11°C

6
Powietrze
Wspaniałe powietrze!

PM1: 2.36
PM25: 3.33 (13,31%)
PM10: 3.77 (7,55%)
Temperatura: 10.52°C
Ciśnienie: 1001.22 hPa
Wilgotność: 70.75%

Dane z 22.10.2021 00:05, airly.eu

Szczegółowe dane meteoroliczne z Mińska Maz. są dostępne na stacjameteommz.pl


facebook

Forum

Mińsk wolny od Tuska

376 postów
Mińsk Mazowiecki Postów: 44075
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 44075
Niedziela, 19 września 2021 12:11:56
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
czas wracać do fatherlandu ryży spraedawczyku

Lewackie zamieszki w Lipsku. Zaatakowano policję

Tysiące ludzi wyszło w sobotę na ulice Lipska pod hasłem "Wszyscy jesteśmy LinX". Domagali się m.in. uwolnienia Liny E., podejrzanej o akty przemocy lewicowej ekstremistki. Demonstranci zaatakowali m.in. budynek policji. Po oficjalnym zakończeniu manifestacji ustawiono barykady i podpalono je. Według policji w demonstracji wzięło udział do 3,5 tys. osób.
https://niezalezna.pl/411765-lewackie-zamieszki-w-li...
Mińsk Mazowiecki Postów: 44075
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 44075
Wtorek, 21 września 2021 08:54:13
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Oto prawdziwa treść konstytucyjnej propozycji Tuska: "Zakazuje się negowania, kwestionowania i podważania dyrektyw UE"

https://wpolityce.pl/polityka/566912-oto-prawdziwa-...
Mińsk Mazowiecki Postów: 44075
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 44075
Środa, 22 września 2021 09:42:11
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
chleb Tuska ...
Post edytowany
Załączone materiały graficzne widoczne są dla zalogowanych użytkowników
Mińsk Mazowiecki Postów: 44075
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 44075
Środa, 22 września 2021 09:47:13
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
„Ugrupowanie nowe, programowo nieokreślone, udające, że nie jest partią polityczną i celowo unikające zabierania głosu we wszystkich ważnych kwestiach społecznych, ekonomicznych i politycznych – lecz za to dające popisy hipokryzji i cynizmu, dość skutecznie żerujące na znanych fobiach, ignorancji i naiwnej wierze ludzi zniechęconych do polityki.”
Stefan Niesiołowski o Platformie Obywatelskiej w 2001 roku
MIńsk Mazowiecki Postów: 2207
Zagłoba
MIńsk Mazowiecki, postów: 2207
Środa, 22 września 2021 13:31:22
0
+1 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
A w 2007 było już coś o dyplomatołkach.
Mińsk Mazowiecki Postów: 44075
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 44075
Środa, 22 września 2021 16:47:26
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Ceny chleba według Donalda Tuska

Chleb stał się głównym rekwizytem na konwencji Platformy Obywatelskiej, gdzie z nowym programem satyrycznym wystąpił dubler Borysa Budki, Donald Tusk - Führer totalnej opozycji wg. niemieckiej nomenklatury. Po oficjalnej części konwencji, czyli po ofiarowaniu chleba przez burmistrza Płońska, złożeniu pocałunku i zrobieniu znaku Krzyża na chlebie przez Donalda Tuska, führer totalnej opozycji z furią przystąpił do ataku na rząd PIS-u w związku z cenami chleba.

Rząd PIS-u bowiem – wbrew uświęconej przez PZPR tradycji rządowej gwarancji na ceny chleba dopuścił, by ceny dyktowali piekarze a nie premier w porozumieniu z kierownictwem partii! W tej sytuacji doszło w Polsce do niekontrolowanych podwyżek cen chleba, które z półtora złotego za bochenek chleba baltonowskiego w czasie, gdy Donald Tusk był jeszcze premierem, skoczyły do 3 złotych w czasie, gdy PIS stracił kontrolę nad cenami chleba, a także cenami kalafiorów, cebuli a nawet kurczaków.

Zatroskany Führer totalnej opozycji taktownie nie odniósł się w czasie swojego występu na konwencji Platformy do wpływu cen chleba na swoją własną zamożność. I choć Donald Tusk słynie ze skromności warto przypomnieć, że Tusk przed ucieczką z Polski zarabiał jako premier III RP grubo ponad 20.000 zł/miesięcznie, co jak łatwo obliczyć starczyło mu na zakup ponad 13 tysięcy bochenków chleba baltonowskiego co miesiąc.

Dzięki ucieczce Donalda Tuska z Polski, sytuacja materialna b. premiera wcale się tak nie poprawiła, jak piszą wrogie Platformie media, które zostaną zlikwidowane, gdy PO dojdzie do władzy. Tusk jako szef rady Europejskiej za pensję 105.000 zł/ miesięcznie mógł sobie pozwolić na zakup w Brukseli zaledwie 15 i pół tysiąca bochenków, czyli niewiele więcej niż w Polsce. Warto zwrócić uwagę, że przeciętna cena chleba w Brukseli wynosiła wtedy ca. 6.75 zł/bochenek.

W tej dramatycznej sytuacji Donald Tusk przerzucił się na jedzenie ciastek pomimo tego, że jako Król Europy miał do dyspozycji trzech kamerdynerów, czterech kierowców i 30-osobowy sekretariat. Do tego Tuskowi przysługiwała dieta na pokrycie wynajmu mieszkania, nie wspominając już o budżecie reprezentacyjnym, dzięki któremu nie musiał finansować zakupu garniturów. Dzięki temu w ciągu niemal pięciu lat majątek Tuska wzrósł o 6,7 mln zł.

Ciężki los b. premiera III RP w zakresie zakupu chleba dostrzegli jednak brukselscy urzędnicy, podwyższając od stycznia 2019 roku pensję Tuska do 140 tysięcy złotych (w przeliczeniu z euro). Dzięki tej podwyżce Donald Tusk, jako szef Rady mógł sobie pozwolić na zakup 20 tysięcy bochenków brukselskiego chleba miesięcznie! Nic jednak nie sygnalizowało dramatu, który miał wkrótce nastąpić…

W listopadzie 2019 r., wraz z końcem kadencji jako szef RE, Tusk został wybrany na stanowisko przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej za skromną pensję… zaledwie 30 tys. zł miesięcznie! Nagle więc, z poniedziałku na wtorek Donald Tusk zamiast 20 tysięcy bochenków chleba, mógł sobie pozwolić na zakup tylko 4285 bochenków brukselskiego chleba! Wprawdzie po odejściu ze stanowiska szefa RE, były Król Europy otrzymuje tzw. "dodatek przejściowy" w okresie dwóch lat, licząc od końca 2019 r., czyli ok. 58 tys. zł miesięcznie - jednak te dodatkowe 58 tysięcy złotych wystarczają na zakup zaledwie 8285 dodatkowych bochenków chleba brukselskiego!

Nic więc dziwnego, że Donald Tusk ze względu na cenę chleba w Brukseli postanowił zrezygnować ze stanowiska przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej i wrócić do Polski. W Polsce bowiem były Król Europy będzie otrzymywać łącznie 30 tysięcy złotych miesięcznej emerytury – w tym 21 tysięcy złotych z tytułu pełnienia obowiązków Króla Europy.

Jednak po przybyciu do Polski Donald Tusk z przerażeniem przekonał się, że za swoją miesięczną emeryturę zakupi zaledwie 10 tysięcy bochenków chleba baltonowskiego, zamiast 20 tysięcy – jak oczekiwał! W ten sposób ceny chleba stały się dla Donalda Tuska impulsem do napisania skeczu, który były Król europejski wygłosił na konwencji Platformy Obywatelskiej wraz z zainscenizowaną sceną ofiarowania chleba.

Chleb stał się także bronią Tuska i funkcjonariuszy Platformy Obywatelskiej do ataku na znienawidzony PIS. Jest przecież skandalem, że były Król Europy, który osobiście wyprowadził Wielką Brytanię z Unii Europejskiej i wprowadzał do Unii emigrantów arabskich grożąc Polsce sankcjami gdy ich Polska nie przyjmie - nie może dzisiaj - za władzy reżimu Kaczyńskiego kupić sobie za ciężko wypracowaną emeryturę tyle samo bochenków chleba jak przed ucieczką z Polski! Ta sytuacja wymaga zmiany i to natychmiast!

I tylko zmiana władzy doprowadzić może do tego, że Donald Tusk będzie mógł sobie kupić w Polsce ponad 13 tysięcy bochenków chleba baltonowskiego jak w czasie, gdy haratał w gałę...
https://niepoprawni.pl/niepoprawni2/blog/kapitan-nemo...
Mińsk Mazowiecki Postów: 44075
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 44075
Środa, 22 września 2021 16:49:18
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
z tej mąki chleba nie będzie
Post edytowany
Załączone materiały graficzne widoczne są dla zalogowanych użytkowników
Mińsk Mazowiecki Postów: 44075
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 44075
Czwartek, 23 września 2021 18:08:53
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
5o twarzy Donalda Tuska, z opozycją w tle

Liberalny zbawca narodu, Donald Tusk, nikogo pewnie już swoimi wypowiedziami, ani działaniami nie zaskoczy, bo co by jeszcze nie powiedział, ani czego by nie zrobił, temu nikt dziwić się nie będzie. Ostatni numer, jaki Tusk wyciął swoim kolegom z zarządu PO pewnie tylko ich samych zaskoczył, bo, że Tusk przed jesiennymi, partyjnymi wyborami będzie sobie czyścił przedpole, było raczej niż pewne.

