Pewnie był u Giertycha, ustalali zeznania po ostatnich wiadomościach na temat przekrętów mecenasa.
2 mln 406 tysięcy złotych zapłacił Sebastian Jargut, ps. "Foka", mec. Romanowi Giertychowi za fikcyjne usługi prawne.
Pieniądze przelewały spółki-krzak: New Industry i TG, założone przez Jarguta z kapitałem 5 tys. zł. Nie prowadziły żadnej działalności, mieściły się w kilkunastometrowym pokoju w domu jego żony. Nie zatrudniały żadnych pracowników. Zostały powołane do życia tylko i wyłącznie po to, aby pomóc Romanowi Giertychowi jako "spółki buforowe" w wyprowadzaniu pieniędzy z giełdowej spółki Polnord.
"Foka" to wieloletni ochroniarz i kierowca Giertycha.
Wyliczeń dokonałem na podstawie dokumentów - prowadzonego od ośmiu lat śledztwa w sprawie #aferaPolnordu - które udało mi się zdobyć nieoficjalnie. Nie mogę wykluczyć, że są to wyliczenia niepełne i coś pominąłem.
Prokuratura odmówiła mi odpowiedzi na pytania pod pretekstem, że w śledztwie mam status świadka.
Skąd "Foka" wziął pieniądze? Z Polnordu.
Dokumenty zgromadzonych przez lubelską prokuraturę, dają stuprocentową pewność, że umowy o świadczenie usług adwokackich, stanowiące podstawę przelewów dla Giertycha, miały charakter pozorny. Chodziło o pretekst do przelewania pieniędzy.
Pralnia "Foki" była pierwszą fazę operacji, która doprowadziła do wyprowadzenia z Polnordu 93 mln zł. Zabawa na całego zaczęła się później.
Kolejnym etapem były bezpośrednie umowy o obsługę prawną i rozliczenia majątkowe między Polnord S.A. a kancelarią Giertycha. Tu w grę wchodziły znacznie większe kwoty niż skromne przelewy "na waciki" od "Foki". A swoją drogą, dobrze mieć takiego rezolutnego ochroniarza. :-)
https://x.com/LKraskowski/status/19824421977...