A ja powiem tak: niektórzy chcieliby, by sklepiki szkolne wyręczyły rodziców. Wierzcie mi, że wiele dzieciaków wychodzi do szkoły bez kanapek, bo mamusia musi zdążyć z makojażem,. pomalowaniem pazurków, zrobieniem fryzury itp., dostaje kasę z komentarzem: "kup sobie coś".
Kochani rodzice, zajrzyjcie do sklepików, sprawdźcie, czym jest to ewentualne "coś", uderzcie sie w piersi i weźcie się do roboty!
Dzieci w nagrodę jadają fast - fudy, patrzą na tdorosłych grających w "kurniku" i napychających się przy tym śmieciami, razem żrecie chipsy przed telewizorem - sorki, ale taka prawda! Szkoła nikogo nie wychowa przez kilka godzin dziennie. Nie zrzucajcie odpowiedzialności na innych i nie szukajcie winnych! Jeśli robicie co trzeba i nadal nie jesteście zadowoleni - zwróćcie się do dyrektorów szkół, ale najpierw zróbcie rachunek sumienia.