Tusk w licznych swoich wypowiedziach często sam sobie zaprzeczał, w odniesieniu do tego, co już wcześniej mówił, ale ostatnie jego wypowiedzi zaczęły naruszać mozolnie wypracowywaną przez lata doktrynę polskich liberałów. Za tą doktryną kryły się, m.in., określenia, cytaty z pamięci: „polskość, to nienormalność”, „przed biskupem i księdzem klękać nie będę”, „granice Polski powinny być otwarte dla imigrantów”, „piniendzy”, na to i na tamto, „nie ma i nie będzie”, to akurat mówił kto inny (V.Rostowski), ale w jego imieniu, podobnie, jak i to, że „naszych, póki będą w PO żaden sąd nie ruszy” (S. Neumann).

Te w/w „mądrości” były ważne wtedy, kiedy D.Tusk stał mocno na nogach, walczył z opozycją wobec własnego rządu w Polsce, albo przemawiał z oddali, ze Strasburga, Brukseli, czy innego Berlina, kiedy po mało spodziewanym awansie w strukturach UE, wałęsając się po unijnych korytarzach próbował udowodnić, że na ten awans zasłużył. Udowadniał swoją przydatność gadaniem, „nadawaniem” na Polskę, na polski rząd, który, ani jemu, ani polskiej opozycji, ani unijnym urzędom nie pasował, bo nie wywodził się z liberalnego środowiska. Awans był, jednak zdobyte przez byłego premiera unijne pozycje okazały się nie do utrzymania, a Tusk musiał się oswajać z myślą, że wraca na krajowe podwórko i nie ma żadnej gwarancji, że będzie przez własne środowisko dalej uważany za „number one”, że jest najważniejszy.

Tusk wrócił do polskiej polityki, choć pewnie nie tak, jak chciał i jak wróżyli mu niektórzy, przychylni mu wielbiciele jego politycznego talentu. Ten jego powrót, to nie był „wyjazd na białym koniu”, nie witały go już tłumy na peronach odnowionych dworców kolejowych, co jeszcze się zdarzało, kiedy Tusk przyjeżdżał do Polski na próbne wypady, by „badać grunt” przed ostatecznym powrotem. Każdy kolejny jego przyjazd, zamiast zjednywać mu zwolenników, rodził coraz więcej wątpliwości, czy na pewno na takiego „zbawcę narodu” Polska czeka. Przy powitaniach było coraz mniej ludzi, coraz mniej kwiatów i coraz mniej oklasków po przemówieniach Tuska. Pamiętamy jego niesławne „wykłady” na uniwersytetach, atakowanie Kościoła, chrześcijaństwa i obecnej ekipy rządowej, co jedno z drugim było połączone, w sposób, który nawet zapraszani na te spektakle goście specjalni, z czołowymi politykami naszej opozycji na czele, przyjmowali niezbyt entuzjastycznie. Niejeden polityk, np. z PSL-u, wstydzi się teraz tamtych obecności na wspomnianych „wykładach” i skromnych, bo skromnych, ale jednak, oklasków, jakimi te wykłady nagradzał. Tusk to słabnące zainteresowanie jego osobą pewnie zauważył, ale do Polski wrócił, a może został tu zesłany, bo, z takich, czy innych powodów, wrócić musiał. Kto wie, może została mu powierzona nowa, ważna misja, sprowadzenia Polski na „właściwe” unijne tory, z których, wg mniemania unijnych decydentów i ich akolitów, Polska zaczęła zjeżdżać?

Tusk po powrocie do kraju niezbyt długo starał się o pozycję „number one” w swojej dawnej partii, bo jak sam kiedyś pouczał swoich kolegów, rwących się do władzy, by nie liczyli na to, że ktoś im tę władzę poda na tacy, że o to trzeba walczyć, a on, praktycznie bez walki, sam sobie tę władzę wziął. Beznadziejny poziom przywództwa w Platformie Obywatelskiej, który nastąpił „po Tusku”, kiedy tego wywiało do Brukseli, zdecydowanie to zagarnięcie władzy zdetronizowanemu „królowi” Europy ułatwiło. I nikt, poza jednym słabym głosem Rafała Trzaskowskiego, przeciwko temu zawłaszczeniu nie protestował. Zdetronizowany Borys Budka, wykopani z zarządu PO, Ewa Kopacz i Bartosz Arłukowicz, ani ten czwarty „wice”, Tomasz Siemoniak, skorzystali z okazji i siedzieli cicho. Czy im się to opłaciło? Po ostatniej aferze związanej z obecnością różnych polityków na urodzinach u red. Roberta Mazurka z radia RMF FM, po których Budka i Siemoniak stracili funkcje wiceprzewodniczących PO, pewnie swojej uległej postawy wobec Tuska teraz mocno żałują. Tusk, niewdzięcznik, szczególnie wobec Budki, zachował się jak lis wpuszczony do kurnika, bierze, co wg jego mniemania mu się należy. Tusk jest jednym z trzech założycieli Platformy, ale jedynym, który jest jeszcze czynnym politykiem i najwidoczniej uznał, że nikt mu w PO „nie będzie fikał”, skoro on sam z założycieli się ostał. Tak oto towarzyskie spotkanie na imieninach redaktora, który prowadzi wywiady z politykami wszystkich politycznych opcji, stało się przyczyną dalszych czystek w zarządzie PO zapoczątkowanych powrotem Tuska do krajowej polityki. To jest ta polityka miłości, którą były „król Europy” uprawia od dawna zarzucając PiS, że to przede wszystkim ta partia dzieli Polaków na zwaśnione plemiona. Tusk jest „mistrzem” w metodzie uprawiania władzy polegającej na trzymaniu się reguły „dziel i rządź”.
Jaki zatem ten Donald Tusk jest naprawdę? Czy prawdziwy jest wtedy, kiedy tak dużo mówi o przestrzeganiu demokracji i praworządności, czy wtedy, kiedy bez żadnego „trybu”, wbrew wewnętrznemu regulaminowi PO, tylnymi drzwiami wchodzi do zarządu partii, wykopując m.in. jedyną kobietę, która w tym zarządzie była? Ciekawe, że polskie feministki siedzą cicho, nie wychodzą na ulice, nie wyklinają. Tusk chce dobrobytu dla Polski i dlatego straszył nas karami, które na Polskę miałaby nakładać UE, za niepopełnione, urojone przewinienia, rzekomo z zakresu sądownictwa, praworządności i demokracji, bo UE „tak działa”? Kiedy był prawdziwy, czy wtedy, kiedy w kampanii wyborczej mówił, że nie będzie podnosił wieku emerytalnego, czy wtedy, kiedy po wygranych wyborach ten wiek podniósł?

Kiedy Tusk jest prawdziwy, to gorliwy katolik, bo przecież i ślub kościelny, i zdjęcia z rodziną w domowym kąciku z przedmiotami podkreślającymi religijne akcenty, ganiący partyjnego kolegę za zapowiedzi „opiłowywania katolików” z nadmiernych przywilejów, czy zagorzały przeciwnik KK wygłaszający (nie)sławne wykłady na uniwersytetach?

Tusk chce otwierać granice dla uchodźców, bo przecież walczył o to szefując RE, czy chce jej pilnie strzec przed nieproszonymi gośćmi, o czym ostatnio mówił komentując zajścia na granicy polsko-białoruskiej? Jest za szukaniem zgody między zwaśnionymi partiami, czy za szukaniem na siłę podziałów, jak chociażby teraz, kiedy sieje spustoszenie w zarządzie PO, bo jego koledzy mieli czelność być na imprezie zorganizowanej przez dziennikarza niekojarzonego z żadnymi partiami, na której byli przedstawiciele różnych politycznych opcji? Tusk w końcu jest konserwatystą, centrystą, liberałem, czy może wręcz lewicowcem, bo w pewnych jego zachowaniach można się wszystkich tych politycznych opcji doszukać? Sprzeczności w Donaldzie Tusku jest znacznie więcej, by je wszystkie wymienić i opisać trzeba by było napisać książkę, a Salon, póki co, książek jeszcze nie publikuje.

Niektórzy przedstawiciele opozycji mówią, że tylko zjednoczeni w jeden polityczny blok mogą pokonać PiS. Czy Tusk może uchodzić za człowieka, który naszą pozycję może poprowadzić do politycznego zwycięstwa w najbliższych wyborach parlamentarnych? Tusk, legalnie, czy nielegalnie, mniejsza z tym, kieruje obecnie największą opozycyjną partią, ale, czy z jego charakterem, z jego nietolerowaniem wokół siebie nawet tych najsłabszych politycznych konkurentów, może zorganizować krucjatę wobec PiS, która by przyniosła opozycji upragnione zwycięstwo nad obecną ekipą rządową? Odpowiedź nasuwa się sama, ale to każdy wyborca będzie musiał sam sobie na wyżej postawione pytanie odpowiedzieć.
https://www.salon24.pl/u/julian-olech/1167808,5o-twar...
Mińsk Mazowiecki Postów: 44075
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 44075
Czwartek, 23 września 2021 18:09:52
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Przyczyny Brexitu

Złośliwi twierdzą, że jedyne co Donaldowi Tuskowi wyszło to Wielka Brytania z UE. Trudno jednak przypuszczać, aby poddani królowej Elżbiety II uczynili to dla usatysfakcjonowania “króla Europy”. Raczej instynktownie wrócili na wyspy oddzielone od kontynentu Kanałem Angielskim zwanym po drugiej stronie, nie wiadomo dlaczego, z francuska Kanałem La Manche.

Kampania przed referendum 23 czerwca 2016 roku była gorąca i barwna. Były manifestacje, marsze, mowy, polityczne docinki, dobitne hasła, wieszane w oknach plakaciki wieszczące, że tu mieszkają ci co chcą “wyjść’`, zaś tam ci co chcą “pozostać”. Nierzadko w jednym oknie widniały i jedne i drugie, co świadczyło, że rodzina jest podzielona. Twarzą obozu “wychodzimy” był pełen energii, świetny mówca Nigel Farage znienawidzony w kuluarach Brukseli i Sztrasburga za cięte komentarze i efektowne porównania adresowane do czołowych eurokratów i progresistów. Do annałów Parlamentu Europejskiego przeszło jego przemówienie, w którym ocenił, że poprzednik Donalda Tuska w fotelu przewodniczącego Rady Europejskiej, belgijski polityk Herman Van Rompuy “ma charyzmę mokrej szmaty i wygląd urzędniczyny bankowego”. W trakcie kampanii Farage z kuflem piwa w ręku krążył po pubach “starej” Anglii chłoszcząc równie efektownymi porównaniami Komisję Europejską, europejskie trybunały i Parlament Europejski, w którym zasiadają “polityczni pigmeje” i “popłuczyny po parlamentach narodowych”.

