Prof. Gronka lekcja VII dla Karola:
"VII
Karol, tak jak obiecałem — podjąłem się misji objaśniania ci wybranych spraw, a za twoim pośrednictwem – twoim wyborcom.
Będę mówił dzisiaj… dłużej niż zwykle, ale mam nadzieję, zrozumiale, bo zbliża się wrzesień i wykopki niedługo, zatem z kopa.
1. Karol, powiem ci, że uparłeś się z tymi Wiatrakami.
Upór to super cecha – chłopska. Taki chłop, Karol, jakby nie był uparty, to nic by mu nie urosło.
Odpuściłby przy byle przymrozku, załamał łapy i dudlił.
A ty, Karol, nic z tych rzeczy.
Ty twardy jesteś i uparty.
Zatem najpierw opowiem ci, Karol, skąd ten chłopski upór się w nas bierze.
Ale posłuchaj, będzie trochę dłużej. Spokojnie, koszulka bez rękawków i najlepiej wsiądź na swój rowerek stacjo. Ready? No to jazda.
Moment, ręcznik, Karol, weź. Może być i ten. Mniejsza z tym, od czego on tam jest – do potu się nada. Zatem słuchaj. Bo to jest wielka tajemnica, Karol, jak to jest, że w kraju Tokarczuk, Grotowskiego, Owsiaka, Agaty Szczęśniak, Sierakowskiego, Bodnara, Żakowskiego, Wiśniewskiej, dzisiaj jest takie, jakie jest?
Nie, nie ta wasza, ta z Krytyki Politycznej.
Słuchaj dalej, mój ty Noe.
2. Główna teza tej opowieści jest taka: jesteśmy chłopami i potomkami chłopów, ze wszystkimi dobrymi, ale i fatalnymi cechami chłopstwa.
Wyobraź sobie XVI–XVII wiek. Masz? W Polsce chłopstwo i szlachta.
Szlachta, potomkowie tak zwanego rycerstwa, czyli zbójników, jest w miarę ustawiona finansowo; chłopi – przeciwnie, niewolnicy nie mogący się oddalić od zagrody dalej niż na 20 km.
Szlachta, powiedzmy wprost, banda ograniczonych idiotów, na których dworkach panowało poróbstwo i prostackie „zabawy”, głównie kończące się zapładnianiem okolicznych kobiet za ich zgodą lub wbrew.
Mówisz, że może i idioci, ale majątki mieli. Karol, ty naprawdę trafiasz w sedno. To prawda, Karol, mieli.
Ale skąd one się wzięły?
To właśnie tutaj jest ważne.
Jak doszli do folwarków, ziemi, budynków?
No nie, Karol, nie do końca tak zarobili.
Posłuchaj. Karol, zmniejsz obciążenie i posłuchaj.
Jako potomkowie rycerstwa, w przytłaczającej części ich majątki pochodziły z rozboju, łupiestwa przygranicznego, bandyterki przytraktowej, gangsterki.
Bandyci zwykli ci nasi Radziwiłłowie i inni herbu Groszkuimarchewki albo Turaibobu.
Niewiele piśmienni, prymitywni potomkowie zbójów, zajęci głównie liczebnym powiększaniem okolicznej populacji, chłopi zaś szczelnie chronieni przed jakąkolwiek nauką, by łatwo było nimi zarządzać.
Kształtowali swoją świadomość głównie w mękach niewolniczej pracy i obserwacji natury.
Teraz, Karol, troszkę zwiększ obciążenie. Dajemy.
No więc jak to w naszej ukochanej ojczyźnie długo mieliśmy niewolnictwo składające się z oprawców, czyli szlachty, i ciemiężonych chłopów.
Czy w obliczu zidiociałej szlachty zajętej głównie rozmnażaniem się i chłopstwa pochłoniętego niewolniczą pracą na przetrwanie, bez dostępu do wiedzy, nic a nic nie wiedzącego o świecie odleglejszym niż 20 km od domu, mogły nie przyjść rozbiory?
Cholera, Karol, zmniejsz obciążenie, bo nie słuchasz. Tak lepiej.
Zatem nasze legendarne bohaterstwo, wyzwalane to tu, to tam, może do czegoś nam jest ono dziś potrzebne.
I że każdy z nas to z jakiegoś herbu jest. Broń Boże chłop, parobek.
I teraz, Karol, najważniejsze. Ale weź wytrzyj się ręcznikiem, no właśnie.
