17°C

30
Powietrze
Cóż... Bywało lepiej.

PM1: 8.90
PM25: 17.87 (119,1%)
PM10: 20.63 (45,85%)
Temperatura: 17.00°C
Ciśnienie: 1008.18 hPa
Wilgotność: 62.94%

Dane z 04.06.2026 14:00, airly.eu

Szczegółowe dane meteoroliczne z Mińska Maz. są dostępne na stacjameteommz.pl


facebook
REKLAMA

Forum

nie ma to jak w oPOzycji , życie płynie jak sen złoty

182 postów
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Czwartek, 20 kwietnia 2023 06:54:41
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
a wy dwa razy głupszy nie patrząc wam kumak w metrykę
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Czwartek, 20 kwietnia 2023 06:55:29
0
+1 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Gorączkowe przygotowania do rocznicy puczu Donalda…

Tegoroczne obchody puczu z dnia 4 czerwca 1992 roku zapowiadają się szczególnie uroczyście. Wysłany na Polskę führer Tusk liczy bowiem na milion swoich wiernych, zaś Kidawa, czyli prawdziwa prezydętka liczy, że przybędzie – bez Kozery - nawet 10 milionów!

Rocznica obalenia rządu Olszewskiego przez folksdojczów do spółki z postkomuną jest bowiem okazją do zademonstrowania społeczeństwu walki Platformy Obywatelskiej oraz lewactwa nie tylko z drożyzną, ale i ze złodziejstwem. Tak więc towarzysz Trela pojawi się z papryką, którą udało mu się zakupić za 24 zł za kilogram – sam zaś sam führer pojawi się na trybunie z bochenkiem chleba, którego sprytny Kaszub sprzedał Tuskowi za 30 złotych.

Dla unaocznienia walki ze złodziejstwem – na paradzie pojawią się także najbliżsi współpracownicy Donalda, czyli aresztowani już złodzieje, których Kasta wypuści z okazji parady na przepustki. Przybedą także ci, co aktualnie są na wolności, choć czekają na proces. Społeczeństwo będzie więc miało niewątpliwą okazję, by złożyć hołd Józefowi Piniorowi oraz Buremu posłowi z sojuszniczego PSL-u. Na czerwcowej paradzie pojawi się także prawa ręka führera, czyli słynny Lolo Pindolo, któremu udało się okraść nawet Ukraińców!

Z modelem pancernej brzozy przybędzie na uroczyste obchody puczu czerwcowego słynny łącznik Arabski Donalda Tuska! Przybędzie także niezapomniany Grad Aleksander, któremu udało się wraz z Tuskiem zbudować za 182 miliony złotych niewidzialną elektrownię atomową! Ale przecież to nie wszystko, co Donald Tusk uczynił w jego niezmordowanej walce ze złodziejstwem! Kasta na okoliczność puczu zwolni z aresztu Karpiniuka i Baniaka – choć wszystkim wiadomo, że cieszący się nadal zaufaniem Tuska Włodziu Karpiniuk - pobrał za zwózkę śmieci nie jednego baniaka, ale dokładnie pięć – jak zeznał wspomniany Baniak…

No i niezapomniany sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej Staszek Gawłowski! Ten tak się brzydził łapownictwem, że uciekał od niego jak najdalej! Czyli na Chorwację, gdzie nabył skromną posiadłość. W czasie rocznicy puczu 4-to czerwcowego, budowniczy Gawłowski pojawi się na lawecie, doglądając budowy swojego pensjonatu w bratniej Chorwacji!

W trakcie pochodu pojawi się także na lawecie święta relikwia Platformy Obywatelskiej, czyli samochód Seicento posła Sebastiana wraz samym Sebastianem, zaś wierni gdańskiej Dulczessy nieść będą feretron męczennika Budynia, który poległ w walce z łapownictwem. Oczywiście – z rąk mediów pisoskich!

Sam führer, jako niedościgły wzór uczciwości i skromności walczyć będzie z drożyzną z wysokości Trybuny na Placu Defilad. Bo właśnie – przy okazji zwężania ulic w Warszawie i w związku z nadchodzącym Świętem Obalenia rządu Olszewskiego w dniu 4 Czerwca – robotnicy stolicy zobowiązali się odtworzyć w czynie społecznym Trybunę na Placu Defilad, przed którą przejdzie kolorowy, wielomilionowy pochód ludzi postępu. Pochodowi towarzyszyć będą hasła o odwiecznej przyjaźni z Rosją taką jaka jest, oraz o wierności ideałom Unii Europejskiej, których odzwierciedleniem będzie były Król Europejski na Trybunie: ten sam przydupas Angeli, który przybył z Berlina, by nas zbawić i nawrócić na drogę praworządności i prawdziwej, niemieckiej kultury!

Obchody puczu z dnia 4 czerwca 1992 roku to widowisko zaprojektowane z ogromnym rozmachem. Manifestanci przy pomocy zaprojektowanych kostiumów oraz rekwizytów, odtworzą żywe alegorie ideologicznych cnót i wartości Platformy Obywatelskiej. Platformy, a w zasadzie już Lawety Obywatelskiej, dla której walka ze złodziejstwem i drożyzną zawsze była na pierwszym miejscu. Dowodem tej walki był pozostawiony przez Tuska - przed jego ucieczką z Polski - słynny "ch..,d... i kamieni kupa". Właśnie ten "ch.., d... i kamieni kupa" przedefilują na wielkiej lawecie przed trybuną honorową, na której pojawią się notable, którym znów się marzy okupacja Polski. Będzie tam przedstawiciel RFN-u, czyli fuhrer Donald – pobierający teraz zaledwie 21 tysięcy europejskiej emerytury. To ten sam Donald, który choć sam nie posiadał guziczków do obniżenia cen – to chyba nikt nie zaprzeczy, że nie udało mu się sprowadzić stawki godzinowej w Polsce do trzech złotych, zaś emerytury do wieku 67 lat - gdy żądził Polskę!

Dlatego teraz – po latach – jak za naciśnięciem czarodziejskiego guziczka - pojawiły się zapowiedzi Donalda Tuska, że znów „będzie się żyło lepiej”. I to wszystkim, którzy znów wybiorą nienawidzącego polskości Donalda! Czyli za 3 złote za godzinę - a może nawet za wymarzone jedno euro!

Przed Donaldem przejdzie więc wielobarwny pochód aktywistek i aktywistów LGBT w slipach lub przebranych za psy. Przybędzie sam Robert i żeby było śmieszniej - z małżonkiem Śmiszkiem! Na lawecie poseł Nitras będzie opiłowywał katolików, zaś bojowniczka o prawa maltretowanych przez PIS kobiet, niejaka Lempart - będzie wyć ośmioma krzyżykami z przejeżdżającego przed Trybuną gazika. Nie zabraknie też Ochojskiej, pochylającej się nad Arabskim współpracownikiem Donalda Tuska, zaś na kolejnej lawecie przejedzie poparzony rtęcią rybak znad rzeki Odry! Wprawdzie tym poparzonym będzie przebrana dla niepoznaki popa żona znad rzeki Wołgi – ale unaoczni to licznie zebranym masom, że świeckie Święto 4 Czerwca będzie odtąd uznawane we wszystkich krajach miłujących Pokój. Nawet za cenę wojny także z polskim Narodem!
https://niepoprawni.pl/blog/kapitan-nemo/goraczkowe-p...
osiedle szpitalna Postów: 1776
kamerdyner
osiedle szpitalna, postów: 1776
Czwartek, 20 kwietnia 2023 06:58:34
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
przecież tu chodzi o obchody 4 czerwca 1989 roku...
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Czwartek, 20 kwietnia 2023 07:01:14
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
4 czerwca 1992
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Czwartek, 20 kwietnia 2023 07:04:41
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Głosowałeś na PO, a teraz Ci wstyd?

Zupełnie niepotrzebnie! Wstydzić powinni się ci, którzy Cię oszukali. Partia, która zapowiadała się jako konserwatywna w sferze obyczajowości oraz liberalna w kwestii gospodarki wprowadzać chce do polskiego prawa m.in. ideologię gender czy "uzgadnianie płci", a zamiast deklarowanej wolności gospodarczej otrzymaliśmy podwyżkę wszelkich podatków, danin i składek publicznych.

