451
Piątek, 10 czerwca 2022 23:13:14
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
https://www.youtube.com/watch?v=ap-nmmXlcho

Jeżeli ktoś miał złudzenia że PiS będzie lepsze od PO to chyba już czas przyznać iż to ta sama klika,która nie ma skrupułów .
Mińsk Mazowiecki Postów: 451
zojka131
Mińsk Mazowiecki, postów: 451
Piątek, 10 czerwca 2022 23:15:43
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
https://www.youtube.com/watch?v=gLneoMvo43M

jeszcze wisienka na torcie jak to PiS walczy z nepotyzmem. Nie ma to jak popierać swoich
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Sobota, 11 czerwca 2022 10:33:49
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Kościół płaci podatki i nie jest utrzymywany przez państwo
08.06.2022 16:37
Większość badanych jest za likwidacją przywilejów podatkowych Kościoła w Polsce, a także opowiada się za tym, by państwo przestało go finansować - podało Radio Zet, powołując się na sondaż przeprowadzony na zlecenie rozgłośni przez IBRiS. Tymczasem Kościoły w Polsce, w tym Kościół katolicki, są obowiązane płacić podatki i to czynią. Kościół nie jest utrzymywany przez państwo, ale utrzymuje się z dobrowolnych składek wiernych. Ponadto Kościół pomaga państwu w rozwiązywaniu wielu problemów społecznych. Wiele kościelnych dzieł to działalność charytatywna, prowadzona w formie wolontariatu. Gdyby państwo miało przejąć te zadania, kosztowałoby to wiele miliardów złotych rocznie.
Kościół płaci podatki

Według sondażu przeprowadzonego przez IBRiS dla Radia Zet, 70 proc. badanych uważa, że przywileje podatkowe dla Kościoła powinny zostać zlikwidowane. Przeciwnego zdania jest 23 proc. ankietowanych.

Absurdalną, ale uparcie powielaną tezą jest ta mówiąca o przywilejach podatkowych Kościoła lub wręcz o unikaniu przez duchowieństwo płacenia podatków. Jest tymczasem wręcz odwrotnie. Kościół katolicki w Polsce - podobnie jak inne Kościoły i związki wyznaniowe - ma obowiązek płacić podatki na rzecz państwa i z tej powinności się wywiązuje. Czynią to zarówno kościelne osoby prawne, jak i poszczególni duchowni, zarówno prowadzący duszpasterstwo parafialne, jak i ci zatrudnieni na umowę o pracę w kuriach, seminariach, na uniwersytetach czy w szkołach.

Art. 55 ustawy o stosunku Państwa do Kościoła katolickiego w RP mówi, że majątek i przychody kościelnych osób prawnych podlegają ogólnym przepisom podatkowym, choć są od tego wyjątki w postaci ulg czy zwolnień przewidzianych przez ustawodawcę.

Kościelnymi osobami prawnymi są: metropolie, archidiecezje, diecezje, administratury apostolskie, parafie, kościoły rektoralne, kapituły, Caritas Polska, Caritas diecezjalne, Papieskie Dzieła Misyjne, jak również Ordynariat Polowy, Konferencja Wyższych Przełożonych Zakonnych Męskich, Konferencja Wyższych Przełożonych Zakonnych Żeńskich, instytuty życia konsekrowanego (instytuty zakonne i instytuty świeckie) oraz stowarzyszenia życia apostolskiego; prowincje zakonów; opactwa, klasztory niezależne, domy zakonne, wyższe i niższe seminaria duchowne.

Podstawowym celem wszystkich "kościelnych osób prawnych" jest aktywność na polu religijnym. Nie ma jednak przeszkód prawnych, aby podejmowały one działalność gospodarczą jako działalność uboczną, z której zysk będzie przeznaczany na wsparcie celów religijno-kultowych.

Działalność gospodarcza kościelnych osób prawnych polega m.in. na wynajmie i dzierżawie nieruchomości, prowadzeniu wydawnictw, placówek oświatowych, aptek, domów rekolekcyjnych po usługi pogrzebowe. W tym zakresie kościelne podmioty gospodarcze objęte są takimi samymi przepisami podatkowymi jak przedsiębiorstwa świeckie, niekościelne.

