Ciekawy fragment artykułu dotyczącego wszawicy w szkołach
"Szkoły nie mogą skutecznie walczyć z wszawicą, bo uniemożliwiają im to przepisy. W 2003 roku minister zdrowia wydał bowiem rozporządzenie, które zniosło obowiązek kontroli higieny uczniów przez szkolne pielęgniarki. Od tego czasu inspektor sanitarny nie może wydać decyzji zakazującej uczęszczania dziecku na zajęcia, do czasu wyleczenia go.
Z kolei zdaniem Instytutu Matki i Dziecka, który opracował tzw. standardy postępowania pielęgniarek szkolnych – "utrzymywanie w szkołach przeglądów czystości ciała i odzieży należy uznać za gwałcenie praw dziecka". Mogą się one odbywać jedynie za zgodą i na prośbę rodziców. - Zawsze znajdą się jednak tacy, którzy piszą nam, że nie życzą sobie kontroli – mówi szkolna higienistka."
A tu link do całości
http://kobieta.onet.pl/dziecko/male-dziecko/wszawica-...
Czyli z problemem my rodzice zostajemy sami, a szczególnie ciężko jest w sytuacji jeśli trafimy w grupie na rodzica który z higieną ma problem.