Starsi może i wyjdą do sklepu - ich sprawa. Ale powinnismy chronić chociaż te coraz młodsze maluchy z klas 1-3, bo to one są jeszcze "głupie i naiwne" i dopiero się uczą. Wiem, można powiedzieć - nie dawajcie dzieciom pieniędzy, ale przecież one dostają drobniaki od babci i cioci, a i na różne zbiórki też noszą, więc co sprytniejsze, to sobie uskubią. No i przykro patrzeć czasami na kolegę z chipsami co przerwa i się oblizywać ze smakiem :/ Uważam, że takie sklepiki powinny podlegac jakimś regulacjom i kontrolom, a nie taka samowolka jak teraz. Powinny być kanapki, zapiekanki, drożdzówki, woda, soki, owoce i temu podobne. Zero coli i chipsów.