Doniesienia z putinowskiej Polski
·
Trwało to znacznie dłużej niż mogło, ale Unia Europejska wprowadza embargo na rosyjską ropę. Porozumienie w tej sprawie osiągnięto dziś w nocy.
W trybie natychmiastowym nałożone ma być embargo na ropę transportowaną tankowcami. Czyli na około 2/3 rosyjskiego importu do UE. Spowodowane jest to oporem trzech państw: Czech, Słowacji (które nie miały jak szybko zastąpić dostaw ropociągiem Przyjaźń) oraz Węgier (które nie miały jak szybko zastąpić dostaw ropociągiem Przyjaźń oraz są putinowskim koniem trojańskim w UE). Mimo to, do końca roku embargo ma objąć 90% całego importu ropy. Koniec roku jest za 7 miesięcy, zleci szybciej niż myślicie.
Tak, trwało to dłużej niż powinno, ale... Ale miejmy na uwadze, że przestawienie się tak wielkiej gospodarki jaką jest Unia Europejska na nowych dostawców tak ogromnych ilości surowca, to nie jest takie hop siup, które się robi z poniedziałku na wtorek. Oczywiście działa to także w drugą stronę. Wszystkie umowy, które UE podpisze teraz z innymi dostawcami, będą wiążące na długo. Więc nawet jakby Putin wycofał się z Ukrainy jutro (na co się nie zanosi, choć dostaje tam srogi wpierdol), to UE nie wróci do kupowania rosyjskiej ropy ze środy na czwartek.
Drugie "ale" to oczywiście Węgry. Wojna trwa już 100 dni, w trakcie których Orban konsekwentnie i całkowicie bezwstydnie objawia się jako agent Putina w Europie. Nic nie umniejszając niechęci Niemiec do podejmowania żwawych działań przeciwko Rosji, to głównym hamulcowym był cały czas Orban. Oczywiście, jak na wzorującego się na modelu putinowskim dyktatora przystało, tłumaczył to troską o węgierskiego suwerena. Oczywiście było to kłamstwo.
Trzecie "ale" to sposób podejmowania decyzji przez odpowiedzialne rządy w systemach demokratycznych. Tak, to trwa. Nie, nie jest to efekt "słabości niezdolnej do podejmowania decyzji demokracji", tylko wyrosłego z oświeceniowego racjonalizmu myślenia długofalowego. Ten Wasz kolega z liceum, który ciągle nie wyrósł z etapu fascynacji "rządami silnej ręki" nie rozumie, że owszem, dyktator może podjąć decyzję ot, tak, jak mu się przy śniadaniu uwidzi, ale że na dłuższą metę jest to system niewydolny i przynoszący same szkody. Dyktator, choćby był nie wiadomo jak oświecony (co się zdarza ekstremalnie rzadko), jest tylko człowiekiem, który popełnia błędy. W systemie autorytarnym brakuje mechanizmów korekcji i zapobiegania tym błędom. Podczas gdy cała idea demokracji, z rozciągnięciem decyzyjności na ministrów, parlamentarzystów, odpowiednie instytucje i wielu urzędników, polega na minimalizowaniu ryzyka popełniania takowych błędów. Bo demokracja wychodzi z założenia, że tam gdzie jeden człowiek będzie miał głupi pomysł, inni go poprawią i koniec końców wypracowane zostanie rozwiązanie, które będzie chociaż mniej więcej dobre. Czasem nie jest, jasne, ale w dłuższej perspektywie to działa.
