1) Droga dojazdowa - obiecywane były dwie. Jedna dla budowy druga dla mieszkańców, więc... Szkoda gadać. Nieudolność dewelopera się kłania. Brak umiejętności zaplanowania kolejności prowadzenia prac. Mnie to tam rybka, bo samochodem się poruszam, ale żona i córka wypucowanych bucikach to klną cały czas.
2) Winda - Zabezpieczenie windy to koszt rzędu 1000zł + trzeba podpisać umowę serwisową - Villa nie boi się budowlańców a kosztów. Mimo że nielegalnie pobiera od nas haracz. A winda nawet od dziecięcego wózka może się uszkodzić. I pijany mieszkaniec do domu wracający. Na to nie ma reguły. A nawet, jeżeli ktoś kupił mieszkanie a u rodziców mieszka i ma zamiar może dopiero za rok wykańczać. To znaczy, że windę za rok włączą?
3) A z aktami notarialnymi to musi być pozwolenie na użytkowanie. A dlaczego deweloper nie potrafi tego załatwić? Za każdym razem słychać po telefonie że już niedługi i tak to niedługo trwa ponad pół roku.
4) A co do pozwolenia na użytkowanie to mimo ewidętnego łamania prawa przez dewelopera to pewnie się jakoś to załatwi w urzędzie budowlanym w Mińsku. W końcu tam urzędnik z pewnością fortuny nie zarabia, więc podpisze, co mu się karze za parę złoty.
5) O innych pomniejszych trudnościach, niczym zadrach w palcu to nie ma, co się nawet rozpisywać, bo by się serwer zapchał. Że napomnę tylko o parodiach z ogrzewniem czy wystających rurach wystających z podłogi w łazience. W większości przypadków niestety jak nie zrobisz sam to nie będziesz miał zrobione dobrze.
6) Gdybym miał znowu mieszkanie kupować to z pewnością nie u tego, dewelopera. Kłamstwa, matactwa, niedopowiedzenia. Nikt nie da Ci tyle ile Willa Development może obiecać. Mam nadzieję, że Ci, co kupili mieszkania niedawno, czyli już po wejściu ustawy deweloperskiej będą mieli łatwiej.