..Wódzia radzi, wódzia nigdy was nie zdradzi:) Ubolewam, bo uprawiam i kwiaty i ogród, o ile jestem w stanie znieść naturalne szkodniki tak chamstwa i deptania natury nie toleruję. Można wychlać i odlecieć, można nawet trochę narozrabiać szarpiąc się ze współbiesiadnikami, ale nie tak, żeby robić bałagan i szkody. To nie godne męskiej postawy. A nawet jeżeli już, to taki delikwent (jeżeli ma sumienie) powinien zadośćuczynić - przypomnieć sobie swoje zachowanie (ale wiocha, narozrabiałem), kupić ze dwie sadzonki czy nasiona i zobowiązać się do pomocy w naprawie błędu.