Opodatkowana jest także działalność duszpasterska parafii. O powinności wobec fiskusa przypomina także sam Kościół. W "Instrukcji Konferencji Episkopatu Polski w sprawie zarządzania dobrami doczesnymi Kościoła" (pkt. 5.11) czytamy, że: "Duchowni, którzy osiągają przychody z tytułu ofiar otrzymywanych z racji pełnienia funkcji duszpasterskich winni opłacać zryczałtowany podatek dochodowy zgodnie z przepisami z 20 listopada 1998 r. w ustawie o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne".
Księża płacą podatki

Duchowni pracujący w duszpasterstwie parafialnym uiszczają na rzecz państwa kwartalnie zryczałtowany podatek dochodowy. Inne stawki obowiązują proboszczów, a inne wikariuszy. Fiskus przyjmuje za podstawę liczbę mieszkańców parafii oraz jej położenie (wiejska lub miejska). Ilość mieszkańców przyjmuje się według stanu z 31 grudnia roku poprzedzającego rok podatkowy. Dane pochodzą z organów samorządowych prowadzących ewidencję ludności.

Rektorzy i inne osoby duchowne kierujące jednostkami kościelnymi posiadającymi samodzielną administrację bez wydzielonej części parafii opłacają ryczałt według stawek określonych w załączniku nr 6, dla parafii o liczbie mieszkańców powyżej 1000 do 3000, w zależności od siedziby kierowanej jednostki lub miejsca zamieszkania.

Z kolei księża niepełniący funkcji proboszczów, wikariuszy i rektorów, którzy osiągają przychody z ofiar otrzymywanych w związku z pełnionymi funkcjami duszpasterskimi z misji, rekolekcji oraz innych posług religijnych, opłacają ryczałt według stawek dla wikariuszy w parafii o liczbie mieszkańców powyżej 1000 do 3000, w zależności od miejsca zamieszkania.
Zwolnienia, ulgi, darowizny

Kościół korzysta, tak jak inne instytucje oraz osoby fizyczne, z gwarantowanych przez fiskus zwolnień i ulg podatkowych, co nie ma nic wspólnego z "uprzywilejowaniem".

Zgodnie z ustawą o podatku dochodowym od osób prawnych (CIT), wolne od podatku są dochody kościelnych osób prawnych z niegospodarczej działalności statutowej - w tym zakresie kościelne osoby prawne nie mają obowiązku prowadzenia dokumentacji wymaganej przez przepisy Ordynacji podatkowej.

Dochody z pozostałej działalności kościelnych osób prawnych mogą być objęte zwolnieniem podatkowym, jeżeli przeznaczone zostaną na cele: kultu religijnego, oświatowo-wychowawcze, naukowe, kulturalne, charytatywno-opiekuńcze oraz na konserwację zabytków, budowę i odbudowę kościołów lub kaplic, adaptację innych budynków na cele sakralne, a także innych inwestycji przeznaczonych na punkty katechetyczne i zakłady charytatywno-opiekuńcze.

Na mocy ustawy o podatku od towarów i usług (VAT), zwalnia się z podatku "usługi oraz dostawę towarów ściśle z tymi usługami związaną", realizowane m.in. przez Kościoły i związki wyznaniowe, wymienione w ustawach o stosunku Państwa do Kościoła katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej oraz o stosunku Państwa do Kościołów i innych związków wyznaniowych.

Zwolnione z podatku jest ponadto "zapewnienie personelu przez kościoły i związki wyznaniowe" w celach opieki duchowej, co dotyczy podmiotów leczniczych, usług pomocy społecznej czy placówek opiekuńczo-wychowawczych.

Ustawa o stosunku Państwa do Kościoła katolickiego wskazuje, że kościelne osoby prawne są zwolnione z podatku od nieruchomości lub ich części, stanowiących własność tych osób lub używanych przez nie na podstawie innego tytułu prawnego na cele niemieszkalne, z wyjątkiem części zajmowanej na wykonywanie działalności gospodarczej.

Zwolnienie od podatku od nieruchomości obejmuje nieruchomości lub ich części przeznaczone na cele mieszkalne duchownych i członków zakonu, jeśli: są one wpisane do rejestru zabytków; służą jako internaty przy szkołach i seminariach duchownych, domy zakonów kontemplacyjnych, domy formacyjne zakonów i domy księży emerytów (sióstr emerytek); znajdują się w budynkach kurii diecezjalnych i biskupich, zakonnych zarządów generalnych i prowincjalnych w Sekretariacie Prymasa Polski i w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski.