Wyborco, cudze oszustwo nie jest Twoją winą!
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Czwartek, 20 kwietnia 2023 07:05:23
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
„PO najprawdopodobniej skończy tak jak wszystkie ruchy, które spaja jedynie cynizm, hipokryzja i konformizm.”
Stefan Niesiołowski
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Wtorek, 25 kwietnia 2023 16:34:53
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Gazeta Michnika podpowiada, jak sprawić, żeby to, co mówi Donald Tusk nigdy nie mogło zostać uznane za kłamstwo



Dwojga naukowców potrzebowała „Gazeta Wyborcza” (z 25 kwietnia 2023 r.), żeby na poziomie językowym udowodnić, iż Donald Tusk nie kłamie. Naukowców z dorobkiem w dziedzinie językoznawstwa, polonistyki czy filozofii języka oraz z porządnymi opozycyjnymi życiorysami w czasach PRL. To dr Krystyna Starczewska i prof. Andrzej Bogusławski.

Trudno przesądzić, czy tytuł ich tekściku jest radosną twórczością redaktorów czy samych autorów. W każdym razie brzmi on: „Dwie nieprawdy w przekazie publicznym PiS. Krzywdząca siła słowa”. Autorzy chcieli „wskazać na dwie prawdziwe, a zarazem centralne nieprawdy wypełniające znaczną przestrzeń dyskursu prowadzonego przez przedstawicieli partii Prawo i Sprawiedliwość”. Jak coś wypełnia „znaczną część dyskursu” i jest „prawdziwe”, a zarazem stanowi „centralną nieprawdę”, to znak, że chodzi o jakąś sztuczkę czy nawet semantyczne matactwo.

Sztuczka polega na tym, że „kto nie zastrzega, że używa pewnego wyrażenia w sensie nieliteralnym, lub nie znajduje się w takiej sytuacji, że okoliczności wskazują jednoznacznie na jego użycie nieliteralne, jest odpowiedzialny za jego użycie literalne”. Jak na naukowców występuje tu dziwaczne domaganie się „zastrzegania” statusu wyrażeń w – jak można przypuszczać – mowie potocznej, co jest grubą przesadą. A wszystko po to, żeby twierdzenie (skądinąd wymyślone przez badaczy), iż „Donald Tusk w wielu wypowiedziach publicznych popełnił literalne kłamstwo” uznać za nieprawdę. A osoby mające tak twierdzić, uznają, że „zostało to dowiedzione”.

Chodzi zapewne o to, że gdy jakieś osoby mówią, iż Donald Tusk łże (łgał) i jest to „użycie literalne”, jest to godne kary, bo przecież trzeba udowodnić, że literalnie jest łgarzem. A to jest właściwie niemożliwie. Przecież „mówić, że ktoś popełnił w odniesieniu do jakiejś części rzeczywistości literalne kłamstwo, można w zgodzie z językiem polskim, tylko zachowując równoważność z frazą ‘powiedział’ o pewnym dobrze określonym fakcie przeszłym p, że zaszło p sądząc, że wie, że nie zaszło p, przy czym świadomie skrzywdził w ten sposób (choćby w jakimś stopniu) swego odbiorcę lub odbiorców”. A ponieważ „obecności takiej sytuacji w publicznych wypowiedziach Donalda Tusk nikt nigdy nie dowiódł”, to nie można go nazwać łgarzem.

Bardzo to piękne, tylko Donald Tusk może łgać, że nie wiedział, iż nie „zaszło p”, choć powiedział, że zaszło. Może też łgać, że świadomie nikogo nie skrzywdził. A wówczas ten piękny opis jest zawracaniem głowy. Tym bardziej że nie ma sposobu, żeby realnie (i z godnie z prawdą) przedstawić intencje Tuska, podobnie jak stan jego wiedzy, jeśli będzie konsekwentnie łgał. Wtedy sztuczka z „literalnym” i „nieliteralnym” jest „literalnie” obroną łgarza, a dowodem tego, że nie łże (łgał) będzie jego subiektywne, czyli m.in. także całkowicie załgane, przekonanie, iż literalnie nie łgał. I tak można się bawić do końca świata.

Istnieje jeszcze drugi aspekt zabawy i to już jest prawdziwe jajcarstwo. Otóż „można używać tego rodzaju określeń w sposób nieliteralny”. A wtedy „nie istnieje literalne kłamstwo na temat przyszłości lub polegające na czyjejś zmianie własnej wcześniejszej decyzji lub wcześniejszego zamiaru”. Jajcarstwo polega na tym, że gdy się łże co do swoich zamiarów lub je po prostu zmienia”, nigdy się nie łże, bo decyzję czy zamiar zawsze można zmienić i nierozstrzygalne jest to, czy stał za tym zamiar oszwabienia kogoś czy tak po prostu wyszło bez jakichkolwiek łgarskich intencji.

Jajcarstwo jest nawet podwójne, gdyż każda zapowiedź, zamiar czy obietnica (nie tylko polityka) może być przeniesiona w „nieliteralny” wymiar i można bujać ludzi do woli, bo przecież tylko się zmieniło „własną wcześniejszą decyzji lub wcześniejszy zamiar”. Normalnie perpetuum mobile, gdy chodzi o zamianę łgarstwa w nie-łgarstwo. Najwyżej wyjdzie na to, że stosuje się ekwiwokację, nawet jak jest to „działanie świadomie krzywdzące”. No, ale kto nie popełnia błędów logicznych?

Żeby nie wyszło na to, iż chodzi wyłącznie o banalną obronę Donalda Tuska, sprytni naukowcy przywołali też „drugą nieprawdę”. Otóż nie może zostać „oskarżony o popełnienie literalnego kłamstwa” także ten, kto by mówił, iż „zostało dowiedzione, że katastrofa smoleńska była wynikiem zbrodniczego zamachu”. Tu nieważny jest fakt, tylko wypowiedź, a ona jest trudna do podważenia, skoro właściwie nie sposób wykazać, że autorzy wypowiedzi „co najmniej sądzą, że wiedzą, iż zaszedł fakt, sprzeczny ze zgłaszanym”. Czyli dowód na to, że Tusk nigdy nie łże został przeprowadzony także w oparciu o wypowiedzi w sprawie katastrofy smoleńskiej. Znowu mamy piękne perpetuum mobile, tyle że moralnie paskudne. Tym bardziej, gdy zważyć, co Tusk robił i czego nie robił w związku z tą katastrofą.
https://wpolityce.pl/polityka/644092-jak-sprawic-ze...
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Środa, 26 kwietnia 2023 16:24:48
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Kurozialne! Diduszko – Zyglewska i Szolc chcą zmiany profilu Centrum Myśli Jana Pawła II…

W połowie marca na ręce Rafał Trzaskowskiego komunistyczni radni, Agata Diduszko – Zyglewska i Marek Szolc (ten od obsesji na punkcie rowerów) złożyli dość kuriozalną interpelację na ręce Prezydenta Rafała Trzaskowskiego...
https://portalwarszawski.com.pl/2023/04/25/kurozialne-diduszko...
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Czwartek, 27 kwietnia 2023 11:52:08
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Pawlak tłumaczy się z umorzenia Gazpromowi ponad 400 mln dolarów długu. "To nie był błąd"