Zbiorową twarzą obozu “zostajemy” był konserwatywny rząd Jej Królewskiej Mości z premierem Davidem Cameronem na czele. Ponieważ z sondaży wynikało, że 85 procent uprawnionych do głosowania pragnie więcej informacji o referendum, rząd kosztem ponad 9 milionów funtów wydał i rozesłał do wszystkich domów broszurę wykładającą, że Zjednoczone Królestwo powinno pozostać w Unii Europejskiej, gdyż “Brexit” przyniesie nieobliczalne straty gospodarcze, obniży status królestwa, pozbawi Londyn wpływów politycznych i możliwości oddziaływania na rynki finansowe oraz będzie klęską wizerunkową.

Obóz “wychodzimy” zawył, że taka propaganda za pieniądze podatników to gra nie fair i kłamliwa narracja, gdyż Brytania poza Unią odzyska suwerenność narodową, wyrwie się spod kurateli europejskich trybunałów i powróci do prawa stanowionego w Izbie Gmin, będzie mogła sama kontrolować imigrację, samodzielnie zawierać z kim chce i jakie chce umowy gospodarcze nie mówiąc już o zaoszczędzonych wpłatach do budżetu UE marnotrawionego przez brukselskich eurokratów.

Mijały miesiące sporów aż nadszedł 23 czerwca 2016 roku i otwarto lokale referendalne. Główny nurt medialny zapewniał o zwycięstwie obozu “zostajemy”, a jego zwolennicy po wielotysięcznej manifestacji w Londynie byli przekonani o nieuchronności wygranej. W obozie “wychodzimy” obowiązywała totalna mobilizacja. Skutek 52 procent za wracamy do siebie za kanał i 48 procent za zostajemy w strukturach unijnych. Przeważyły głosy 1 miliona 330 tysięcy osób.

Zaskoczenie przegraną było potężne. Zerwała się burza wezwań do powtórzenia referendum. Rząd jednak przyjął porażkę i stanął na stanowisku, że wola poddanych JKM obowiązuje i powiadomił Komisję Europejską o zamiarze wycofania się z UE. Dyplomaci rozpoczęli formalne rokowania, równolegle rozpoczęły się studia nad przyczynami niechęci Brytyjczyków do świetlanej ponoć przyszłości zjednoczonej Europy.

Trzy początkowe sondaże przeprowadzone zaraz po referendum przyniosły takie same rezultaty. Głosujący za opuszczeniem Unii wymieniali na pierwszych miejscach “suwerenność” oraz “imigracja”. Pod hasłem suwerenność najczęściej rozumiano “zasadę, że decyzje w sprawach Zjednoczonego Królestwa winny być podejmowane w Zjednoczonym Królestwie”, a nie na zewnątrz. Podobnie pod hasłem “imigracja” rozumiano, że to Zjednoczone Królestwo i tylko Zjednoczone Królestwo winno, kontrolować swoje granice i decydować, kto się w nim osiedla.

W szerszej ocenie, przeprowadzonej dwa lata po referendum, przez Centrum Badań Społecznych (Centre for Social Investigation) pytano 3000 respondentów o podanie przyczyny głosowania za “Brexitem”. Udzielone “na zimno” odpowiedzi były identyczne: chciałem, abyśmy odzyskali kontrolę nad imigracją, chciałem, aby UE nie miało żadnego wpływu na tworzenie naszego prawa, nie chciałem, abyśmy płacili dłużej składek dla Unii. Na ostatnim miejscu zakreślano odpowiedź “chciałem dać lekcję brytyjskiej klasie politycznej”, co zdyskwalifikowało podnoszony często argument, że opowiadanie się za “Brexitem” było głosem protestu.

Jeśli już mówić o protestach, to najostrzejsze słychać było przeciwko brukselskiej nomenklaturze. Jedni wyśmiewali jej manię regulowania życia codziennego przytaczając zakaz nadmuchiwania baloników przez dzieci w wieku poniżej 8 lat. Inni krytykowali skłonność unijnej elity do żarłocznego zawłaszczania co raz to nowych obszarów władzy z pominięciem ustaleń traktatowych. Brytyjski działacz związkowy Enrico Tortolano skwitował ten proceder stwierdzeniem, że “Unia Europejska jest anty-demokratyczna i niereformowalna”. Słowa te brzmią swojsko. A jeśli zderzyć informację, że dzięki uszczelnianiu VAT zostaje teraz w Polsce o 100 miliardów złotych więcej niż w 2015 roku z wiadomością, że TSUE uznał za niezgodny z prawem unijnym polski nakaz zapłaty podatku VAT w ciągu 5 dni od przywiezienia paliwa nabytego w innym państwie Unii, to nabiera treści ostrzeżenie Paula Masona, publicysty dziennika The Guardian: “Unia Europejska stworzyła ekosystem wyjątkowo przychylny dla monopolistycznych korporacji, elit uchylających się od podatków i zorganizowanego podziemia kryminalnego”.
https://niepoprawni.pl/niepoprawni2/blog/rafal-brzesk...
Mińsk Mazowiecki Postów: 44075
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 44075
Czwartek, 23 września 2021 18:10:57
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Krwawa jatka po urodzinach u red. Mazurka…

Przybyły prosto z Berlina z misją blitzkriegu Donald Tusk - z braku zwycięstw na polach bitwy z PIS-em postanowił wreszcie sobie ulżyć. Oczywiście na swoich feldmarszałkach, którzy doprowadzili do tego, że Platforma zaczęła sondażowy zjazd w dół. Już na sobotniej imprezie powiało mrozem po uczestnikach konwencji, gdy – ku zaskoczeniu zebranych – Tusk przedstawił się jako katolik, mówiąc: „Naszym przeciwnikiem nie są katolicy, bo przecież my jesteśmy katolikami w dużej większości, nie wpadajmy w schizofrenię”…

Jak mówią świadkowie, Nitras po słowach Tuska resztę konwencji przesiedział w ubikacji, zaś Sikorski – który od dawna moczu nie trzyma – nie wytrzymał… Czy wyobrażacie sobie strach w oczach Jońskiego, Szczerby, Jachiry i Sterczewskiego, gdy usłyszeli w telewizji mrożące w krew żyłach słowa Tuska o obronie polskiej granicy?: „Otóż Polacy, kiedy pada słowo granica, kiedy pada słowo terytorium, państwo polskie, to trzymają kciuki za Straż Graniczną i żołnierzy, zrozumcie to…”

Joński, Szczerba, Jachira i Sterczewski, którzy nie zostali zaproszeni na występy Tuska w Płońsku, dziś czekają w strachu, kiedy wściekły Führer totalnej opozycji i na nich wyda wyrok… Bo skoro takie tuzy jak Budka i Siemoniak zostali zawieszeni?

Bo właśnie dzisiaj Führer totalnej opozycji wezwał Budkę i Siemoniaka na dywanik do swojej kwatery (ponoć jest to bunkier pod Pałacem Kultury i Nauki), gdzie otrzymali zdrowy opieprz za uczestnictwo w urodzinach redaktora Roberta Mazurka. Po wyjściu z kwatery Führera okazało się, że Budka i Siemoniak oddali się do dyspozycji Naczelnego Wodza partii obywatelskiej w kontekście pełnionych przez siebie funkcji w partii i klubie. Okazało się bowiem, że Budka i Siemoniak pili wódkę na urodzinach red. Mazurka razem ze śmiertelnym wrogiem Führera i Platformy Obywatelskiej – członkami Prawa i Sprawiedliwości!

W sytuacji zdrady partii i jej Führera nie będzie zaskoczeniem, że Borys Budka i Tomasz Siemoniak po oddaniu się do dyspozycji Tuskowi, złożyli na ręce drogiego wodza partii – nominata Angeli Merkel i niezawodnego patrioty germańskiego – druzgocące samokrytyki. Oto fragment samokrytyki Borysa Budki:

„Z wielkim żalem przyznaję się do niewybaczalnego błędu uczestnictwa na urodzinach red. Mazurka. Na zorganizowaną przez red. Mazurka imprezę urodzinową szedłem w przekonaniu, że red. Mazurek – zgodnie z zaleceniem najdroższego wodza naszej partii - nie zaprosi żadnego przedstawiciela reżimu PIS.

Niestety – na miejscu okazało się, że red. Mazurek złamał wszystkie demokratyczne standardy, gdyż oprócz przedstawicieli Platformy Obywatelskiej w osobach Borys Budka, Tomasz Siemoniak i Sławomir Neumann zaprosił także przedstawicieli reżimu pisowskiego. Niepomny zaleceń najdroższego nam Führera totalnej opozycji, zamiast wyjść z imprezy ze słowami do red. Mazurka: „Będziesz pan wisiał!” – uczestniczyłem w imprezie urodzinowej, wznosząc kilkukrotnie toasty na cześć solenizanta.

Oświadczam jednak, ze toasty te wznosiłem bez żadnej satysfakcji, podczas gdy obecny ze mną poseł Siemoniak czynił to z wyraźnym zadowoleniem. Zwracam drogiemu mi Przewodniczącemu uwagę, że bawiący u red. Mazurka poseł Neumann Sławomir zataczał się po kilku toastach, ale nie został zawieszony...”