UE to organizacja zrzeszająca 27 państw z 450 milionami obywateli. Wypracowanie jakiejkolwiek decyzji na tym szczeblu musi trwać, więc trwa. Co więcej, w odróżnieniu od Putina, Łukaszenki, Erdogana czy innego Prezesa, kultura polityczna demokratycznego Zachodu nakazuje rządom dbać o dobrobyt i bezpieczeństwo obywateli. Czyli na przykład nie dopuścić do braku ropy na rynku. Czy Unia mogła ogłosić 100% embargo na rosyjską ropę 25 lutego? Pewnie tak. Czy była wtedy gotowa na natychmiastowe zastąpienie rosyjskich dostaw innymi? Absolutnie nie. Tak, przez te 100 dni do Rosji popłynęło dużo miliardów petrodolarów (przy czym przypominam, że to nie była kwota "ekstra", tylko dokładnie te same pieniądze, które płynęłyby tam gdyby nie było wojny). Tak, do końca roku popłyną kolejne miliardy. Ale będzie ich znacznie, znacznie mniej. Cel, jakim jest udupienie i tak trapionej sankcjami rosyjskiej gospodarki, z pewnością się od tego przybliży. Długofalowo Putin już przegrał, nawet jakby miał w najbliższych tygodniach zająć resztę Donbasu (na co też średnio się zanosi).
Co więcej: warto zwrócić uwagę, że sam fakt wpierdolenia się Rosji w niemożliwą do wygrania (a strategicznie już srogo przerżniętą) wojnę, też jest pochodną stworzonego przez Putina systemu dyktatorskiego. Negatywna selekcja w strukturach władzy skutecznie wymieniła większość urzędników, oficerów, analityków itd., na posłusznych wykonawców woli naczalstwa. Powszechnie fejkowano raporty, rozkradano sprzęt (bo wojny miało nie być, nie?), pisano to, czego oczekiwali przełożeni, nie kwestionowano nawet najgłupszych decyzji. Cały ten system przybrał formę piramidy, na szczycie której siedział Putin, który - co by nie mówić o jego doświadczeniu jako oficera KGB - na mało czym się tak naprawdę zna. Więc podejmuje głupie decyzje, których nikt nie kwestionuje. Efekty widzimy każdego dnia w wiadomościach.
I jaka jest reakcja Putina na ten potężny kryzys? Tak, zgadliście, jest nią przyspieszająca totalitaryzacja ustroju Rosji. Czyli popełnia się dokładnie te same błędy, które w ogóle ten kryzys sprokurowały. Keep going, bladź, keep going. Tak jak przez 20 lat swoich rządów wymagał od poddanych (nie obywateli!) apatii i rezygnacji z dochodzenia swoich praw, tak teraz zmusza ich do jednogłośnego popierania działań reżimu. Od końca lutego w Rosji coraz trudniej nie interesować się polityką, bo polityka coraz bardziej interesuje się Tobą.
Bonusem embarga jest potężne uderzenie w samą infrastrukturę wydobywczą Kremla. Za Jarosławem Wolskim uprzejmie donoszę, że szyb naftowy to nie jest budka z piwem, którą można zamknąć, a za miesiąc znowu otworzyć. Zacytujmy Wolskiego: "[szyby] muszą ciągle pracować, ta ropa musi płynąć. Jeżeli szyb nie pracuje przez jakiś czas, to on się nadaje do ponownego wiercenia. Trzeba odtworzyć całą infrastrukturę wydobywczą." Oczywiście, Rosja może zawsze sprzedawać ropę gdzie indziej, choćby do Chin. Myk polega na tym, że w takiej sytuacji to Putin będzie miał problem, a nie Chińczycy. Więc to oni będą dyktowali ceny, albo drenując Rosję finansowo, albo wymuszając na niej coś innego. Dodajmy: coś niemałego. Ot, magia kapitalizmu. Oraz kolejny przykład konsekwencji idiotycznych decyzji podejmowanych jednoosobowo przez Cara, bez żadnej kontroli, bez racjonalnej analizy. Tak jak się Carowi uwidzi.
Drugim bonusem jest wreszcie ustalony szósty pakiet sankcji. Poza klasycznymi sankcjami osobowymi, Zachód ostatecznie wyrzuca z systemu SWIFT ostatni wielki rosyjski bank - Sbierbank.
I dobrze.
Post edytowany
2 razy