Pomimo tego, że politycy Zachodu przyznają, że handel z Rosją i uzależnianie państw od jej surowca było błędem, były minister gospodarki Waldemar Pawlak idzie w zaparte. Jego zdaniem zakładanie Polsce energetycznej obroży i oddawanie smyczy w ręce Kremla nie było błędem. Jak twierdzi, na obecne czasy, decyzja zapewniła "bezpieczeństwo energetyczne" RP.
14 kwietnia Sejm uchwalił ustawę o powołaniu Państwowej Komisji ds. badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne RP w latach 2007-2022. Organ ma zbadać jak daleko w polskiej polityce sięgają macki Kremla. Politycy opozycji, pomimo tego, że to pośrednio z ich inicjatywy ustawa trafiła do Sejmu, twierdzą, że to atak na przeciwników rządu. Wśród głównych rzekomych celów wymieniają oczywiście Donalda Tuska oraz ministra gospodarki w latach 2007-2012 Waldemara Pawlaka. To za jego urzędowania umorzony został Gazpromowi dług w wysokości ponad 400 mln dolarów w zamian za to, Rosja obniżyła cenę gazu Polsce o... 1 proc. Więcej o uzależnianiu RP od rosyjskiego gazu pisaliśmy w tekście poniżej:
Pawlak krytykuje Baltic Pipe i stawia na Gazprom. Naimski: On nie powinien już nigdy zabierać głosu ws. relacji z Rosją
Na antenie RMF FM były minister gospodarki stwierdził, że jeśli zostanie wezwany przez komisję, stawi się. "Warto wiele rzeczy wyjaśnić, które zostały zakłamane w ostatnich latach" - powiedział Waldemar Pawlak. Pytany o umorzenie długu oraz o plany podpisania umowy uzależniającej Polskę od rosyjskiego gazu do 2037 roku, stwierdził, że było to najlepsze rozwiązanie przez decyzje rządu Prawa i Sprawiedliwości.

"W 2006 roku rząd PiS-u skapitulował przed Gazpromem. Zgodził się pan minister Jasiński na podwyżkę cen gazu o 10 procent na całym kontrakcie Jamalskim i po tych doświadczeniach 2009-2010, wyciągaliśmy wnioski i prowadziliśmy negocjacje z Gazpromem przez dwa lata. Prowadziliśmy negocjacje w ten sposób, że gazu nigdy nie zabrakło, jeden udawał dobrego policjanta, inny złego policjanta, na koniec podpisaliśmy umowę, gdzie nie było żadnej zmiany terminu, obniżyliśmy cenę"

– powiedział Pawlak. Dodał, że najważniejszym w umowie było "wprowadzenie rewersu na Jamalę, czyli przesyłania gazu z zachodu na wschód". O tym tłumaczeniu byłego ministra gospodarki pisaliśmy w tekście poniżej:
Poseł Kowalski: Pawlak kłamie, jak z nut!
Prowadzący podkreślił, że decyzje Pawlaka zapadały już w momencie gdy na jaw wyszło prawdziwe oblicze Rosji. Mianowicie dwa lata po ataku na Gruzję. Polityk zapewnił jednak, że nie popełnił wówczas błędu, bo "ta umowa doprowadziła do umocnienia energetycznego" RP.
https://niezalezna.pl/482472-pawlak-tlumaczy-sie-z-u...
gdzieś indziej Postów: 14198
michal1965
gdzieś indziej, postów: 14198
Piątek, 28 kwietnia 2023 11:27:19
+2
+2 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Prezydent Lech Wałęsa późnym wieczorem dnia 4 czerwca 1992 roku:
"Wy nie wiecie, ile oni wiedzą.
My jutro nie możemy ich już tu wpuścić".

Donald pobierał lekcje od najlepszych.
Skoro nie mogą odzyskać władzy za pomocą kłamstwa i pogardy, to może siłowo.
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Sobota, 29 kwietnia 2023 13:08:52
+2
+2 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
WARSZAWA TRZASKOWSKIEGO – MILIONOWE DOTACJE Z PIENIĘDZY WARSZAWIAKÓW.

MILIONOWE DOTACJE NA REJSY, FRETKI, WIRTUALNE WYCIECZKI CZYLI JAK PREZYDENT MIASTA MARNUJE PIENIĄDZE WARSZAWIAKÓW

Miasto Stołeczne Warszawa dofinansowuje warszawskie organizacje pozarządowe kwotą ponad 280 milionów złotych rocznie. Dzięki tym środkom przez cały rok prowadzone są m.in. działania edukacyjne czy sportowe dla dzieci i młodzieży i finansowane przedsięwzięcia kulturalne, a osoby w kryzysie bezdomności otrzymują odpowiednie wsparcie – stwierdzają władze miasta stołecznego na swojej stronie internetowej.

Brzmi to ładnie, ale jak wygląda to w rzeczywistości. Otóż wiele z tych dotacji należy do kategorii wątpliwych co do efektywności i sensowności. By nie być gołosłownym oto przykłady:

Wycieczki rowerowe, kajakowe rekreacje, rejsy, króliki i fretki

Dotacje udzielone są m.in. na ekologię, ochronę zwierząt i dziedzictwa ekologicznego. Z internetowej księgi dotacji wynika że Miasto przeznaczyło na ten cel prawie 6,37 mln zł. Wszyscy lubimy zwierzęta, większość programów dotyczy psów i kotów, ale niektóre wydatki wzbudzają zdumienie. I tak w 2017 roku Fundacja Królewska otrzymała 25 tys. zł na … OPIEKA NA BEZDOMNYMI KRÓLIKAMI Z TERENU MIASTA STOŁECZNEGO WARSZAWY ORAZ ZAPOBIEGANIE ICH BEZDOMNOŚCI. Przez następne lata Fundacja otrzymywała na ten cel kolejne dotacje, do 2022 roku było to łącznie 219658 zł. Nie wiemy ile królików jest bezdomnych w Warszawie, ale nie jest to chyba imponująca liczba, by uzasadniać takie wsparcie. Większe zdumienie wzbudza fakt, że dotacje otrzymają na bezdomne króliki organizacje, które jak wynika z księgi mają siedziby w innych miastach. I tak w 2017 roku 6,5 tys. zł. otrzymało Stowarzyszenie Pomocy Królikom z siedzibą w Lublinie.

Jak się okazało problemem mają być także …. fretki. Stowarzyszenie Przyjaciół Fretek w 2017 roku otrzymało 16,2 tys. złotych. Do 2021 roku Stowarzyszenie zostało beneficjentem 89810 złotych.

Jeszcze bardziej dyskusyjne są dotacje przeznaczone na … cykliczne organizacje wycieczek rowerowych (18 tys. zł dla Fundacji Zielone Mazowsze w 2023 roku), kajakowe rekreacje (aż 58412 zł w 2022-23), rejsy po Wiśle (np. 47010 zł na projekt Wisła Bliska 2023)

Miliony na programy antydyskryminacyjne

6.982.825 złotych wydało Miasto Stołeczne Warszawa na … upowszechnianie i ochrona wolności i praw człowieka oraz swobód obywatelskich, a także działania wspomagające rozwój demokracji, jednym słowem na ideologiczne programy.

Fundacja Kultury Dialogu i Stowarzyszenie Praktyków Dialogu otrzymało 151 tys. zł na realizację programu „Warszawa Włącza”. Program realizowany był w latach 2018-2020. Jak czytamy w streszczeniu oferty tych instytucji – Współczesną różnorodność Warszawy tworzą ludzie i relacje pomiędzy nimi – nienawistne napisy na murach, akty przemocy, ale też akcje wsparcia i solidarności.

W dokumencie „Warszawa 2030” Warszawa przyszłości określona jest jako miasto, w którym „każdy czuje się u siebie – bezpieczny i wolny”. Co musi się wydarzyć w mieście, żeby każdy czuł się tu u siebie? Poprzez działania promocyjne i przeprowadzenie 20 warsztatów antydyskryminacyjnych dla pracownic i pracowników Urzędu Miasta i jego jednostek organizacyjnych możliwe będzie wzmacnianie perspektywy antydyskryminacyjnej, włączającej i zapewniającej równe traktowanie zarówno w oddziaływaniu wewnętrznym jak i zewnętrznym Urzędu Miasta i jego jednostek organizacyjnych.

No cóż każde przedsięwzięcie da się uzasadnić warsztatami, antydyskryminacją. By było zabawniej jak czytamy warsztaty były przeznaczone dla pracowników Urzędu miasta i jednostek organizacyjnych. W szczególności beneficjentami tych „antydyskryminacyjnych” programów są organizacje promujące ideologie LGTB. Przykładowo na programy Stowarzyszenia Lambda w latach 2018-2023 wydatkowano 540.805 zł z tytułu upowszechniania i ochrony wolności itp, ale łączna kwota dotacji na wszystkie programy z udziałem Lambdy wyniosło 4.778.611 złotych w latach 2018-2023. Wystarczyłoby na kupno domu na siedzibę?