Oto fragment druzgocącej samokrytyki Tomasza Siemoniaka, złożonej po oddaniu się do dyspozycji pełniącego obowiązki przewodniczącego Platformy Obywatelskiej:

„Najdroższy Donaldzie! Nieustraszony pogromco Wielkiej Brytanii! Nadziejo wszystkich postępowych sił, ciemiężonych przez reżim Kaczyńskiego!

Zwracam się do Ciebie najdroższy Donaldzie z prośbą o łagodny wymiar kary, w związku z moją obecnością na urodzinach red. Mazurka. Na tę imprezę nie miałem zamiaru pójść, jednak uległem długotrwałym namowom Borysa Budki który twierdził, że nasza obecność na urodzinach red. Mazurka została zaakceptowana przez drogiego mi Przewodniczącego Partii. Na imprezie urodzinowej zachowywałem się zgodnie z zaleceniem Najdroższego Przywódcy, wydanym na konwencji naszy partii, czyli tak jakby Führer naszej partii nie był przeciwnikiem katolików.

Jeszcze bardziej demonstracyjnie ode mnie zachowywał się Borys Budka i przewodniczący PSL Kosiniak-Kamysz, że nie wspomnę o Neumannie. Nie tylko wznosili toasty razem z przedstawicielami reżimu, to nawet poklepywali po plecach wrogów naszej partii! W tej sytuacji, uznając swoją winę proszę Cię najdroższy Donaldzie o wyrozumiałość. Nadmieniam, że mam do spłacenia duży kredyt, zaś mojej małżonce grozi wyrzucenie z TVP, gdzie pracuje od 2005 roku. Ponadto, pomimo wielu naświetlań moje zdrowie nie uległo znaczącej poprawie, zaś moje rachunki za prąd znacząco wzrosły w okresie reżimu Kaczyńskiego…”

Zawieszenie Borysa Budki i Tomasza Siemoniaka nie może dziwić w kontekście historycznym, np. w kontekście zamachu na Führera III Rzeszy. Führer totalnej opozycji nie może przecież dopuścić do powstania ruchu oporu wewnątrz partii, która tylko chwilowo przestała odnosić sukcesy. Spisek Budki i Siemoniaka mógł bowiem doprowadzić do upadku władzy Führera totalnej opozycji i partii, która zamiast walczyć na śmierć i życie z PIS-em, razem ze śmiertelnym wrogiem będzie chodzić na wódkę.

Zgodnie z planem spiskowców, przygotowanym pod kryptonimem „Solenizant”, redaktor Mazurek miał tak ośmieszyć Führera totalnej opozycji, by ten – podobnie jak w 2014 roku – salwował się ucieczką z Polski…
https://niepoprawni.pl/niepoprawni2/blog/mpyton/krwaw...
Mińsk Mazowiecki Postów: 44075
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 44075
Sobota, 25 września 2021 16:50:27
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Tusk zapytany o krzyż w domu mówi: „Gdzie był, tam jest”. Internauci: „To kłamstwo”. I pokazują zdjęcia

Donald Tusk chcąc być bliżej ludzi odpowiadał na pytania internautów. Wyszło jak zwykle. Początkowo w sieci nabijano się z „teściowej”, która jest starą doradczynią PO. Teraz wychwycono kłamstwo lidera PO – przekonują użytkownicy Twittera. Podczas czatu zapytano bowiem byłego premiera gdzie podział się krzyż w jego domu. „Jest tam, gdzie był” – odpowiedział Donald Tusk. Przypomniano wówczas pewne zdjęcia.
https://niezalezna.pl/412451-tusk-zapytany-o-krzyz-w...
Mińsk Mazowiecki Postów: 44075
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 44075
Sobota, 25 września 2021 16:56:08
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Kim jest teściowa Tuska? To ona doradza szefowi PO-KO

#TeściowaTuska była w ostatnim czasie jednym z najpopularniejszych hasztagów na polskim Twitterze. O co chodzi? Kim jest kobieta, która ma ponoć doradzać Donaldowi Tuskowi? Wyjaśniamy.

– Donku, wiem, że masz kłopot ze swoimi ludźmi. Jestem po Twojej stronie. Nie powinni się tak zachować, ale nie pozbywaj się ich. I tak sporo ludzi PO odeszło za Twoich poprzedników. Teraz w PO każdy jest na wagę złota. Czasem człowiek w jakiejś chwili popełnia błąd, ale potem żałuję. To są pozytywne chłopaki, więcej takich głupot nie zrobią. Pozdrawiam Cię serdecznie, Twoja stara doradczyni – takiego SMS-a miał dostać Donald Tusk po słynnej imprezie u redaktora Roberta Mazurka, w której udział wzięli (zamiast być w Sejmie) m.in. politycy PO.

Kim jest „stara doradczyni”? Okazuje się, że to teściowa byłego premiera. Tusk przekonuje, że kobieta często mu doradza. Może to prawda, a może to tylko próba ocieplenia wizerunku polityka, który części Polaków nie kojarzy się najlepiej.

Kim jednak jest kobieta, której ma niby słuchać lider Platformy Obywatelskie i Koalicji Obywatelskiej oraz Europejskiej Partii Ludowej? No więc mama Małgorzaty Tusk, pani Stefania Sochacka z d. Bałchanowska jest… emerytowaną przedszkolanką z woj. świętokrzyskiego.

Co ciekawe – to nie pierwszy raz, gdy pojawiają się informacje, że byłemu premierowi doradza matka jego żony. Słyszeliśmy o tym już w 2013 roku.
https://nczas.com/2021/09/25/kim-jest-tesciowa-t...
Mińsk Mazowiecki Postów: 44075
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 44075
Sobota, 25 września 2021 17:06:39
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
przodkowie towarzysza kumacza odnalezieni

Ślady obecności neandertalczyka na Mazowszu
https://www.tvp.info/56040307/archeologia-uniwersyt...
Mińsk Mazowiecki Postów: 44075
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 44075
Środa, 29 września 2021 09:49:29
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Donald Tusk ujawnia złodziejstwo rządzących, czyli logika paranoika i arytmetyka spod śmietnika



Co to za „upadające państwo”, jeśli dało radę znaleźć ponad 200 mld zł na tarcze antykryzysowe i zapewnić dochody budżetu na poziomie 483 mld zł.

Donald Tusk musiał. Podobnie jak musiała Dorota Wysocka-Schnepf, a właściwie reprezentowana przez nią „Gazeta Wyborcza. I jeszcze musiały Radio Zet oraz Onet. Ale Donald Tusk musiał w szczególny sposób i typowym dla siebie ostatnio językiem szczucia, inwektyw oraz insynuacji. Musiał się odnieść do wykonanej właściwie dla niego „pracy” trzech redakcji o tych strasznych złodziejach rozkradających polskie państwo.

Na początek trochę liczb. Oto mamy 25 przedsiębiorstw państwowych, 236 jednoosobowych spółek skarbu państwa oraz 59 spółek z jego większościowym udziałem. Plus prawie 500 spółek, w których państwo posiada mniejszościowe udziały, ale zachowało wpływ na obsadę części stanowisk. Plus ponad 40 agencji, ośrodków doradczych i fundacji oraz instytucji pod nadzorem Ministerstwa Rolnictwa. I w tych wszystkich firmach, instytucjach oraz organizacjach tylko w zarządach i radach nadzorczych rządzący mieli wpływ na obsadę około 8 tys. stanowisk, z czego skorzystali.

Polityczni dysponenci podzielili się stanowiskami w stosunku 70 proc. do 30 proc. Tyle tylko, że około 5600 z tych stanowisk przypadło ludziom PO, zaś 2400 – ludziom PSL. Zestawienie zrobiono bowiem w 2012 r. i wcale nie na zamówienie opozycyjnego wtedy PiS. A premierem był wtedy niejaki Donald Tusk. Nic wtedy nie mówił o złodziejstwie oraz o mafii. Mówi teraz, gdy przeczytał o 900 stanowiskach, na których obsadę mają mieć wpływ politycy Zjednoczonej Prawicy, łącznie z pozostającym już poza nią Jarosławem Gowinem.

Nie chodzi o to, żeby mówić, iż skoro „oni” to robili”, to „my” też możemy. Problemem jest to, czy zasiadanie w zarządach i radach nadzorczych, wszystko jedno, czy chodzi o 900 stanowisk, czy o 9 razy większej ich liczbie, to jest złodziejstwo. Czy jeśli ktoś bierze pensję, to znaczy, że kradnie? Jeśli te same spółki miały w 2012 r. dużo mniejsze zyski niż mają w 2021 r. i skarb państwa miał z tego tytułu dużo mniejsze wpływy podatkowe oraz z dywidendy, a tak właśnie jest, to można mówić o złym zarządzaniu. Ale daleko jeszcze do złodziejstwa. Tyle że to żaden problem dla Donalda Tuska: 8000 stanowisk i wątpliwe efekty ekonomiczne to normalka, 900 i dobre wyniki finansowe – niebotyczna afera.

Niezależnie od tego, kto może i powinien obsadzać stanowiska w spółkach skarbu państwa, samo to nie jest złodziejstwem, choć może budzić zastrzeżenia. Jednak chcący uchodzić za wiarygodnego polityk nie może być hipokrytą i kłamcą. A jeśli jest, to wprawdzie może wpadać w alarmistyczne tony i moralne uniesienia, ale warte to jest tyle, ile jego zapewnienia w maju 2014 r., że nigdy nie zamieni wspaniałej funkcji polskiego premiera na najlepszą nawet fuchę w Brukseli, by w za dwa miesiące zamienić.

