krew mnie zalewa jak to czytam, wyobrażam sobie minę prezesa i cała się gotuję. znajomi, z którymi o tym rozmawiałam (a też mieszkają w bloku) nie mogą pojąć jak mogliśmy tak parszywie dać się ustawić. nie da się ukryć, że gdyby nie wasza inicjatywa to w życiu nie byłoby mowy o załatwieniu czegokolwiek oprócz mechanicznych napraw bo to o dziwo jakoś się kręci, może nie w zawrotnym tempie ale ostatnio nawet łatali rynny. pewnie jest to trochę wina starych mieszkańców, olewanie walnych itd ale mam nadzieję, że jak przyjdzie co do czego to w końcu moi sąsiedzi przyjdą i wesprą was w głosowaniu.