Jak uzasadniano ww. programy. Np. Razem przeciwko dyskryminacji z 2021 roku miał mieć na celu cyt. zwiększenie dostępności poradnictwa antydyskryminacyjnego w zakresie pomocy psychologicznej i prawnej dla osób z dwóch szczególnie wrażliwych grup ryzyka – mieszkających w Warszawie osób LGBT (w tym z grupy ukraińskiej) oraz migrantów i migrantek. Na opracowanie i wydanie niepotrzebnego informatora na temat równości dla warszawskich organizacji pozarządowych wydano 33.405 złotych.

Na programy realizowane przez Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego przyznano 1.374.755,98 zł dotacji, z czego z tytułu „ochrony praw człowieka” aż 1.053.840 złotych.

Zazwyczaj każdy z programów dotowanych jest na kilkadziesiąt do stu kilkudziesięciu tysięcy złotych, ale niektóre to sumy milionowe. Np. 1,1 mln, 1,85 mln i 1,245 mln zł wydatkowano na realizację programów Stowarzyszenia na rzecz rozwoju społeczeństwa obywatelskiego „Pro Humanum” . Co tak hojnie sfinansowało Miast Stołeczne Warszawa? Otóż – Centrum Wielokulturowe. Warszawskie Miejskie Dialogu.

Czy naprawdę nie ma innych pilniejszych wydatków niż Dni Nigerii, Tadżykistanu, Indonezji, Gruzji, Dzień Włoski, śniadania wielokulturowe, wystawy, konferencje, warsztaty wielokulturowe, spotkania społeczności lokalnej, festiwal filmów uchodźczych, konferencja Stop Hejtowi w Sieci wraz z warsztatami o mowie nienawiści , wystawa fotografii podróżniczej Dzieci Świata, wycieczki wirtualne po Warszawie, prelekcje z różnych stron świata, Birma, Malezja, Tunezja, Maroko, Wietnam, edukacja antydyskryminacyjna i wielokulturowa, wizyty delegacji samorządowych i NGO z innych miasta Polski itd.

Ogółem na ww. 3 programy a także na te z „innych” dziedzin realizowanych przez Stowarzyszenie przyznano 5.532.263 złotych dotacji

Trzeba powiedzieć, że dla zmyłki opinii publicznej dane programy są często realizowane nie przez jedną organizację, ale kilka, w efekcie czego można wykazać ze to nie dotacja dla pojedynczej organizacji, tylko program, a dzieląc proporcjonalnie kwota dotacji na poszczególną organizację okazuje się mniejsza.

Marnowanie środków publicznych przez Miasto Stołeczne Warszawa na tzw. NGOsy jest na porządku dziennym. Ale prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski nie musi się tym martwić, wszak za wszystko i tak w ostateczności zapłaci warszawski podatnik.

Szczegółowy wykaz dotacji na stronie:

https://witkac.pl/Offer/OffersApiSearch?urzadid=...
https://zyciestolicy.com.pl/warszawa-trzaskowskiego-milion...
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Sobota, 29 kwietnia 2023 13:10:53
+2
+2 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Serce pęka co ta Platforma zrobiła z Warszawą. Centrum miasta calutkie tak wygląda. Plac Konstytucji, Zbawiciela, Śródmieście,Most Poniatowskiego,Chmielna, Tamka. Nie rozumiem dlaczego lewactwo tak nienawidzi czystości. Musi być brudno i syf.

https://portalwarszawski.com.pl/2023/04/28/video-serce-peka-co...
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Sobota, 29 kwietnia 2023 13:21:26
+2
+2 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Mają pecha do autorytetów

Totalitäre OpPOsition również pod przywództwem niejakiego Donalda Tuska cierpi na niedostatek osób mogących być lokomotywami poparcia społecznego. Owszem, na co dzień wystarczają różni Sadurscy czy Matczaki; dla lemingów „wyrafinowanych” kulturalnie znajdzie się jakaś Janda czy inny Hołdys, ale…

Ale kiedy trzeba szerzej pokazać zaplecze intelektualne „partii miłości” ławeczka świeci pustkami. Widać to było w tym raku z okazji obchodów 80-tej rocznicy Powstania w Getcie Warszawskim, kiedy to na odcinku autorytetu moralnego występował niejaki Marian Turski, ongiś młodzieniec (co prawda trzy lata starszy od mordercy sądowego Stefana Michnika) zaślepiony stalinizmem i aktywny piewca sukcesów PRL na łamach komuszej prasy w wieku dojrzałym.

Tak jakoś dziwnie się układa, że „żonkilowa ściema*” od 2016 roku służy za platformę atakowania rządu Zjednoczonej Prawicy.

Ot, wróćmy pamięcią do 2018 roku. Wówczas obchodzona była 75 rocznica, ZP sprawowała rządy już prawie trzy lata.

Totalitarna oPOzycja, a raczej jej media, roztrąbiły wówczas odmowę udziału w uroczystościach niejakiego Henryka Szlajfera, od 2013 roku profesora nauk społecznych, w Marcu 1968 roku wymienianego jednym tchem obok Adama Michnika przez zbuntowaną brać studencką.

16 kwietnia 2018 roku postkomunistyczna Polityka, Newsweek, fanzin political fiction Michnika itp. opublikowały list Szlajferta skierowany do Prezydenta Andrzeja Dudy:

Szanowny Panie Prezydencie!

przed kilku dniami otrzymałem Pańskie imienne zaproszenie do udziału w oficjalnych uroczystościach 75. rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim. Z przykrością informuję, że Pańskiego zaproszenia nie mogę przyjąć. Piszę „z przykrością”, albowiem w innych okolicznościach udział Prezydenta RP w tej uroczystości byłby godnym uczczeniem pamięci żydowskich bohaterów, którzy choć osamotnieni, a jednocześnie świadomi, że ich walka jest częścią wspólnego oporu przeciwko niemieckiej machinie zagłady, podjęli bój z oddziałami generała SS Jürgena Stroopa.

Nie wnikając w tym miejscu szerzej w przyczyny, działalność obozu politycznego, z którym jest Pan związany, jest sprzeczna z wartościami, o które walczyli powstańcy, a także dziesiątki tysięcy innych Żydów w oddziałach partyzanckich, miejskiej konspiracji czy w armiach antyhitlerowskiej koalicji.

Cóż tak wzburzyło prof. Szlajfera?

...Pan, Panie Prezydencie, dokonał w zeszłym roku swoistego cudu w trakcie wizyty w Izraelu. W swoim wystąpieniu w Centrum Dziedzictwa im. Menachema Begina w długim akapicie na temat powstania w getcie warszawskim zdołał Pan nie wspomnieć nazwy organizatora i głównej siły powstania – Żydowskiej Organizacji Bojowej. To tak jakby pisać o powstaniu warszawskim, nie wspominając nazwy Armia Krajowa.

Żydowscy powstańcy z warszawskiego getta zasługują na coś więcej aniżeli obecność przed ich pomnikiem 19 kwietnia ludzi reprezentujących rządzący obecnie obóz polityczny.

Cóż, to i tak postęp. Wszak jeszcze do niedawna zmowa milczenia obejmowała faktycznie główną siłę powstania, organizowany m.in. przez byłych oficerów Wojska Polskiego, powiązany z prawicą Żydowski Związek Wojskowy, choć to właśnie jego bojownicy oddali pierwsze strzały do wkraczających do warszawskiego Getta niemieckich oddziałów pacyfikacyjnych 19 kwietnia 1943 roku. I to nad siedzibą ŻZW powiewały w dniach Powstania flagi polska i syjonistyczna.