Rozdarł się Donald Tusk w niebogłosy, że „znamy kilka państw, szczególnie na wschód od Polski, gdzie władza z podobną zaciekłością atakuje niezależne sądownictwo i wolne media, między innymi, a może głównie po to, żeby móc bezkarnie i bez zwracania uwagi publicznej kraść”. Jeśli tak, to czy władza mogła w 2012 r. kraść za zgodą niezależnych sądów i wolnych mediów, skoro chodziło o 9 razy więcej stanowisk? To byłoby straszne i okropnie demoralizujące. Ale tłumaczyłoby skalę: 9 razy więcej dlatego, że niezależnym sądom i wolnym mediom to wisiało kalafiorem. Nic nie insynuuję, idę tylko tropem rozumowania Donalda Tuska.

Jest nawet gorzej. „Właściwie tylko jedno słowo ciśnie się na usta – mafia” – powiada Donald Tusk. I doprecyzowuje, że „te działania do złudzenia przypominają sceny właściwie nawet nie z życia, ale z drastycznych fabularnych filmów o działaniach mafii, czy to jest Sycylia, czy Kolumbia”. Sycylię można jeszcze zrozumieć, ale ta Kolumbia i jej narkotykowe mafie? I znowu porównanie. Jeśli 900 to Sycylia i Kolumbia, to ile i jakich mafii trzeba by jeszcze dodać do 8000. Chińskie Triady, rosyjskie – sołncewską, czeczeńską, tambowską czy japońską Yakuzę?

Skoro przy 900 posadach „właściwie całe państwo polskie jest w rękach naprawdę nieźle zorganizowanej grupy, dla której głównym celem jest nagrabić tyle, ile się da”, to przy 8000 posad wychodziłoby kilka państw. Jak już była mowa: nie chodzi o relatywizację, lecz o idiotyzm takich wywodów. Ten idiotyzm się zresztą pogłębia, gdy Donald Tusk mówi, że „mamy do czynienia z kompletnie bezkarną magnaterią, pyski pełne sloganów na temat patriotyzmu, tradycji, obrony wartości. A od rana do wieczora grupa, która trzyma władzę, tak naprawdę zajmuje się tylko jednym - własnymi nieczystymi interesami”.

Litościwie pominę owe „pyski” w ustach europejskiego gentlemana, ale i tak władza pod wodzą Donalda Tuska musiałaby się „własnymi nieczystymi interesami” zajmować co najmniej 72 godziny na dobę. A jakie wtedy było państwo, skoro to obecne to „właściwie państwo upadające, przypomina nam głowonoga, ośmiornicę, to głową jest prezes partii rządzącej. A macki - inaczej niż w zoologii - setki, tysiące takich macek obejmują właściwie wszystkie płaszczyzny, wszystkie dziedziny życia”. Ale jeśli to „upadające państwo” dało radę znaleźć ponad 200 mld zł na pomoc w związku z pandemicznym kryzysem i dochody budżetu wyniosą w 2021 r. 483 mld zł (w stosunku do 283,5 mld zł w 2014 r., gdy Donald Tusk przestał być premierem), to coś z tym „upadającym państwem” i „złodziejstwem” się nie zgadza. To wtedy nie kradli i na nic nie było, a dochody państwa były aż o 200 mld zł niższe?

Jak już Donald Tusk się ośmieszył wywodami o strasznym złodziejstwie PiS, które jakimś cudem uczyniło polskie państwo znacznie bogatszym niż za jego rządów, to postanowił się ośmieszyć do cna strasząc politycznymi konsekwencjami owego złodziejstwa. „Czy PiS - biorąc pod uwagę to, jak bezwstydnie, jak łapczywie zagarnia wszystko w swoje ręce - czy w związku z tym PiS użyje wszystkich dostępnych metod, żeby władzę obronić, żeby utrzymać się przy władzy, mówiąc krótko: czy będzie gotowy sfałszować wybory, kiedy Polacy w swojej większości zrozumieją, z jaką władzą mają do czynienia - tak, oczywiście, tego należy się obawiać”.

Jeśli podążać za logiką Donalda Tuska, to przy „jego” 8000 posad dla swoich i bez porównania gorszych wpływach do budżetu, wybory prezydenckie i parlamentarne w 2015 r. musiałyby być potwornie wręcz sfałszowane. Przez wtedy rządzących, czyli przez PO. I być musiały, skoro oba wygrała Zjednoczona Prawica. Czy Donald Tusk celowo zgotował swojej partii taki los? To byłoby straszne. Przede wszystkim chodzi o kompletne kretyństwo takich wywodów i pseudownioskowań. I o bezczelność w przypisywaniu oszustw.

Jak już Donald Tusk sam sobie zamulił głowę, rączo pospieszył zapewnić Polaków, że po to wrócił, żeby zatrzymać proces, w którym „cały naród w jakimś sensie przyzwyczaił się do tej cichej, dość paskudnej w swych objawach degradacji państwa. Że przyzwyczaimy się do tego, że władza może bezkarnie kraść, bo dzieje się to po cichu i angażuje bardzo dużo ludzi”. Jeśli obecnie mamy do czynienia z „paskudną w swych objawach degradacją państwa”, to czym były dla tego państwa rządy Donalda Tuska? I ile setek miliardów złotych wtedy bezkarnie ukradziono?

Można nie mieć żadnych argumentów i iść w zaparte albo oskarżać i obrażać politycznych rywali, ale Polacy nie są kompletnymi durniami, za jakich ich Donald Tusk najwyraźniej uważa. Na razie potrafią dobrze liczyć i prawidłowo wnioskować. W przeciwieństwie do tych, których domeną jest logika paranoika. I arytmetyka spod śmietnika.

https://wpolityce.pl/polityka/567998-tusk-ujawnia-z...
Mińsk Mazowiecki Postów: 44075
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 44075
Piątek, 1 października 2021 07:37:34
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
ECHO RZĄDÓW DONALDA TUSKA Z ADAMEM MICHNIKIEM W TLE

ECHO RZĄDÓW DONALDA TUSKA

"Głos Polski" Toronto 27.07 2011

Rząd Tuska szykuje rewolucyjne zmiany ułatwiające tłumienie manifestacji

opozycji. Już niedługo policjanci będą mogli strzelać do nas bez ostrzeżenia. W ich podręcznym arsenale znajdą się groźne dla życia ludzkiego paralizatory elektryczne, gazy obezwładniające i powodujące trwała głuchotę emitery fal dźwiękowych. Broń ta będzie mogła zostać użyta także wobec dzieci, kobiet w ciąży i osób niepełnosprawnych. Donald Tusk buduje państwo policyjne. Świadczy o tym nie tylko wizyta ABW o 6-tej rano w domu dziennikarzy i kibiców, czy zakrojona na szeroką skalę inwigilacja społeczeństwa i brutalne zachowanie się służb mundurowych wobec opozycyjnych parlamentarzystów.

Proponowana przez rząd ustawa o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej uzbroi policję w sprzęt i uprawnienia wykraczające ponad standardy państwa demokratycznego.

Jej uchwalenie może stanowić złowieszcze preludium do rozprawy z antyrządowymi manifestacjami, protestami związków zawodowych i akcjami środowisk kibicowskich.

Wszyscy jesteśmy przebierańcami. Celem ustawy miało być ujednolicenie przepisów prawa dotyczącego posiadania i stosowania ośrodków przymusu bezpośredniego

przez służby mundurowe. Tymczasem projekt, który trafił do uzgodnień międzyresortowych, wzbudził olbrzymi niepokój organizacji broniących praw człowieka. Proponowane w nim zapisy znacząco rozszerzają uprawnienia m.in. policji, żandarmerii wojskowej i ABW, przy jednoczesnym ograniczeniu praw zwykłego obywatela. Największe zaniepokojenie budzą zapisy dopuszczające możliwość rezygnacji funkcjonariusza z oddania strzału ostrzegawczego.

O tym, czy taki strzał oddać, decydowałby on sam. Jeżeli by uznał, że zwłoka powstała

w wyniku przywołania kogoś do porządku przez użycie formuły „stój, bo strzelam”

i strzału w powietrze, zagrażające życiu, mógłby od razu oddać bezpośredni strzał do każdego człowieka, także do dzieci, kobiet w ciąży, starców i osób niepełnosprawnych.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, które jest gospodarzem projektu, w dziwny sposób tłumaczy wprowadzenie tych zmian. Resort twierdzi, że w dzisiejszym, mocno zurbanizowanym świecie oddanie strzału ostrzegawczego mogłoby zagrażać postronnym obywatelom m.in. poprzez niekontrolowany rykoszet. Używanie całego arsenału środków przymusu bezpośredniego wobec kobiet ciężarnych, dzieci i niepełnosprawnych świadczy o narastającej fali terroryzmu. Funkcjonariusz nie

jest w stanie w sytuacji stresowej wystarczająco szybko określić, czy osoba mająca poważne zagrożenie dla swojego życia, to drobnej budowy dorosły, kobieta, czy dziecko do lat 13. A także czy jest to osoba ukrywająca niebezpieczny przedmiot pod ubraniem, kobieta ucharakteryzowana na ciężarną, czy też kobieta o ciąży widocznej.

Policjant też może nie mieć czasu na rozpoznanie, czy jest to osoba przebrana w charakterystyczne ubranie, udająca inwalidztwo, zdrowa osoba posługująca się rekwizytami lub dokumentami niepełnosprawnego, czy też osoba o widocznym kalectwie.

Takie uzasadnienia ze strony MSWiA stanowią bezpośrednią wskazówkę dla policjantów, jak tłumaczyć się w przyszłości z nadużywania broni palnej.

Zawsze można w raporcie napisać, że noszone w brzuchu dziecko wydawało się funkcjonariuszowi pasem szhida . – Nie można wszystkiego wrzucać do worka pod hasłem „zagrożenie terrorystyczne” – tłumaczy były szef ABW Bogdan Święczkowski.

– Dbając o zabezpieczenie naszego kraju, trzeba pamiętać, że prawa obywatelskie także są ważne. Bardzo dokładnie należy określić, co oznacza zagrożenie terrorystyczne, aby uniknąć sytuacji, w których niewinne osoby mogą ponieść szkodę w wyniku działań funkcjonariuszy – dodaje Bogdan Święczkowski.