Darowizny przekazywane na działalność Kościołów i związków wyznaniowych można podzielić na dwie grupy - na cele kultu religijnego i na cele charytatywno-opiekuńcze. Każda z tych darowizn pozwala na ulgi podatkowe, ale ich górna wartość zależy od rodzaju i charakteru darowizny.

W przypadku osób fizycznych odliczenie od dochodu przysługuje w wysokości dokonanej darowizny, ale w kwocie nie wyższej niż 6% dochodu podatnika. Owe 6% darowizn nie może być przekazane na wszystkie cele dobroczynności liczone łącznie. Jeśli łącznie wartość darowizny przekracza 6% dochodu, odliczeniu podlega maksymalnie właśnie 6%, a jakakolwiek nadwyżka nie jest odliczana.

Do sumy tej nie wlicza się darowizn na cele charytatywno–opiekuńcze Kościoła. Decydującym będzie zatem cel przekazanej darowizny. Odrębnie traktuje się przelewy na cele kultu religijnego w Kościele, a odrębnie darowizny na cele charytatywno–opiekuńcze realizowane przez Kościół. Tych drugich nie ujmuje się w limicie 6% dochodów.

Innym rodzajem ulgi jest darowizna na kościelną działalność charytatywno-opiekuńczą. Może być ona odliczona w całej wartości, nawet do 100% osiągniętego dochodu. Przykładowo zatem, darowizna „na budowę kościoła” będzie darowizną na cele kultu religijnego (ograniczenie do 6% dochodu), a przelew „na utrzymanie kościelnego ośrodka pomocy bezdomnym” będzie darowizną na cele charytatywno-opiekuńcze Kościoła (bez limitu).
Kościoły - dofinansowanie projektów ogólnospołecznych

Z kolei 66 proc. badanych chce, aby państwo przestało finansować Kościół, natomiast 26 proc. jest przeciwnego zdania.

Państwo nie finansuje Kościoła w Polsce, gdyż utrzymuje się on ze składek wiernych. Jest to niedzielna taca lub inne ofiary składane przy okazji chrztu, ślubu, pogrzebu, itd. Z tych środków pokrywane są koszty świątyni oraz duchownych, których praca koncentruje się na duszpasterstwie. Inni duchowni zatrudniani są na umowach o pracę, np. w Kuriach czy seminariach duchownych, co finansuje Kościół.

Inaczej jest z duchownymi, którzy zatrudnieni są np. w państwowych szkołach jako katecheci. W tym wypadku otrzymują wynagrodzenie analogiczne jak inni nauczyciele. Jednak koszty zatrudnienia katechetów w szkołach nie są formą dotacji na Kościół, ale kosztem utrzymania publicznego systemu szkolnego. Trudno, aby nauczyciel religii nie miał wynagrodzenia, a nauczyciel innego przedmiotu je otrzymywał. W przypadku katechetów szkolnych jest to zazwyczaj tylko część etatu, gdyż z racji innych pełnionych obowiązków np. w parafii księża raczej nie poświęcają się w 100 proc. katechezie. Kapelani szpitalni bardzo często pracują w formie wolontariatu, a jeśli już otrzymują wynagrodzenie, to także zazwyczaj nie jest ono pełnym etatem.

Przypomnijmy, że prawo do korzystania z posług religijnych osobom przebywającym w podmiotach leczniczych wynika z art. 17 Konkordatu między Stolicą Apostolską a Rzecząpospolitą Polską. Ustęp 3 tegoż artykułu nakłada na odpowiednią instytucję obowiązek zawarcia stosownej umowy z kapelanami skierowanymi przez biskupa diecezjalnego.

Art. 31 ustawy o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w RP w ust. 2 stanowi, że w celu umożliwienia wykonywania w zakładach opieki zdrowotnej praktyk religijnych i korzystania z posług religijnych, kierownicy właściwych zakładów zatrudnią kapelanów skierowanych przez biskupa diecezjalnego. Podobne regulacje odnoszą się do innych wspólnot wyznaniowych, co zostało zawarte w niektórych ustawach o stosunku państwa do danego Kościoła lub związku wyznaniowego.

Kościoły i związki wyznaniowe zarejestrowane w Polsce otrzymują dofinansowanie od państwa na realizację konkretnych inicjatyw i projektów służących ogółowi społeczeństwa, w tym także osobom, które nie deklarują się jako wierzące i praktykujące. Są to zarówno projekty dotyczące konserwacji zabytków sakralnych (do których wstęp mają także osoby nie deklarujące się jako członkowie danego Kościoła) czy dzieła o charakterze charytatywnym, skierowanym do osób potrzebujących - bezdomnych, wykluczonych, niezaradnych życiowo, chorych i niepełnosprawnych.