3. Przyszedł wiek XVIII i XIX.
Na Zachodzie zaczęły wybuchać miasteczka, rozradzające się w miasta w miejsce rolniczych wiosek: w Holandii, Włoszech, Francji, Niemczech zaczęła rodzić się klasa średnia, kształcąca się, rozwijająca się finansowo, inwestująca w kulturę.
W tym samym czasie w Polsce… no jakby to ująć, Karol, mój ty Noe,… szlachta i chłopstwo.
Całkowity brak klasy mieszczańskiej. I jak spojrzysz na dzisiejszy ludzki egzemplarz symbolizujący statystycznego Polaka pod tytułem Czarnek – wiem, ja go też – to jak go rozczytasz, to zobaczysz, emanującą od trzewi mentalność chłopską.
Bo czyż jest bardziej „chłopska” cecha niż upór, bez którego nie uprawiłbyś pola, poddając się przy pierwszej przeciwności i zginął, ale i zachowujesz się dokładnie tak, jak Jarosław Aleksander, Sasin, Kaleta, Matecki i wielu innych, których natura nie obdarzyła nieśmiałością, czułością i pociągiem do własnego rozwoju, jak u przedstawicieli klasy średniej, takich jak Tokarczuk, Holland i wielu naszych ziomków, których mamy u siebie na fejsie i których życie wyzwala w nas tkliwość?
Dobra, zrób sobie przerwę, ale słuchaj.
Z tym, że z chłopami jest pewien kłopot, Karol.
Właśnie minie niedługo sto lat, jak w „Gazecie Cieszyńskiej” (1929) pisano, że chłopi niszczą wiejskie anteny miłośników radjofonii, bo tamtej zimy straszne mrozy były, a chłopi, że to za sprawą fal radjowych, bo one oziębiają powietrze.
4. To teraz, Karol, do wiatraków. Dobra, właź z powrotem na rowerek – trening wydolnościowy to nie takie tam pitu-pitu, jak podrzucić trochę żelastwa. Dajesz.
No więc, Karol, ja ci tu zrobię dla łatwości zestawienie.
Patrz to: wiatrak u podstawy turbiny 100 dB – czyli że taki motocykl. Dzwon na wieży kościelnej u jej podnóża 100 dB.
Słuchaj, Karol, dalej. Jasne, popij.
A teraz 300–500 od wiatraka – 40 dB – czyli jak szum liści.
Dzwon kościelny – 45 dB, taka że cicha rozmowa, całkiem jak nasza, Karol, mój ty Noe.
A częstotliwość dźwięku?
Karol, wiatrak 20 Hz, czyli niesłyszalne, ale – tu zgoda – odczuwalne. Dzwon, Karol, 200–800 Hz. Dobra, Karol, tu mnie masz. Wiatrak napie*rza 24 h, a dzwon na mszę zwykle około 5 minut kilka razy dziennie, dłużej na pogrzeb, Wielkanoc i Boże Narodzenie po jakieś 15 minut.
Tak, możesz zsiąść z rowerka i popić. Nie, nie to, Karol.
Wodę, kurczę, wodę. Unikaj tego szajsu.
5. Ja ci powiem, Karol, może to i ma jakiś sens — trzymanie komitywy z chłopami, no bo jak już ustaliliśmy, swój swojakowi nie zrobi nic złego. Ale wiesz, Karol, ten telefon i telegraf – co to w relacjach wiejskich mówiono, że druty „ściągają pioruny”, i że „ksiądz proboszcz przez to podsłucha, co ludzie w domach gadają” – to tak, Karol, nie jest.
No przecież wiesz. Wiesz, bo na bramce miałeś przecież nie jeden telefon, bo każdy do czego innego służył.
Przemyśl to wszystko.
Ty nie byłeś chowany na lanych kluseczkach, i żywiony w lewackich rodzinach komosą i współczuciem. Prawdziwy tatar i czernina – męskie żarcie, a nie tam, pitu-pitu.
Trzymaj się, Karol, … mój ty Noe.
Płyń, chłopaku, płyń!
Płyń, nie odwracaj główki,
chłopaku — ty płyń.
Zarządzam pełne zanurzenie.
Hydropiekłowstąpienie.
Ech!"
Piotr Gronek
Pozostaję w niezmiennym podziwie dla prof. Gronka, że mu się chce tak z tą dydaktyką do tego Karola, bo to jest przecież grochem o ścianę, ewentualnie "mówił dziad do obrazu, a obraz ani razu", co kto woli ...
https://www.facebook.com/share/p/1M5syqScv1/