Wyjaśnienia MSWiA z całą pewnością niezbyt dobrze świadczą o poziomie wyszkolenia

funkcjonariuszy. Jeżeli nie są oni przygotowani na sytuacje stresowe i mogą nie odróżnić dziecka od osoby dorosłej, to znaczy, że na co dzień stanowią potencjalne zagrożenie dla przeciętnego obywatela.

Niepokój budzić może też dopuszczenie do rezygnacji z ostrzeżeń i strzału

ostrzegawczego w przypadku niszczenia mienia przez potencjalnego

przestępcę. Wprowadzając takie rozwiązanie, rząd Donalda Tuska stawia ludzkie

życie i zdrowie niżej, niż ewentualne straty materialne spowodowane przez czyn chuligański. Jak kończy się nerwowe strzelanie bez ostrzeżenia do ludzi, pokazuje

zdjęcie kibica Avii Świdnik z rozerwaną twarzą, opublikowane w jednym z ostatnich

numerów „Gazety Polskiej”. („GP” nr 23 z 8 czerwca br.).

NIEBEZPIECZNY ARSENAŁ

Rządowy projekt jest groźny także z innych powodów. Wyposaża on bowiem funkcjonariuszy w szeroki arsenał broni, której użycie może zagrażać życiu i zdrowiu

ludzi. Dostępnymi środkami przymusu bezpośredniego będą urządzenia powodujące „dysfunkcję niektórych zmysłów lub organów ludzkich”, w tym paraliżujące, łzawiące, ogłuszające i oślepiające.

Policjanci chcąc zatrzymać osobę podejrzaną o przestępstwo lub wykroczenie, będą mogli swobodnie używać paralizatorów elektrycznych. Do jakiego stopnia są one niebezpieczne, pokazała sprawa Roberta Dziekańskiego, zabitego przez ochroniarzy na lotnisku w Kanadzie.

Policja będzie stosować także środki chemiczne oraz system LRAD. Long Range Acoustc Device to bron akustyczna.

Jest ona w stanie wysłać wiązkę fali dźwiękowej o mocy 151 dB, na odległość do 1000 m. Dla porównania próg bólu u dorosłego człowieka wynosi 120 dB.

LRAD jest w stanie obezwładnić w kilka sekund wybranego człowieka lub grupę osób. W armii Stanów Zjednoczonych wykorzystywana jest do walki z terrorystami na Bliskim Wschodzie czy piratami u wybrzeży Somali. Urządzenie wywołuje panikę, ogromny ból i niejednokrotnie prowadzi do trwałej utraty słuchu.

Stosowane jest także w krajach niedemokratycznych do walki z opozycją protestującą

na ulicach. Wiele takich urządzeń wykorzystują m.in. Chiny, Tajlandia i Korea Północna.

Broń była stosowana przez talibów w Afganistanie, powodując śmierć walczących żołnierzy, w tym polskich i amerykańskich.

Dlatego znajduje się ono na czarnej liście organizacji broniących praw człowieka.

Przeciwko jego stosowaniu na terenie USA protestuje czołówka amerykańskich

dziennikarzy. Dotarli oni bowiem do raportu Departamentu Obrony, z którego

wynika, że LRAD może powodować pęknięcie bębenków słuchu, krwawienie z ucha

wewnętrznego , a w skrajnych przypadkach powstawanie tętniaków i śmierć

W ub. r. (2010 rok, dop.AS) urządzenie LRAD 500X zakupiła polska Komenda Główna Policji (KGP). Jak na razie jego stosowanie byłoby niezgodne z prawem, na co zwraca uwagę m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

Dlatego Komenda Główna Policji (KGP) czeka na wprowadzenie w życie proponowanej przez rząd ustawy.

Wiadomo jednak, do jakich zadań polska policja wykorzystywałaby LRAD.

Na poglądowych zdjęciach zamieszczonych na stronie internetowej KGP policjanci

kierują to urządzenie w... tłum kibiców piłkarskich trzymających się za ręce. Niewykluczone, że poza LRAD do Polski sprowadzono by też broń mikrofalową, również niebezpieczną dla życia i zdrowia ludzi.

Jak pisał niedawno Aleksander Ścios w tekście „Czy rząd Tuska tworzy nowe

oddziały ZOMO?”, wraz ze zwiększaniem uprawnień policji obniża się wymagania

wobec kandydatów do służby. Obecnie będą mogli w niej pracować policjanci

karani za wykroczenia, w tym za czyny chuligańskie, a także niemający nawet

średniego wykształcenia, jeżeli „w toku postępowania kwalifikacyjnego stwierdzono,

że kandydat wykazuje szczególne predyspozycje do służby”.

DRUGI STAN WOJENNY?

Projekt „ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej” to nie jedyna

inicjatywa polityków Platformy Obywatelskiej, wprowadzająca niebezpieczne

dla polskiej demokracji rozwiązania.

W 2009 r. weszła w życie tzw. ustawa retencyjna, zezwalająca na gromadzenie

olbrzymiej ilości danych telekomunikacyjnych przez służby specjalne, tworząc

z naszego kraju prawdziwe terytorium podsłuchowe, niezgodnie ze standardami demokratycznymi.

Jest też wiele przepisów wchodzących w pakiet nowelizacji przygotowanych pod kątem organizacji Euro 2012. Szczególny niepokój budzą zapisy dotyczące monitorowania kibiców, w praktyce legalizujące daleko posuniętą inwigilację fanów futbolu.

Środowiska prawnicze, kibicowskie i organizacje broniące praw człowieka

z niepokojem spoglądają też na instytucję sądów tzw. odmiejscowionych. W ich opinii

sposób przeprowadzania rozpraw przed takimi sądami i pośpiech związany z przygotowaniem procesu w praktyce ogranicza znacznie prawo oskarżonego do obrony.

Najgroźniejszy dla polskiej demokracji jest jednak zaproponowany niedawno

przez Bronisława Komorowskiego projekt ustawy o stanie wojennym oraz kompetencjach

Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych, nazywany też ustawą o cyber ataku.

Dopuszcza on wprowadzenie stanu wojennego na terytorium całego państwa

w przypadku wystąpienia zdarzenia określanego jako „szkodliwe z punktu widzenia żywotnych interesów i celów strategicznych Polski, działanie podmiotu zewnętrznego,

niezależnie od miejsca podejmowania przez niego tych działań”.

Takim działaniem mógłby być m.in. atak hakerski na najważniejsze instytucje

państwa polskiego, prowadzony np. z Krakowa. Ustawa ta jest o tyle niebezpieczna, że chcąca uporać się z niewygodną opozycją, nieodpowiedzialna władza mogłaby zainicjować lub zlecić jakiemuś podmiotowi takie działanie.

Mógłby to przeprowadzić także obcy rząd, wspierając w ten sposób wygodną dla

siebie władzę w Polsce.

Jeżeli dodać do tego fakt, że obecnie szefem BBN-u jest człowiek po kursie GRU, a doradcą prezydenta Bronisława Komorowskiego sowiecki agent i autor stanu wojennego z 1981 r., to do powyższych projektów należy podchodzić ze szczególną ostrożnością.

O tym, że kolejne propozycje ustawowe dotyczące kwestii bezpieczeństwa, w praktyce ograniczają demokrację w naszym kraju, przekonany jest były szef ABW z okresu rządów PiS. – Obawiam się, że tworzenie takich ustaw ma umożliwić coraz większą represyjność

i inwigilację społeczeństwa przez służby specjalne – kwituje Bogdan Święczkowski.

Rząd Donalda Tuska ma wsparcie medialne. Korzystną atmosferę rządzącym zapewnia żydowska "Gazeta Wyborcza" w sposobie spojrzenia i wspierania rządowych poglądów politycznych.

ADAM MICHNIK CZCI TOWARZYSZA LENINA I TOWARZYSZKĘ RÓŻĘ LUKSEMBURG


UNIWERSYTET PEDAGOGICZNY TYTUŁUJE ADAMA MICHNIKA HONOROWYM DOKTORATEM

Uniwersytet Pedagogiczny im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie został powołany 11 maja 1946 roku jako Państwowa Wyższa Szkoła Pedagogiczna i podjął działalność dydaktyczną 25 października. Jest najstarszą uczelnią pedagogiczną tego typu w Polsce i konsekwentnie zajmuje pierwsze miejsce wśród uczelni pedagogicznych, tym bardziej, iż posiada w swoim godle Komisję Edukacji Narodowej. Należy w tym miejscu przypomnieć, iż Komisja Edukacji Narodowej ( KEN ) (pełna nazwa - Komisja nad Edukacją Młodzi Szlacheckiej Dozór Mająca ) - centralny organ władzy oświatowej powołany w Polsce przez Sejm Rozbiorowy 14 października 1773 roku na wniosek króla Stanisława Poniatowskiego, była pierwszym w Polsce ministerstwem oświaty publicznej i pierwszą tego typu instytucją w Europie.
Władze tej uczelni w listopadzie 2009 roku podjęły decyzję utytułowania Adama Michnika doktoratem honorowym. Liczne protesty przeciwko tej decyzji wskazują na głęboki żal społeczny i oburzenie spowodowane tym bezprecedensowym wydarzeniem, tym bardziej, iż owa decyzja została podjęta niezgodnie z wolą większości obecnych na posiedzeniu Rady Wydziału Humanistycznego uczelni, tym bardziej , iż doktorat honorowy uczelni może otrzymać wyłącznie osoba mająca wyższe wykształcenie historyczne.

WYSTĄPIENIE REKTORA PROF. MICHAłA ŚLIWY

Prof. Michał Śliwa rektor uczelni powiedział (cyt. z "GW"): "Protestującym odpowiem: gdyby nie Adam Michnik, to teraz zainteresowałyby się wami SB, a potem trafilibyście do aresztu - mówi "Gazecie Wyborczej" rektor Uniwersytetu Pedagogicznego im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie, inicjator przyznania doktoratu honorowego Adamowi Michnikowi".