To jedna strona medalu. Druga, o wiele bardziej istotna, tyczy już samego Szlajfera. Troszeczkę zapominany już prof. Jerzy Robert Nowak pisał o Henryku Szlajferze:

Jego przyspieszoną karierę dyplomatyczną i szansę na wymarzony awans na ambasadora RP w Waszyngtonie przerwało spadłe nań jak grom z jasnego nieba w 2005 r. oskarżenie o kłamstwo lustracyjne. Z drugiej strony zaskakujące jest, że człowiekowi oskarżonemu o kłamstwo lustracyjne powierzono funkcję dyrektora archiwum w MSZ, gdzie znajduje się przecież tak wiele poufnych i tajnych materiałów. To przecież coś takiego jak oddanie stada owiec pod opiekę wilkowi!

Sam Henryk Szlajfer jest synem żydowskiego ubeka z Wrocławia, a później cenzora z Warszawy Ignacego Szlajfera. Wyraźnie zacierał niegodną przeszłość ojca, akcentując głównie mniej kompromitującą jego rolę jako cenzora. I tak np. w korowskiej „Krytyce” (nr 28-29 z 1988 r.) pisał na s. 30: „Czy wywodziłem się z kręgu 'prominentów’? Nie sądzę. Cenzor to nie jest stanowisko kojarzone z 'elitami władzy’. Ojciec był właśnie cenzorem”. Przypomnienie, że ojciec Szlajfera był przedtem oficerem UB, jest szczególnie istotne ze względu na to, że sam Henryk Szlajfer stara się usilnie pomniejszać rolę Żydów-ubeków w swej ogromnie zakłamanej książce „Polacy/Żydzi. Zderzenie stereotypów” (Warszawa 2003, s. 53, 105), nie wiedzieć dlaczego nazwanej przez niego esejem. Cynicznie przemilcza w niej jakże istotny fakt, że w tej sprawie nie pisze akurat z jakiegokolwiek obiektywnego dystansu, w sytuacji gdy jego ojciec był ubekiem. (por. uwagi o roli Ignacego Szlajfera jako żydowskiego ubeka w „Naszej Polsce” z 15 marca 2000 r.). W swoim czasie H. Szlajfer był jednym z głównych kompanów Adama Michnika. Strasznie naraził mu się jednak oraz innym żydowskim kolegom na skutek haniebnego zachowania po marcu 1968 roku. Uwięziony przez SB całkowicie się załamał i potwornie sypał na kolegów podczas moczarowskiego śledztwa. Jego zeznania ogromnie obciążyły wiele uwięzionych osób z ruchu studenckiego. Część z nich potem przez wiele lat nie chciała mu podawać ręki. Warto przytoczyć w tym kontekście fragmenty książki słynnego sowietologa żydowskiego pochodzenia prof. Paula Lendvaiego „Antisemitism in Eastern Europe” (London 1971, s. 105): „Policja bezpieczeństwa posiadała pełne zapisy rozmów czy dyskusji, które miały miejsce w kręgu zwanych 'grupami komandosów’. Zeznanie złożone przez jednego z najwybitniejszych buntowników studenckich Szlajfera dowodziło, że oni polegali (…) również na informatorach. Czy sam Szlajfer działał jako prowokator podczas styczniowej manifestacji przeciwko zakazowi 'Dziadów’, czy też został dopiero później zaszantażowany, nie ma większego znaczenia. Co się liczyło, to fakt, że podczas procesu Adama Michnika, Barbary Toruńczyk, Wiktora Góreckiego i jego samego on [tj. H. Szlajfer – JRN] zrobił wszystko co możliwe dla wsparcia wymyślonych oskarżeń prokuratury. Michnik został skazany na 3 lata, Szlajfer i Toruńczyk na 2 lata, a Górecki na 20 miesięcy. Szlajfer został jednak szybko zwolniony już w dwa dni po procesie”.

.Sam Szlajfer przyznawał po latach na łamach „Krytyki” (nr 28-29 z 1988 r. s. 31-32): „W lutym 1969 r., gdy wychodziłem z więzienia, nie było mi jednak do śmiechu. Wychodziłem bowiem z piętnem tego, który zaprzedał się, wyraził skruchę i został za to odpowiednio wynagrodzony. (…) Wyszedłem z więzienia psychicznie rozbity i jednocześnie z meczącą mnie po dziś dzień zawziętością (…). Z jednej strony tłumione poczucie winy, świadomość, że wszystko rozegrało się w paskudny sposób, z drugiej zaś protest przeciwko narzuconej mi roli 'kozła ofiarnego’. Konsekwencją była izolacja, a następnie samoizolacja, i przez ponad dwa lata trudności w mówieniu. A przecież (…) należało iść do ludzi i powiedzieć 'przepraszam’. Trzeba było iść do wszystkich – i tych, jak Adam i Karol, i tych, jak Irena L. i Basia T. (…). Trzeba było powiedzieć 'przepraszam’, ponieważ pokój oficera śledczego czy też sala sądowa nie są właściwym miejscem do prowadzenia rozrachunków politycznych i dysput teoriopoznawczych (…). Po dziś dzień nie wiem, dlaczego po wyjściu z więzienia nie powiedziałem tego słowa. Przecież wiedziałem, jak ludzie odebrali moją postawę w śledztwie i w sądzie (…). Liczyło się to, że stanąwszy przed sądem, nie powiedziałem: odwołuję wszystkie moje zeznania, i kropka. Liczyło się to, że różnice stały się w rękach prokuratora i SB narzędziem manipulacji. (…) Nie potrafiłem powiedzieć przepraszam (…)”.

Henryk Szlajfer przyznawał również (s. 36): „Z Adamem [przypuszczalnie chodzi o A. Michnika – JRN], z którym byłem najbardziej zaprzyjaźniony, nie spotkałem się do 1980 r.”. I to najlepiej pokazuje rozmiary izolacji, jaka spotkała Szlajfera nawet we własnym środowisku żydowskim z powodu jego haniebnych zeznań. Przypuszczalnie to zadecydowało, że nie awansował po 1989 r. na wysokie stanowisko, jak stało się to z licznymi jego kolegami – byłymi żydowskimi „komandosami”. Minister Krzysztof Skubiszewski zrobił go jedynie wicedyrektorem Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, co i tak było o wiele za wysoko dla Szlajfera mającego wówczas niewielki dorobek naukowy.

Potem Skubiszewski mianował go nawet p.o. dyrektorem PISM. Chociaż był tylko doktorem, zarządzał dzięki temu czołowym polskim instytutem zajmującym się badaniami problematyki międzynarodowej, w którym pracowało wielu badaczy z o wiele większym od niego dorobkiem i wyższymi od niego stopniami naukowymi (profesorów i doktorów habilitowanych). Stał się posłusznym narzędziem Skubiszewskiego w likwidowaniu PISM, „grabarzem” tego instytutu, działając dla przekształcenia go z niezależnego instytutu naukowego w wyłącznie departament MSZ. Szlajfer skorzystał na tym osobiście, zostawszy dyrektorem PISM jako departamentu. Poprzednio jako tylko doktor nie miał żadnych szans na zostanie na trwałe dyrektorem PISM jako odrębnego instytutu naukowego. Przeprowadził przy tym dokładną czystkę PISM z niewygodnych mu pracowników, starannie dbając, by na ich miejsce weszli wyłącznie dobrani przez niego „internacjonaliści – Europejczycy”. Tak oczyszczono PISM z badaczy troszczących się o obronę polskiego interesu narodowego.
Odtąd zaczęły się przyspieszone awanse Szlajfera. Według zapisków „Notesu dyplomatycznego” sygnowanego przez „attaché” w „Przeglądzie” z 21 stycznia 2007 r., Szlajfer „pisał przemówienia Geremkowi” i był strategiem jego polityki. Według innych zapisków tegoż „attaché” („Przegląd” z 11 kwietnia 2004 r.), Szlajfer „był prawą ręką Bronisława Geremka” i przez lata prowadził Departament Planowania i Analiz. W 2000 r. został (do 2004 r.) stałym przedstawicielem Polski przy Biurze Narodów Zjednoczonych i Organizacjach Międzynarodowych oraz stałym przedstawicielem – szefem misji Rzeczypospolitej Polskiej przy OBWE w Wiedniu w randze ambasadora. Przez lata miał przy tym szczególnie dobranego współpracownika – pułkownika Świetlickiego. Jak opisywał „attaché” w „Przeglądzie” z 11 kwietnia 2004 r.: „Szlajfer – Świetlicki to duet godny MSZ-owskiej powieści. Pierwszy jest człowiekiem demokratycznej opozycji, drugi pułkownikiem polskiego wojska, a raczej jego pewnej służby, który został wojskowym emerytem, a potem rozpoczął karierę w MSZ. Nagle pojawił się u Szlajfera w DPiA jako jego człowiek i jego zastępca. Jakim cudem? (…) Obu panom jest razem świetnie. Najpierw całe lata byli w Departamencie Analiz, choć trudno uznać, by pan pułkownik miał predyspozycje do pracy w tej komórce. Potem Szlajfer wyjechał do Wiednia i natychmiast wziął na zastępcę Świetlickiego”.

