MISTRZ KŁAMSTWA
Karierę polityczną Tuska śledzę już od wielu lat i coraz częściej zadaję sobie pytanie: czy w tym szaleństwie jest metoda? To natrętne pytanie znowu powraca gdy obserwuję jego aktywność w trwającej właśnie kampanii wyborczej. Chyba nigdy aż tak jaskrawo nie uwidoczniła się zaburzona osobowość tego - nie waham się powiedzieć - złego do szpiku kości człowieka. Tusk zdradza wszelkie cechy osobowości socjopatycznej. Te najbardziej typowe to przerzucanie odpowiedzialności na innych za swoje winy i bardzo niski próg cierpliwości wywołujący agresję o czym przekonał się niedawno kibic Ruchu Chorzów, Sławomir Kordela, który najpierw gościł Tuska w swoim domu, a później podczas spotkania w Strzelcach Opolskich został publicznie przez niego upokorzony. Tusk odebrał mu głos nie pozwalając na dokończenie wypowiedzi, która obnażała jego obłudę i hipokryzję. Chodziło o budowę nowego stadionu Ruchu Chorzów, obiecaną przez reprezentującego PO prezydenta Chorzowa, Andrzeja Kotalę. Warto przypomnieć, że Kotala 13 lat temu wygrał wybory w Chorzowie rzutem na taśmę, bo różnicą niecałych 300 głosów. Jak wówczas twierdzono, o jego wyborze zadecydowały głosy kibiców Ruchu Chorzów, którym Kotala obiecał nowy stadion. Tusk przyjmując zaproszeni kibica do jego domu powiedział: „Ja nie jestem od tego, żeby rozstrzygać, czy stadion w Chorzowie na Cichej powinien być pierwszym wydatkiem samorządu. Ale jestem od tego, by powiedzieć: uważaj, jeśli obiecujesz, a jak obiecujesz, to dotrzymuj słowa”. Oczywiście odwiedził kibica, pokopał piłkę z jego dziećmi z czego zrobiono filmik propagandowy zamieszczony w internecie.
Po spotkaniu Kordela mówił: „Spotkanie trwało może 20 minut, ale byłem zadowolony, bo padła obietnica o budowie”. Trudno się dziwić złości i rozczarowaniu kibica, który na kolejnym spotkaniu Tuska, tym razem z mieszkańcami Sosnowca, usłyszał jak ten robi voltę i bierze w obronę prezydenta Chorzowa. Cyniczne manipulowanie ludźmi, oszukiwanie i instrumentalne wykorzystywanie ich do własnych celów to typowa cecha ludzi o zaburzonej osobowości definiowanej jako socjopatyczna. Dochodzi do tego jeszcze ten charakterystyczny zimny, pusty i niemal martwy, socjopatyczny wzrok. Oczywiście jak na socjopatę przystało Tusk winą za zaistniałą sytuację przerzucił bezczelnie na kibica, czyli na na Bogu ducha winną ofiarę swojej manipulacji, obłudy i zakłamania. Tusk z kibicem Ruchu Chorzów zrobił dokładnie to samo, co z filmem TVP, Marcina Tulickiego, „Nasz człowiek w Warszawie". Jeżeli ktoś ośmiela się obnażać jego kłamstwa to trzeba temu komuś odebrać głos, W przypadku filmu złożył pozew sądowy domagając się zakazu jego rozpowszechniania.
Kłamstwa Tuska stały się tak bezczelne i ewidentne, że coraz więcej osób zastanawia się czy są one elementem przemyślanej partyjnej strategii sztabu wyborczego PO czy wynikają tylko z jego chorej socjopatycznej osobowości. Podczas spotkania w Sosnowcu jeden z uczestników zwrócił się do Tuska: „Pan nie wierzył, że powstanie mur - mur powstał”. Tusk bez zająknięcia się odparł: „Ja nigdy nie mówiłem, że mur nie powstanie". Tymczasem każdy bez trudu dotrze do wypowiedzi Tuska z października 2021 roku, kiedy mówił: „Ten mur nie powstanie ani w ciągu roku, ani w ciągu trzech lat. […] Tylko my tego muru nie zobaczymy i nikt tego muru nie zobaczy”. Nie tylko perfidnym kłamstwem, ale wręcz niewiarygodną bezczelnością popisał się Tusk mówiąc podczas jednego ze spotkań: „Tak się składa, że ja byłem pierwszym w Polsce, który Norwegom zaproponował prace nad Baltic Pipe”. Tymczasem to jego rząd podpisał szkodliwy dla Polski wieloletni kontrakt na dostawy gazu z Rosji, a o Balic Pipe Tusk publicznie mówił: „Mamy ważne kontrakty rosyjskie, wiadomo, że my tego gazu norweskiego za dużo nie
potrzebujemy i w związku z tym polski rynek jest za mały dla Norwegii.” W ten sposób szkodnik, który z premedytacją blokował powstanie gazociągu Baltic Pipe przedstawia się dzisiaj jako jego pomysłodawca. Każdemu normalnemu i przyzwoitemu człowiekowi nie mieści się w głowie, kiedy Tusk przedstawia się dzisiaj jak odwieczny wróg Rosji i Putina, a o sprzyjanie Kremlowi oskarża PiS, który przez całe lata nawet przez Gazetę Wyborczą, Onety i TVN-y oskarżany był o antyrosyjską fobię. Wtedy Tusk stojąc obok swojego przyjaciela Putina w 2012 roku mówił: „Z premierem Putinem przypilnujemy, by nikt piachu w tryby nie sypał".
