Być może Mińsk zostanie niebawem wpisany do Księgi Rekordów Guiness''a jako miasto o największej ilości rond na mieszkańca. Nie jestem przeciwnikiem ronda jako takiego, bo bardzo dobrze spełnia swoje funkcje. Ale czy nowo budowane rondo w Stojadłach jest aby faktycznie potrzebne? Rondo na skrzyżowaniu głównej drogi - jak by nie patrzeć wciąż drogi krajowej nr 2, z drogą lokalną (bo tak można nazwać pozostałości po DK50 od czasu wybudowaniu wiaduktu). Ruch na "starej" DK50 w Stojadłach jest śladowy w porównaniu do DK2. Światła przy Carefourze (które notabene są tuż za rondem) i tak stopują ruch. Poza tym, niewiele dalej (a w zasadzie bliżej) budowane jest kolejne rondo - przy wiadukcie kolejowym, również z pozostałościami po DK50. To rondo ma być elementem "węzła Arynów" obwodnicy. Wyobrażam sobie przyszły wjazd do Mińska, zwłaszcza, że obwodnica będzie płatna i nie wszystkim będzie się chciało płacić za przejechanie się autostradą o długości 20km. Aż strach pomyśleć co się stanie jeśli ruch zostanie zablokowany na odcinku od jednego wiaduktu do drugiego wiaduktu, np. przez wypadek samochodowy na jednym z rond. Mam obawy, że skumulowanie 3 rond i świateł na tak krótkim odcinku może być za duże.