Dofinansowanie takie pochodzi zarówno ze środków Funduszu Kościelnego, jak i budżetów poszczególnych ministerstw (specjalne programy ministerialne) czy z puli wydatków budżetu państwa, które nie wygasają z upływem danego roku budżetowego.

Ponadto, instytucje kościelne na takich samych zasadach jak podmioty niekościelne mogą pozyskiwać środki unijne na projekty wspomagające codzienne funkcjonowanie. Są to projekty z kilkunastu kategorii dotacji, głównie kultury i sztuki, ochrony środowiska, rewitalizacji, ochrony zdrowia i energetyki. Skala dofinansowania jest bardzo różna: niektóre projekty to bardzo duże przedsięwzięcia, inne można określić jako średnie lub małe pod względem pozyskanych środków. Oczywiście procedura starania się o te środki jest bardzo precyzyjna, wymaga złożenia obszernej dokumentacji a później dokładnego rozliczenia się z wydanych funduszy.
Fundusz Kościelny

Jednym z postulatów lewicowej części sceny politycznej jest od lat likwidacja tzw. Funduszu Kościelnego, finansowanego z budżetu państwa, z którego obecnie opłacane są głównie składki emerytalne i zdrowotne duchownych wszystkich istniejących w Polsce Kościołów i związków wyznaniowych. Zwolenników likwidacji dodatkowo rozgrzewa co roku fakt zwiększania nakładów na Fundusz z budżetu państwa i rzekome przeznaczanie tych środków na uposażenie duchowieństwa.

Autorzy pomysłu likwidacji Funduszu zapominają lub nie chcą pamiętać, że wydatki na Fundusz Kościelny są zwykłą rekompensatą za zabrane i nie zwrócone Kościołowi dobra, wciąż pozostające w rękach polskiego państwa. Na dodatek budżet państwa powinien na Fundusz Kościelny przekazywać znacznie wyższe kwoty, bowiem oddane zostało zaledwie 69% skonfiskowanych Kościołowi nieruchomości, a dochody z pozostałych wciąż czerpie państwo.

Warto zaznaczyć, że Kościół katolicki bynajmniej nie upiera się przy istnieniu Funduszu Kościelnego, gdyż uznaje go za rozwiązanie archaiczne, które powinno zostać zastąpione dobrowolnym odpisem podatkowym, dedykowanym na cele wybranego przez płatnika związku wyznaniowego - tak jak to jest realizowane w wielu krajach europejskich. We Włoszech jest to 0,8 proc. zobowiązania podatkowego od osób fizycznych, w Hiszpanii 0,7 proc., a na Węgrzech - 1 proc.

W latach 2014-19 Najwyższa Izba Kontroli dokonała kontroli wydatkowania środków z Funduszu Kościelnego. NIK potwierdziła istnienie realnego problemu: budżet Funduszu Kościelnego przez wiele lat był i nadal jest niedoszacowany, a brakujące środki były i są uzupełnianie z rezerwy ogólnej i rezerw celowych. Co więcej, wraz ze wzrostem minimalnego wynagrodzenia co roku będzie też opiewał na coraz to wyższe kwoty.
Religia w szkole - europejski standard

Z sondażu wynika ponadto, że 50 proc. ankietowanych uważa, że nauczanie religii powinno zostać w szkołach, a 44 proc. jest przeciwnego zdania.

Obecność lekcji religii w szkołach publicznych jest europejskim standardem. We wszystkich krajach, gdzie nauczanie religii obecne jest w państwowym systemie oświaty (w formie obowiązkowej lub dobrowolnej), jest ono finansowane ze środków publicznych. Jest to normalna zasada demokratycznego państwa prawa, które uznaje, że religia jest istotnym elementem dziedzictwa kulturowego, a skoro rodzice odpowiadają za kierunek kształcenia dzieci, to jeśli życzą sobie obecności religii w szkole, państwo zobowiązane jest to zapewnić.