Platforma Obywatelska, na czele której stoi niemiecki delegat ds. obalenia polskiego rządu Tusk jest niewątpliwie partią antychrześcijańską i antykatolicką. I nie chodzi mi tylko o słynne pogróżki Nitrasa o „opiłowywaniu katolików” czy opowiedzenie się de facto po stronie TVN-u, który przypuścił haniebny i kłamliwy atak na świętego Jana Pawła II. Oni łamią wszystkie przykazania Dekalogu, a szczególnie „Piąte: Nie zabijaj". Jak niedawno pisał ks. Janusz Chyła na Twitterze: „Opowiedzenie się przez @donaldtusk za legalizacją aborcji wyklucza możliwość głosowania na niego przez katolików, którzy poważnie traktują wiarę i chcą pozostać wierni Bogu, Kościołowi, dobrze ukształtowanemu sumieniu i prawdzie niezależnej od religii na temat godności człowieka”.
A co na to Tusk? On tym razem występuje w roli samozwańczego kaznodziei i w Sosnowcu na Campus Academy mówi: „Jesteś katolikiem, chcesz przestrzegać dekalogu, wierzysz w fundamentalne zasady chrześcijaństwa? Rozumiesz Jezusa Chrystusa? To nie możesz głosować na PiS czy Konfederację. Na miłość Boga, to nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem, to nie ma nic wspólnego z dekalogiem”.
Kościół już od zarania swoich dziejów znał takich „wyznawców” i „obrońców”. Byli to faryzeusze do których Jezus mówił: „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości”. „Rekolekcjonista Donald” to właśnie taki faryzeusz w czystej postaci, a wszelka dyskusja i merytoryczna polemika z tym draniem nie ma najmniejszego sensu. Przecież to on promował liderkę „Strajku Kobiet” Martę Lempart, która wzywała do ataków na kościoły. Jedyne co można zrobić to demaskować jego kłamstwa, oszustwa i szachrajstwa. Woland to germańskie imię szatana oznaczające kłamstwo. Mistrz Woland to także pierwszoplanowy bohater „Mistrza i Małgorzaty” Michaiła Bułhakowa. Może przesadzam, ale coraz bardziej utożsamiam Tuska z tym germańskim wcieleniem szatana.
Coraz częściej zadaje sobie pytanie, czy w tym szaleństwie jest metoda? Czy można osiągnąć polityczny sukces posługując się tak nieprawdopodobnymi wprost kłamstwami i stosując strategię zapożyczoną wprost od Cichego z „Młodych Wilków, który mówił: „Nie było żadnego wczoraj, nie ma żadnego jutro, jest tylko dziś. Nigdy do niczego się nie przyznawaj, złapią cię pijanego w samochodzie, to mów, że nie piłeś, znajdą ci dolary w kieszeni, to mów, że to pożyczone spodnie, a jak cię złapią na kradzieży za rękę, to mów, że to nie twoja ręka. Nigdy się nie przyznawaj”. Przecież na zdemaskowaniu kłamstwa legła w gruzach już nie jedna polityczna kariera. Na Węgrzech lewacki rząd Ferenca Gyurcsányego upadł po ujawnieniu tych jego słów: „Kłamaliśmy rano, nocą i wieczorem. I wówczas, zresztą, nic nie robiliśmy w ciągu czterech lat. Nic. Nie możecie mi podać ani jednego poważnego środka rządowego, z którego moglibyśmy być dumni, poza tym, że na końcu odzyskaliśmy władzę z gówna. Nic. Kiedy trzeba będzie rozliczyć się z krajem, powiedzą co robiliśmy w ciągu czterech lat, co mówimy? Nie ma wielu opcji. Nie ma, dlatego, że spieprzyliśmy. Nie tylko trochę, ale bardzo".
Czy w Polsce mechanizmy eliminujące z polityki kłamców i oszustów typu Tusk mogą nie zadziałać? Czy socjopacie Tuskowi, który garściami czerpie z metod bolszewickiej i komunistycznej propagandy uda się zdobyć władzę? Tak o tych metodach pisał nieodżałowany „Kisiel” Stefan Kisielewski: „Komuniści bowiem znają doskonale jedno prawo - prawo zapominania i przemijania. Wiedzą doskonale, że nikogo z ludzi pamiętających przeszłość nie przekonają, należy więc ich tylko zmusić do milczenia i czekać na nowe, nieświadome historii zastępy młodzieży, dla których nienormalność będzie już właśnie normą”. Nie ulega wątpliwości, że polityczny oszust Tusk na to właśnie liczy i dlatego różnymi sposobami chce zmusić do milczenia tych, którzy go demaskują. Może to być pozew sądowy wykorzystujący sprzyjającą mu kastę sędziowską, albo odbieranie głosu czego doświadczył kibic Ruchu Chorzów.
Jeżeli jesienne wybory zakończą się porażką Tuska i jego politycznej ferajny to trwająca właśnie kampania wyborcza przejdzie do historii jak ostatnia, w którą na tak wielką skalę zaangażował się Tusk. Można powiedzieć, że dla Tuska: „Bój to jest już ostatni". Polacy mają okazje i wielką szansę, by odesłać tego szkodnika na dożywotnią polityczną emeryturę. Czy z tej szansy skorzystają? Mocno w to wierzę.
Artykuł ukazał się w Warszawskiej Gazecie”
https://niepoprawni.pl/blog/kokos26/mistrz-klamstwa