ADAM MICHNIK HONOROWY DOKTORANT

Postać redaktora naczelnego i założyciela "Gazety Wyborczej" jest powszechnie znana, oto niektóre istotne fragmenty jego publicznych wypowiedzi i zachowań:
- " należałem do komunistów w sześćdziesiątych latach, uważałem, że komunistyczna Polska, to moja Polska".
-"Środowiskiem z którego pochodzę jest liberalną żydokomuną. Jest to komuna w sensie ścisłym, bo moi rodzice wywodzili się ze środowisk żydowskich i byli przed wojną komunistami. Być komunistą znaczyło wtedy coś więcej niż przynależność do partii, to oznaczało przynależność do pewnego języka, do pewnej kultury, fobii, namiętności". („Powściągliwość i Praca” nr 6 z 1988 roku – pismo katolickie ).
- Rodzice Adama Michnika wywodzili się z nurtu działaczy komunistycznych Komunistycznej Partii Polski z programem przyłączenia Polski do ZSRS, oderwania od Polski ziem wschodnich, oraz zrzeczenia się na rzecz "bratnich socjalistycznych Niemiec" Górnego Śląska i Pomorza .

KOMUNISTYCZNA PARTIA ZACHODNIEJ UKRAINY

Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy, KPZU – ukraiński oddział Komunistycznej Partii Polski, działała w województwach lwowskim, stanisławowskim, tarnopolskim i wołyńskim.

Prekursorami późniejszej KPZU były grupy socjalistyczno – komunistyczne Borysławia, Drohobycza i Stryja. Partia powstała w październiku 1923 roku z przekształcenia Komunistycznej Partii Galicji Wschodniej. Opowiadała się za przyłączeniem południowo – wschodniej części Polski do ZSRS, podobnie jak Komunistyczna Partia Polski (KPP ).

Czołowi przywódcy KPZU: m.in. Ostap Dłuski, Osyp Kriłyk, Roman Kuźma, Ozjasz Szechter . Organy prasowe: „Nasza Prawda”, „Ziemia i Wola”, „Walka Mas”, „Kultura”, „Trybuna Robotnicza”.
Ozjasz Szechter – ojciec Adama Michnika w dwudziestoleciu międzywojennym aktywnie działał w ruchu komunistycznym. We Lwowie był członkiem młodzieżowej bojówki komunistycznej i jednym z funkcyjnych działaczy nielegalnej Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy.
Ozjasz Szechter był starym, wypróbowanym agentem Moskwy w Polsce. Wchodził wraz z Julią Brystygierową ( Krwawą Luną ), pułkownikiem NKWD, Jakubem Bermanem, Chajnem, Grosem, Kasmanem i innymi w skład wydzielonej komórki, bezpośrednio podporządkowanej Moskwie.
Adam Michnik w wywiadzie z Danielem Cohn Benditem stwierdził:
"Mój ojciec był bardzo znanym działaczem komunistycznej partii przed wojną, siedział osiem lat w więzieniu".
Po wojnie Ozjasz Szechter był członkiem kierownictwa Komitetu Organizacyjnego Żydów w Polsce. Według publikacji Instytutu Pamięci Narodowej brał udział w operacji szpiegowskiej NKWD przeciw Polsce pod kryptonimem „Koń trojański”. Miał być za to aresztowany i skazany w t. zw. procesie łuckim w 1934 roku.
Adam Michnik twierdzi, że nie jest to prawda i domagał się od IPN sprostowania informacji o działalności szpiegowskiej ojca, a wobec odmowy skierował sprawę do sądu domagając się przeprosin. W rzeczywistości bowiem ojciec Adama Michnika został skazany nie za szpiegostwo, a za „próbę zmiany przemocą ustroju Państwa Polskiego”. Ponieważ czyn ten był według ówczesnego prawa zagrożony wyższą karą niż szpiegostwo, warszawski sąd powództwo Adama Michnika oddalił.
Sąd Apelacyjny natomiast uchylił wyrok I instancji i nakazał stronie pozwanej (IPN) przeprosiny powoda – Adama Michnika. Wyrok jest prawomocny. IPN zapowiedział kasację do Sądu Najwyższego.

Polski historyk dr Piotr Gontarczyk w wypowiedzi dla „Rzeczpospolitej” wyraził opinię:
„W moim przekonaniu Adamowi Michnikowi mogło chodzić nie tyle o ochronę dóbr osobistych, ile o sprawdzenie jak daleko może się posunąć w terroryzowaniu debaty publicznej i świata nauki za pomocą pozwów sądowych. Odnosiłem wrażenie, że za pomocą tej metody Adam Michnik chciał ograniczyć możliwość badania niektórych tematów".

MARZENIA ADAMA MICHNIKA

Marzenie Adama Michnika to likwidacja Polski i stworzenie tworu państwowego o nazwie POL - UKR, lub UKR - POL powstałego z połączenia terytorialnego Ukrainy z Polską. ("Kurier Galicyjski" wrzesień 2009 r.)

LAUDACJA PROF.JANUSZA MAJCHERKA Z ANTYPOLSKIMI INSYNUACJAMI I
OSZCZERSTWAMI

Laudację uzasadniającą przyznanie honorowego doktoratu Adamowi Michnikowi wygłosił profesor Uniwersytetu Pedagogicznego, publicysta "GW" i "Tygodnika Powszechnego" Janusz Majcherek, autor jednego z najbardziej oszczerczych i napastliwych artykułów na temat dziejów Polski, chrześcijaństwa i rzekomych zbrodni Polaków dokonywanych na Żydach.( - "Ciemne karty polskiej historii", opublikowanego w "Tygodniku Powszechnym" - ks. Adam Boniecki redaktor naczelny tygodnika ).
Tekst ten stanowi prawdziwy zsyp różnorakich antypolskich i antykatolickich potwarzy, insynuacji i oszczerstw.

PROTEST LAUREATA ODZNACZENIA MEDALEM KOMISJI EDUKACJI NARODOWEJ

Aleksander Szumański , męczennik w getcie przemyskim, skazany na śmierć przez okupantów niemieckich, jako laureat zaszczytnego odznaczenia Medalem Komisji Edukacji Narodowej, wyrażam swój głęboki żal, iż polska uczelnia edukacyjna zlokalizowana w Stołecznym Królewskim Mieście Krakowie, mająca w swoim godle

Komisję Edukacji Narodowej - historyczny symbol polskiej wiedzy i nauki nie zwróciła uwagi na nastroje społeczne skierowane przeciwko uhonorowaniu Adama Michnika doktoratem Uniwersytetu Pedagogicznego.

Czy uczelnia przy mniejszościowym poparciu jej władz posiadała przyzwolenie społeczne? Dlaczego nie zwrócono się do osób uhonorowanych tym samym godłem o opinię?

Dlaczego JM Rektor Michał Śliwa odpowiedział protestującym o areszcie i SB gdyby… etc. ( patrz wyżej ). Oczekuję odpowiedzi JM Rektora Michała Śliwy uczelni należnego

PT czytelnikom „Głosu Polskiego” pisma Związku Narodowego Polskiego w Kanadzie.


ADAM MICHNIK - POLACY SĄ JAK KOŚCIÓŁ.

Według Adama Michnika Polacy są jak Kościół rzymsko-katolicki uczący zakłamania, obłudy, hipokryzji, konformizmu.

https://www.youtube.com/watch?v=QlSsg7QkjrY(link is external)

Wychodzący w Krakowie lewacki niskonakładowy miesięcznik "Kraków" w numerze świątecznym - grudzień 2009 rok, pomieścił tekst Adama Michnika "Miasto polskiego rozumu i rozumnego szaleństwa" skierowany do JM Michała Śliwy rektora UP w Krakowie. Cytuję fragmenty:
" to wielki zaszczyt odbierać doktorat honoris causa od krakowskiego Uniwersytetu Pedagogicznego, będąc nastolatkiem marzyłem o rewolucji - tak jak ją opisywali moi starsi przyjaciele Jacek Kuroń i Karol Modzelewski. Dwa nazwiska chciałbym tutaj przywołać: Prof. Marek Waldenberg pisał o Leninie".

TOWARZYSZ WŁODZIMIERZ LENIN

"Lenin był rewolucjonistą, który kochał wolność, ale miała to być wolność dla zwolenników rewolucji, dla przyjaciół rewolucji w leninowskim rozumieniu tego słowa. Nie była to wolność dla inaczej myślących".


TOWARZYSZKA RÓŻA LUKSEMBURG "KRWAWA RÓŻA"

"Róża Luksemburg pisała: "wolność jest zawsze wolnością dla inaczej myślącego" - cytował Adam Michnik. "Niech nam dadzą spokój z Niepodległą Polską" - mówiła Róża Luksemburg.

Być może rezultatem tego faktu była następna wielka praca prof. Marka Waldenberga - o Karolu Kautskym, którego Lenin nazywał (Juuszka)". (Karl Kautsky marksista, krytyk Kościoła )".
Róża Luksemburg była przedstawicielką lewego, rewolucyjnego skrzydła

II Międzynarodówki. Z okresu rewolucji bolszewickiej pochodzi jej znany aforyzm: „Nie ma prawdziwego socjalizmu bez demokracji, tak jak nie ma prawdziwej demokracji bez socjalizmu”.

Z drugiej strony – w miarę pozyskiwania większej ilości informacji na temat specyfiki sytuacji w Rosji podkreślała konieczność (z rewolucyjnego punktu widzenia) wprowadzenia przez bolszewików wielu „środków nadzwyczajnych” w celu obrony państwa robotniczego.

Podkreślała, że niezależnie od rezultatów rewolucji 1917 roku Leninowi i jego partii należy się szacunek, gdyż jako pierwsi na świecie odważyli się wprowadzić w życie to, o czym do tej pory dyskutowano jedynie teoretycznie.
Kwestionowała polskie dążenia niepodległościowe uzasadniając ich irracjonalność racjami ekonomicznymi.