.W 2005 r. pod koniec rządów postkomunistów z SLD Szlajferowi trafiła się niesłychana gratka. Postkomuniści uznali go – byłego opozycjonistę, za najdogodniejszego kandydata do reprezentowania III RP jako ambasador w USA. Był to wybór niesłychany. Na najważniejsze stanowisko ambasadorskie wysyłano właśnie Szlajfera. To on miał utrzymywać kontakty z największą Polonią w świecie, tak patriotyczną, tak katolicką i tak antykomunistyczną. Wysyłano do tego typu kontaktów człowieka znanego z uprzedzeń do polskiej historii, znanego z niewybrednych ataków na obrońców polskości i zajadłego tropiciela „polskiego nacjonalizmu”. Dość przypomnieć jego obrzydliwą napaść na broniących prawdy o Polsce profesorów Zbigniewa Musiała i Bogusława Wolniewicza w książce „Polacy/Żydzi. Zderzenie stereotypów” (Warszawa 2003, s. 105-106). Dodajmy, że Szlajfer, pełen uprzedzeń do Kościoła katolickiego, był w 1992 r. współautorem oszczerczego antykatolickiego tekstu, drukowanego w „East European Reporter” (nr z maja-czerwca 1992 r.). Tekst ten pod jakże wymownym jednoznacznym tytułem „Is the Catholic Church a threat to democracy?” („Czy Kościół katolicki jest zagrożeniem dla demokracji?”) zawierał grubiańskie oszczercze oskarżenia pod adresem Kościoła katolickiego w Polsce. Stwierdzano tam m.in. (s. 20), że „(…) obecna polityka Kościoła polskiego jest nie do pogodzenia z naszą wizją demokratycznego porządku politycznego (…). Sprawa polega na tym, że poprzez swój obecny triumfalizm i ekspansjonizm Kościół prawdopodobnie stacza ostatnią desperacką walkę w obronie starej historycznej Polski (…). Kościół musi się zmienić. Jedyne punkty w tej debacie to, jak to długo będzie trwało i jakie będą społeczne koszty transformacji”. I takiego to człowieka pełnego uprzedzeń do Kościoła katolickiego miano wysłać na tak odpowiedzialne stanowisko ambasadora w USA!

Nagle Szlajfer dostał cios z niespodziewanej strony. Jeden z naukowców amerykańskich oskarżył go o współpracę z SB. Potem przyszła cała fala oskarżeń o „kłamstwo lustracyjne”. Nawet w wybraniającej Szlajfera „Gazecie Wyborczej” przytoczono w tekście Wojciecha Czuchnowskiego „Telewizja lustruje Szlajfera” (nr z 15 czerwca 2005 r.) niektóre niezbyt wygodne dla Szlajfera fakty. Znalazła się wśród nich wypowiedź prof. Jerzego Eislera z IPN, skądinąd związanego z michnikowcami, iż: „(…) podczas pobytu w areszcie Szlajfer pod presją SB złożył obszerne zeznania. Notatki, które wtedy robił, podobnie jak jego zeznania, służyły jako materiał dla prokuratora. Wykorzystywane też były wielokrotnie przez komunistyczną propagandę” – mówi Eisler. (…) Podlegał ostracyzmowi – miano mu za złe jego postawę w śledztwie, tym bardziej że w odróżnieniu od niektórych nie przeprosił za to, jak się zachował – tłumaczy Eisler.

(J.R. Nowak – Czerwone dynastie )

Jak widać to wcale nie przeszkadza, by emerytowany profesor Szlajfer mógł być wyciągany niczym królik z kapelusza dla doraźnych celów oPOzycyjnych. Cóż, starsi odchodzą, starsi często nie pamiętają, starszym zwyczajnie już nawet się nie chce… Dlatego w 2023 r. na tapecie znalazł się były stalinista Turski.

Poststalinowska lewica korzysta zatem z niepamięci tak, by na nowo sięgnąć po władzę, przyrzeczoną wszak przez samego Stalina.

Dlatego Naród musi znać swoją historię, by mógł pozostać Narodem, a nie zbiorowością przypadkowo tylko używającą tego samego języka.

https://niepoprawni.pl/blog/humpty-dumpty/maja-pecha-...
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Piątek, 12 maja 2023 07:11:54
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Wszystkie świnie Platformy Obywatelskiej

Teraz już chyba wiecie, dlaczego zniknął z telewizji program Monty Pythona? Każdy bowiem występ funkcjonariuszy Platformy Obywatelskiej w ramach kampanii wyborczej to materiał godny Monty Pythona – komedia absurdu podniesiona do potęgi trzeciej.

Do dziś nie milką komentarze po występie internetowym Kini Gajewskiej, której likwidacja gimnazjów skojarzyła się z likwidacją szkół, co także skomentował minister Czarnek. „PiS zlikwidował 7500 gimnazjów jednym głosowaniem” - grzmi na Twitterze Kinga Gajewska, posłanka PO. Na ten wpis zareagował prof. Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki. - To, że ta Pani nie rozumie różnicy pomiędzy faktyczną likwidacją prawie 1800 szkół, a zmianą systemu i odejściem od szkodliwych dla dzieci gimnazjów, to jest dla wielu oczywiste. Ale dlaczego jeszcze się tym publicznie chwali? - napisał.

A przecież Kinia Gajewska (małżonka słynnego „Belzebuba”, czyli p.osła Arkadiusza Myrchy) ma się czym chwalić, gdyż dysponuje „iloczynem inteligencji” równym liczbie 180 (w skali Beauforta) – czyli, że jest po prostu tajfunem inteligencji, godnym do zasiadania w Parlamencie RP! Ale także inni posłowie i poślice z wysuniętego ramienia PO nie zasypują gruszek w popiele! Oni także zażarcie – a raczej za sute apanaże - walczą o miejsce na liście totalnego führerka. Dzisiaj nie wystarczy bowiem deklaracja, że kandydat na posła czy poślicę z ramienia PO poprze ustawę o aborcji na życzenie, będzie „opiłowywać” katolików, wesprze małżeństwa pederastów oraz dodatkowe prawa dla transwestytów – a także wyprowadzi siłą z NBP prezesa Glapińskiego!

Nie wystarczy dzisiaj podpisać się obiema rękami pod likwidacją NBP, CBA, IPN, TVP oraz wesprzeć totalnego führerka, gdy będzie zasypywać kanał na Mierzei, tunel pod Świną oraz likwidować CPK, PKN ORLEN oraz jałmużnę w postaci 500+, oraz trzynastek i czternastek dla emerytów! Dziś, żeby znaleźć się na liście szkopskiego führerka trzeba odważnie wleźć do chlewa, by podłożyć winię PIS-owi!

W kolejnym programie kabaretowej Platformy wystąpili więc kolejni kandydaci na „listę Führera” – tym razem w towarzystwie świń. W programie „PiS zaorał wieś” wystąpiła także nieodżałowana Kinia Gajewska wraz z Belzebubem – żalący się, że „za rządów PIS na polskich stołach królują niemieckie i duńskie schabowe”! Oczywiście Platforma Obywatelska – walcząca o „więcej Unii w Polsce” – zakaże importu schabu z Danii i Niemiec – i to bez Polexitu! A przecież sytuacja jest tragiczna: w czasie rządów koalicji PO-PSL zyski w rolnictwie osiągnęły poziom 8 mld złotych, podczas gdy za reżimu Kaczyńskiego te zyski wzrosły o 50%, czyli do kwoty12 mld zł. Co więc zrobić, by zmanipulować wieś?