Polska w swym systemie prawnym regulującym kwestie wyznaniowe, po uzyskaniu suwerenności dołączyła do większościowego modelu obowiązującego w Europie, polegającego na tym, że lekcje religii są obecne w szkole, uczestnictwo w nich ma charakter dobrowolny a za ich kształt programowy odpowiedzialne są Kościoły

W 23 krajach Unii Europejskiej religia nauczana jest w szkołach publicznych, a zaledwie w czterech nie ma dla niej miejsca w państwowym systemie edukacji. W 8 krajach UE udział w szkolnych lekcjach religii jest obowiązkowy. Są to: Austria, Cypr, Dania, Finlandia, Grecja, Malta, większość niemieckich landów i Szwecja. Jednakże jeśli rodzice danego ucznia wyrażą wyraźny sprzeciw, to – pomimo, że przedmiot ten jest obowiązkowy – uczeń zostaje z niego zwolniony. Jedynie w Grecji i na Cyprze osoby deklarujące się jako prawosławne są zobligowane do uczęszczania na szkolną katechizację.

W 15 państwach UE udział w szkolnych lekcjach religii jest dobrowolny (ma charakter fakultatywny), w zależności od woli rodziców bądź samych uczniów w klasach licealnych. Są to: Belgia, Chorwacja, Czechy, Estonia, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Litwa, Łotwa, Polska, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Węgry i Włochy.

Natomiast w czterech państwach UE religia jest nauczana wyłącznie przez związki wyznaniowe poza szkołą publiczną. Są to: Francja, Słowenia, Luksemburg i Bułgaria.
Polacy akceptują krzyże w miejscach publicznych

IBRiS wskazuje ponadto, że 54 proc. badanych jest z kolei za pozostawieniem symboli religijnych w miejscach publicznych, a 41 proc. jest za ich usunięciem. Tyle, że te wyniki można zderzyć ze styczniowym badaniem CBOS, wedle którego krzyże w budynkach publicznych akceptuje blisko 90% respondentów.

Umieszczanie krzyży w budynkach akceptuje 98% regularnie praktykujących oraz potencjalnych wyborców PiS, 95% osób z wykształceniem podstawowym lub gimnazjalnym, po 94% respondentów o przekonaniach prawicowych oraz mieszkańców wsi, 80% ankietowanych z wyższym wykształceniem, 69% osób o poglądach lewicowych, a nawet 64% badanych w ogóle niepraktykujących, 60% mieszkańców największych miast, liczących co najmniej 500 000 mieszkańców, oraz aż 51% zwolenników Lewicy.

CBOS wskazał też w tym samym badaniu, że 70% lub nieco więcej nie ma nic przeciwko religijnemu charakterowi przysięgi wojskowej, święceniu przez księży miejsc i budynków użyteczności publicznej, udziałowi księży czy biskupów w obrzędach i uroczystościach państwowych.
Kościół oddaje państwu

Finansowy wkład budżetu państwa we wspomaganie Kościoła - w zakresie dzieł realizowanych przezeń na rzecz społeczeństwa - jest o wiele niższy od wsparcia, jakiego ten sam Kościół udziela państwu, wyręczając je w realizacji różnorodnych zadań społecznych, edukacyjnych i kulturalnych. Kościół katolicki jest największą w Polsce – po strukturach państwa – organizacją świadczącą pomoc potrzebującym i pełni istotną rolę w realizacji usług społecznych w kraju. Swoim wsparciem ogarnia najróżniejsze grupy osób potrzebujących.

Szacując finansowe zaangażowanie katolików na rzecz społeczeństwa i państwa, mówimy o miliardach złotych rocznie. Kościół katolicki w Polsce (zarówno duchowni, jak i osoby świeckie) nie tylko płaci podatki, ale też jego instytucje i wspólnoty stanowią dużą część „trzeciego sektora”. Gdyby państwo miało przejąć te zadania, kosztowałoby to wiele miliardów złotych rocznie.

Ostatnim przykładem takiego zaangażowania była praca na rzecz uchodźców z Ukrainy. Włączyli się w nią bardzo szybko i spontanicznie na granicy polsko-ukraińskiej i w ośrodkach wsparcia w głębi kraju zarówno świeccy wolontariusze-członkowie wielu katolickich wspólnot, jak i m.in. klerycy seminariów duchownych, zakonnicy i siostry zakonne. KAI nie znalazła nigdzie informacji o tym, aby osoby te wystąpiły do państwa o zwrot poniesionych kosztów lub wynagrodzenie za pracę i poświęcony na rzecz potrzebujących czas.
https://www.tysol.pl/a85534-kosciol-placi-podatki-i...

Watek został zamknięty ze względu na długi czas (minimum pół roku), jaki upłynął od ostatniego postu.

Aktualności

OK