Razem z Julianem Marchlewskim walczyła z tzw. „socjal - patriotyzmem” PPS i uważała, że poszczególne części Polski stopniowo ulegają „organicznemu wcieleniu” do mocarstw zaborczych. Następuje zrastanie się z nimi gospodarczo, społecznie i politycznie.

Uważała, że produkcja Królestwa Polskiego na rynek wschodni nieodwracalnie łączy je z Rosją.

W tym samym czasie broniła prawa do rozwoju kulturalnego społeczeństwa polskiego pod zaborami. W opublikowanej przez siebie broszurze „W obronie narodowości” wskazywała, że Polacy mają prawo do zachowania swojej tożsamości i języka, a prawdziwym przeciwnikiem tego nie jest społeczeństwo niemieckie, a jego kapitalistyczne elity, dla których nacjonalizm był sposobem tworzenia sztucznej identyfikacji społecznej.
Według Róży Luksemburg powstanie styczniowe zostało wywołane przez szlachtę polską, aby utrzymać pańszczyznę i stłumić rozwój burżuazji.

Burżuazja natomiast była przeciw powstaniom, zaś chłopi są oddani carowi, a proletariat ulega organicznemu wcieleniu do proletariatu państw zaborczych.
Róża Luksemburg była feministką i pacyfistką. Krytykowała I Wojnę Światową jako służącą interesom klasy kapitalistów.
Za niemieckie pieniądze miała wystawę w Warszawie na placu przed katedrą na warszawskiej Pradze. Ekspozycja wystawiła ją jako "orędowniczkę demokracji i obrończynię tolerancji. Komunistka i agenci bezpieki wypromują Polskę. Komunistyczna działaczka Róża Luksemburg i byli agenci bezpieki Marcel Reich - Ranicki i Andrzej Szczypiorski znani ze swoich antypolskich fobii burzą stereotypy o naszym kraju w Niemczech. Jako wzorcowych Polaków lansuje ich portal internetowy Porta Polonica, prezentujący pracę Ośrodka Dokumentacji Kultury i Historii Polaków w Niemczech. Polonia była oburzona.

TOWARZYSZ MAREK WALDENBERG

Kim był Marek Waldenberg, wymaga to nieco szerszego omówienia. Wydział Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego z czasów PRL-u ma swoją niechlubną tradycję.

Po wielkim luminarzu nauk prawniczych prof. Władysławie Wolterze kierownictwo katedry objął Kazimierz Buchała wysoko oceniany w archiwach Służby Bezpieczeństwa - tajny współpracownik ( TW ) o pseudonimie "Magister", promujący swoich ulubieńców Andrzeja Zolla i Zbigniewa Ćwiąkalskiego.

Wydaje się, iż dzisiejsza opiniotwórczość katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, mająca niebagatelny wpływ na stosowanie prawa w Polsce i kształtowanie opinii publicznej, korporacyjność urzędującej palestry, wyrokowanie niepodległych sądów i Trybunału Konstytucyjnego, niekiedy budzące sprzeciw społeczny, ma swoje korzenie w zhańbieniu i zbezczeszczeniu Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego w okresie PRL-u.
Oprócz Buchały, Zolla i Ćwiąkalskiego działali tam jeszcze w tym okresie Marek Waldenberg, kierujący katedrą Podstaw Marksizmu-Leninizmu, sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR, sekretarz Komitetu Uczelnianego PZPR, piszący prace naukowe o Leninie i m.in. o rzekomej wielkości zausznika Lenina Karla Kautskyego ( pseud. "Juuszka") marksistowskiego sekciarza.

JULIAN POLAN - HARASHIN MORDERCA SĄDOWY, AGENT SB

Do pocztu bezprawników tego okresu dołączył prof. Julian Polan - Harashin b. prokurator w Lublinie, ścigający tam żołnierzy AK i NSZ, skąd musiał uciekać, bo Podziemie Niepodległościowe wydało na niego wyrok śmierci.
Prof. Julian Polan- Harashin, , jako wiceszef Sądu Wojskowego wydał kilkadziesiąt wyroków śmierci na żołnierzy AK i NSZ. Był podobnie jak Stefan Michnik najkrwawszym sędzią PRL-u i skorumpowanym łapówkarzem.
Jako dziekan studium zaocznego Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego wydał kilkaset "łapówkarskich" dyplomów magistrów praw. Gdy jeden z dyplomowanych partyjnych i ubeckich "magistrów" skompromitował się swoją "prawniczą wiedzą" i sprawa nabrała rozgłosu prof. Julian Polan - Harashin podpalił dokumenty w dziekanacie Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Otrzymał wyrok, lecz szybko został uwolniony i skrupulatnie donosił nadal, jako zięć metropolity krakowskiego kard. Franciszka Macharskiego i agent SB, m.in. donosząc na Karola Wojtyłę i cały umęczony Kościół Powszechny.

W tym ubeckim poczcie "bezprawników" Uniwersytetu Jagiellońskiego działał oficjalnie jako agent SB, prawnik kryminolog niedawno zmarły prof. Tadeusz Hanausek.

opracowanie ; Jerzy Korzeń ,Józef Komarewicz, Bożena Rafalska, Weronika Kachza, Aleksander Szumański "Głos Polski" Toronto luty 2010 r.

Źródła:

- Jerzy Korzeń prezes Towarzystwa Pamięci Narodowej im. Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego

- Radio "Pomost" Arizona Victor Zolcinski

- Miesięcznik "Kraków" grudzień 2009 strona 29; Adam Michnik "Miasto polskiego rozumu i rozumnego szaleństwa"

https://www.facebook.com/profile.php?id=100009664654533... is external)

http://aleszum.btx.pl/index.php/publikacje(link is external)

https://www.facebook.com/Aleszum/?fref=ts(link is external)
https://niepoprawni.pl/blog/aleszumm/echo-rzadow-dona...
Mińsk Mazowiecki Postów: 44075
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 44075
Piątek, 1 października 2021 07:58:59
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Fakt jest faktem. Donald Tusk - były premier, przewodniczący PO, były szef Rady Europejskiej - w tej Brukseli nam po prostu schamiał

https://wpolityce.pl/polityka/568318-donald-tusk-w-...
Mińsk Mazowiecki Postów: 44075
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 44075
Sobota, 2 października 2021 15:32:55
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Ein Volk, ein Reich, ein Führer

Trzaskowski skapitulował. W wyborach na szefa PO wystartuje jeden kandydat

Wczoraj upłynął termin zgłaszania kandydatów na nowego szefa Platformy Obywatelskiej. W zaplanowanych na 23 października wyborach wystartuje tylko Donald Tusk.

Tuż przed powrotem Donalda Tuska na polską scenę polityczną rękawice rzucił mu Rafał Trzaskowski. Pod koniec czerwca prezydent Warszawy ogłosił, że jeśli Borys Budka zrezygnuje z kierowania partią, będzie ubiegał się o jego fotel.

- „Jestem gotów wziąć odpowiedzialność za Platformę Obywatelską”

- mówił na antenie TVN24.

Chwilę później do polskiej polityki wrócił Donald Tusk, który objął przywództwo w partii jako p. o. przewodniczącego. Trzaskowski miał domagać się wyborów, ale jego postulat nie cieszył się poparciem wśród polityków.

Nowego przewodniczącego oraz szefów struktur regionalnych i powiatowych działacze Platformy wybiorą 23 października. Ten czas Donald Tusk skutecznie wykorzystał na spacyfikowanie ambicji Trzaskowskiego. Wczoraj upłynął termin zgłaszania kandydatów na szefa PO.

- „Złożona została kandydatura pana Donalda Tuska. Dzisiaj Krajowa Komisja Wyborcza PO dokonała formalnej rejestracji jedynego zgłoszonego w terminie kandydata”

- przekazała przewodnicząca Krajowej Komisji Wyborczej PO, posłanka Dorota Niedziela.

O tym, dlaczego nie zdecydował się wystartować w wyborach, Rafał Trzaskowski opowiedział niedawno w rozmowie z Polską Agencją Prasową.

- „Proponowałem wybory w momencie, w którym pojawił się Donald Tusk. Uważałem, że wtedy warto było porozmawiać o tym, co dalej z Platformą. Olbrzymia większość moich koleżanek i kolegów chciała się jednak skupić przede wszystkim na konsolidacji partii. Nie było apetytu na taką debatę. Skoro nie było apetytu na debatę, to dzisiaj skupmy się na tym, jak wygrać wybory parlamentarne. Nie będę startował w wyborach tylko po to, żeby komuś coś udowodnić”

- mówił.
https://fronda.pl/a/trzaskowski-skapitulowal-w-w...
Żabodukt Postów: 53263
kumak
Żabodukt, postów: 53263
Sobota, 2 października 2021 21:42:45
0
+1 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Mińsk Mazowiecki
Postów: 43541
sailor Dziś, 7 godz. temu
0
+
-
Ein Volk, ein Reich, ein Führer- ja ja herr Kaczyński ueber alles-Herr Kaczyński, hören Sie auf, die polnischen Frauen zu unterdrücken, und helfen Sie ihnen stattdessen! https://www.socialistsanddemocrats.eu/de/newsroom/herr-kaczynski-hoe...
gdzieś indziej Postów: 4813
michal1965
gdzieś indziej, postów: 4813
Sobota, 2 października 2021 22:15:24
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Gonić czerwonych trolli
Żabodukt Postów: 53263
kumak
Żabodukt, postów: 53263
Sobota, 2 października 2021 22:30:30
0
+1 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Gonić pachołków cara Kaczyńskiego

Zaloguj się aby uczestniczyć w dyskusji oraz uzyskać dostęp do większej ilości wątków na tym forum.

Aktualności

OK