Podobnie jak bojówkarz Kazimierczak – trzeba postraszyć niemiecką Unią, która nie dość, że wprowadza schab do Polski, to jeszcze sprzedaje je w takich niemieckich sklepach jak Lidl i Kaufland! Oczywiście to nie Platforma opyliła Niemcom i Francuzom polski handel detaliczny, gdyż - jak się teraz dowiadujemy ze skeczów Tuska - Tusk zawsze sprzeciwiał się polityce Angeli Merkel…

Trzeba więc było wypuścić kolejny program na miarę Monty Pythona, by podłożyć świnię PIS-owi. W tym celu posełka Marta Wcisło pojawiła się na wizji w towarzystwie aż pięciu pluszowych świnek, wzbudzając aplauz dzieci, oglądających programy na dobranoc! Niestety – pod koniec programu posełce Wcisło została tylko jedna świnka, gdyż pozostałe świnki ktoś jej zajumał. Nie trzeba się domyślać, że był to Kaczyński!

Ten fakt potwierdziła posełka Okła-Drewnowicz, która w przebraniu świniarki weszła do chlewa. Ale nie znalazła tam żadnej świni! Nota bene – posełka Okła-Drewnowicz to żona Grzegorza D., który za milionowe przekręty i sfałszowanie blisko 200 faktur, został skazany na dwa lata – ale w zawieszeniu na pięć lat – i niewielką grzywnę: 25 tys. zł. Mąż Marzeny Okły-Drewnowicz, posełki Platformy, bo o nim mowa, może więc w sumie odetchnąć z ulgą. Pierwsze komentarze są takie: każdy inny od razu poszedłby siedzieć na długie lata, ale nie mąż posełki Platformy Obywatelskiej!

W najnowszym programie kabaretowej Platformy wystąpiła też posełka Małgorzata Chmiel – lecz bynajmniej nie w towarzystwie piwa, lecz trzymanego na widelcu schabowego – podczas czytania tekstu z promptera. W roli demaskatora zagranicznego schabowego wystąpił znany aktor scen sejmowych, niejaki Rutnicki, niezawodna Lubnauer i oczywiście główna ekonomistka Iza Leszczyna. Ta kompletna dyletantka oskarżyła Unię Europejską o brak ceł na schab z Niemiec i Danii, pisząc: „Gdy kilka lat temu człowiek zapraszał Rodzinę na tradycyjny niedzielny obiad, to wiedział, że naraża się na wyższy cholesterol, ale przynajmniej wspiera polską żywność. Przez politykę #PiS zamiast polskich hodowców i producentów, wspieramy Duńczyków i Niemców” .

Po wpisie Izy przynajmniej wiadomo, że Platforma Obywatelska gdy wygra wybory – połączy się z Konfederacją i wyprowadzi Polskę z UE – nakładając cła na schab z Niemiec i Danii. Ale nie tylko na schab! Wiele lat temu człowiek jechał przecież do Rodziny „Syrenką” i choć wiedział, że może nie dojechać, to przynajmniej wspierał polską motoryzację. A polską motoryzację zaszlachtował (oczywiście z litości) nie kto inny, jak Janusz Lewandowski do spółki z Balcerowiczem. Tusk więc znowu rzuci Leszczynę na Ministerstwo Finansów i schab z Danii i z Niemiec – jak ręką odjął! Spełni się zatem słynna obietnica führerka Tuska, że gdy znów go Polacy wybiorą – każdy Polak otrzyma po pół świni, a komu będzie za mało, to dostanie jeszcze po ryju!

I takie było przesłanie ostatniego programu kabaretowego Platformy Obywatelskiej pt. „PIS zaorał wieś” w wykonaniu wybitnych kabareciarzy PO, tj. Wścisło, Lubnauer (ps. „Staszek), Kinia Gajewska, Arek Myrcha (ps. „Belzebub) i męczennica Okła - Drewnowicz. Bo tylko Platforma Obywatelska jest gwarantem, że więcej świń dorwie się do koryta pt. Polska...
https://niepoprawni.pl/blog/kapitan-nemo/wszystkie-sw...
Żabodukt Postów: 82505
kumak
Żabodukt, postów: 82505
Piątek, 12 maja 2023 14:06:02
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Dupa totalna a oni ciągle swoje. https://www.facebook.com/groups/447591999438391/permali...
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Piątek, 12 maja 2023 20:10:19
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
nie nazwałbym POpaprańców w tak ordynarny i chamski sPOsób towarzyszu kumaku
Żabodukt Postów: 82505
kumak
Żabodukt, postów: 82505
Piątek, 12 maja 2023 22:50:15
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
To ZABIJE RZĄD! Błaszczak POGRĄŻY PiS i Morawieckiego?! Dr Oczkoś: Prezes STRACIŁ MOC SPRAWCZĄ
Post edytowany
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Sobota, 13 maja 2023 12:55:49
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Głosowałeś na PO, a teraz Ci wstyd?

Zupełnie niepotrzebnie! Wstydzić powinni się ci, którzy Cię oszukali. Partia, która zapowiadała się jako konserwatywna w sferze obyczajowości oraz liberalna w kwestii gospodarki wprowadzać chce do polskiego prawa m.in. ideologię gender czy "uzgadnianie płci", a zamiast deklarowanej wolności gospodarczej otrzymaliśmy podwyżkę wszelkich podatków, danin i składek publicznych.

Wyborco, cudze oszustwo nie jest Twoją winą!
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Niedziela, 14 maja 2023 12:03:34
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Szczyt obrzydliwości - brawa po słowach pogardy

Obrzydliwość wcale nie siedzi w słowach Donalda Tuska: "Jeśli powiem dzisiaj, że PiS to jest "Patologia i Sitwa", to nie wymaga to już żadnego uzasadnienia(link is external)", "A wszystko w Polsce od kilku lat jest postawione na głowie, tzn. królami życia są ci, którzy chleją, biją swoje dzieci, biją kobiety i pracą się nie zhańbili od wielu lat. Wymarzona klientela polityczna dla władzy, której sam sposób myślenia bardzo podobny do tej klienteli(link is external)".

Te słowa to tylko wyraz buty i pogardy "ruskiego miru" tkwiącego we łbach europejskiich falszywych elit. To jest zwykły antypolski chlew tkwiący w umysłach ludzi wycierających sobie gęby propagandą demokracji, wolności słowa, praworządności i europejskich wartości, z których doszczętnie wyrugowano chrześcijaństwo i szacunek do historii, kultury i dorobku europejskich Ojczyzn.

Prawdziwą obrzydliwością są brawa słuchaczy, którzy powinni wygwizdać taką mowę pogardy i nienawiści.

I niestety, w tym jest klucz do sprawy. Wcale nie chodzi o te parszywe teksty, wypowiadane przez kolejnego polityka totalnej opozycji. Celem jest wtłoczenie w słuchaczy takiej samej buty, nienawiści i pogardy. Straszny jest cel tych polityków, którym chodzi o to, by wywołać w polskiej publiczności spontaniczną pogardę i nienawiść. Cały ich program polityczny polega tylko na tym. Kłamstwem, chamstwem i politycznym oszustwem budzić demony.

W identyczny sposób byli tresowani niemieccy oprawcy Adolfa Hitlera, którzy później z uśmiechem na ustach i bez żadnych wyrzutów sumienia mordowali dziesiątki tysięcy Polaków, Żydów a później nawet miliony istnień ludzkich. Do tego potrzebna jest tylko pogarda. To jest właśnie ten "ruski mir" z literą «Z», który dzisiaj widzimy na Ukrainie. Do tego ludzi trzeba przygotować, ludzi trzeba do pogardy wychować. Ludzi trzeba tak wytresować, by na głos pogardy z uśmiechem bili brawo.
https://niepoprawni.pl/blog/michael-abakus/szczyt-obr...
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Poniedziałek, 22 maja 2023 08:53:41
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
KARIERA IZY LESZCZYNY

Karierę polityczną w PRL-u mógł zrobić każdy głupek – pod warunkiem, że zapisał się do PZPR. Jednak do znalezienia się w gronie politruków z pierwszych stron Trybuny Ludu potrzebny był przypadek i „kop w górę”.

Nie inaczej było i nadal jest w Platformie Obywatelskiej – poprzedniczki „jedynie słusznej partii” – gdy niezwykłe kariery polityczne zrobiły kompletne miernoty. Takie jak Zembaczyński, Tomczyk, Brejza, Kierwiński, Kidawa, Budka, Kowal, Poncyliusz, Kluzik- Rostowska. Wystarczyło, że członek PO opluł PIS i Kaczyńskiego – i już otrzymał kopa w górę od swojego führera. Jednak kariera Głównej Ekonomistki PO znacznie różni się od wyczynów takiej Jachiry – która z podwórkowych teatrzyków trafiła na scenę Sejmu RP – oczywiście z listy Koalicji Obywatelskiej! Bo nie wspomnę o karierach towarzyszy Włodzimierza czy Leszka, którzy nie muszą się dziś tłumaczyć z umacniania sojuszu z ZSRR i z nienawiści do Polaków.

Historia niektórych „kopów w górę” w III RP nadaje się na scenariusz nowej „Kariery Nikodema Dyzmy” i jest nią niewątpliwie kariera Izy Leszczyny. Ta skromna nauczycielka języka polskiego ze szkoły podstawowej numer 50 w Częstochowie - nadal uczyła by dzieci abecadła, gdyby nie światła rada jej koleżanki z ZNP. Iza dość dawno temu zwierzyła się swej koleżance z ZNP, że jej marzeniem jest stanowisko kierowniczki w szkole podstawowej nr 50 w Częstochowie. Koleżanka z ZNP sprowadziła jednak Izę na ziemię, mówiąc: „W szkolnictwie ty Iza kariery nie zrobisz, bo podpadłaś Broniarzowi za nieobecność na strajku. Broniarz cię ani popchnie, ani nie obroni! Zapisz się Iza lepiej do Platformy, to może Kierownik kiedyś cię dostrzeże i popchnie w górę…”.

Słowa koleżanki z ZNP okazały się prorocze, za które nota bene - Iza odwdzięczyła się swej koleżance, gdy już dostała „kopa w górę” od Donalda Tuska. Stało się to wtedy, gdy Kierownik Tusk przybył z gospodarską wizytą do Częstochowy w otoczeniu dworzan z Vincentem z Bydgoszczu na czele. W czasie spotkania z aktywem partii obywatelskiej, głos zabrał ów Vincent ujawniając w tajemnicy, że w budżecie teoretycznego państwa Donalda Tuska „pieniędzy nie ma i już nie będzie”. W czasie zadawania pytań – świeżo wciągnięta na członka Platformy Iza pozwoliła sobie bezczelnie nie zgodzić się z Vincentem mówiąc, że ma plan wyciagnięcia Polski z tarapatów finansowych: „Wystarczy tylko zorganizować loterię paragonową i kasa wpłynie do budżetu, panie Vincencie z Bydgoszczu!”.

Był to rok 2013, gdy na skutek nałożonej przez Unię klauzuli największego deficytu - zamrożone były płace w budżetówce a Iza zarabiała 2300 brutto - podczas gdy w pieczarkarni w okolicach Częstochowy płacono zaledwie 4 zł/godzinę. W sklepie osiedlowym można było jednak „na zeszyt” nabyć, co tylko dusza zapragnie i oczywiście – bez paragonu! Kiedy więc zasiadający za stołem prezydialnym Kierownik Tusk usłyszał słowo o kasie, która może trafić do budżetu – od razu zapisał sobie na karteczce nazwisko Izy - świeżo wciągniętej na członka Platformy…

Kiedy po paru tygodniach na adres Izy przyszła koperta z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, opatrzona godłem Rzeczypospolitej – radości Izy nie było końca! Był szampan radziecki, chipsy a nawet – nie zakazany wówczas murzynek! Przybyła na tę radosną okoliczność koleżanka Izy z ZNP nie omieszkała jednak przypomnieć Izie, desygnowanej na wiceministrę u Vincenta z Bydgoszczu – komu zawdzięcza „kopa w górę”. Honorowa Iza zapewniła jednak koleżankę z ZNP, że jeszcze się jej kiedyś odwdzięczy:

- A jakim poruszasz się samochodem? – zapytała Iza koleżankę z ZNP

- To nie wiesz Iza, że mam starego Lanosa, który więcej czasu spędza w warsztacie niż na drodze?

- A co powiesz o najnowszym Oplu Insygnia? – odpowiedziała Iza z tajemniczym (niczym Mona Lisa) uśmieszkiem na ustach, popijając radziecki napój…

- Takie cuda, to się nie zdarzają w tym życiu… - jeszcze na trzeźwo odpowiedziała koleżanka z ZNP.

A jednak ten cud się zdarzył! Prezes Rady Ministrów Donald Tusk powołał z dniem 11 kwietnia 2013 r. Izę Leszczynę na stanowisko sekretarza stanu w Ministerstwie Finansów i to mimo tego, że Vincent z Bydgoszczu rzucał Izie kłody pod nogi. Nieustępliwa Iza, pracując nocami w zaciszu swego gabinetu w MF, gdzie z poradnika „Ekonomisty –amatora” nauczyła się podstawowych pojęć – takich jak dochód, zysk, aktywa, czy manko – doprowadziła w końcu do wprowadzenia loterii paragonowej. Główną nagrodą w tej loterii był samochód Opel Insygnia – zapowiedziany już swojej koleżance z ZNP.

I już wtedy – przynajmniej dla jej koleżanki z ZNP - stało się jasne, że Iza z gęby cholewy nie zrobi! Iza doprowadziła także do tego, że przeszkadzający jej w ciężkiej pracy dla Ojczyzny Vincent z Bydgoszczu - w dniu 27 listopada 2013 został odwołany ze stanowisk wicepremiera i ministra finansów! Zapamiętajmy tę datę, gdyż właśnie z tym dniem rozpoczęła się błyskotliwa kariera Głównej Ekonomistki Platformy Obywatelskiej, której świeże spojrzenie kompletnej dyletantki pozwoliło uratować finanse teoretycznego państwa. Państwa stworzonego przez jej pryncypała Donalda Tuska....

Dziś już nikogo nie zaskoczą ekonomiczne teorie Izy, która cieszy się pełnym zaufaniem führera, jako niekwestionowana Główna Ekonomistka PO. Teorię Izy, że inflacja natychmiast zniknie, gdy Platforma wygra wybory – potwierdził już ekspert Grabowski, doradzający führerowi. Wystarczy przecież zlikwidować 500+, 13-tki i 14-ki dla emerytów i z dniem 1 stycznia 2023 wprowadzić walutę euro w przeliczeniu 5 zł =1 euro, by ludzie rzucili się na zapowiadane przez „Jurnego Stefka” mirabelki i szczaw na nasypach!

Bo przecież w walce führera Platformy Obywatelskiej o władzę - Polska i Polacy się nie liczą: liczy się tylko demokracja na germański wzór. Iza zapytana, skąd Platforma - przeciwna 500+ znajdzie pieniądze na 800+ odpowiedziała, że „demokracja nie ma ceny”. I to jest bardzo słuszna koncepcja ekonomiczna Platformy Obywatelskiej. Polska bowiem może zbankrutować, byleby Niemcy Polską rządzili a Polacy powrócili do zbiorów szparagów u niemieckich bauerów. Wtedy Iza Leszczyna dostanie kolejnego kopa w górę: otrzyma godne jej stanowisko zastępcy gauleitera na Polskę – czyli na pozycję znacznie wyższą, jaką kiedyś stracił Vincent z Bydgoszczu…

https://niepoprawni.pl/blog/kapitan-nemo/kariera-izy-...

Watek został zamknięty ze względu na długi czas (minimum pół roku), jaki upłynął od ostatniego postu.

Aktualności

OK