Sprawa red. Mazurenko pokazuje zjawisko, o którym mówię od dawna: dla wielu osób w kraju egzystencja w społ. polskim = prymat etniczny:
Kiedy obywatel narodowości polskiej komuś podpadnie: wtedy jest wolność wypowiedzi (patrz: sprawa Żulczyka).
Kiedy obywate narodowości ukrainskiej coś takiego zrobi: odebrać obywatelstwo, wywalić i "na front" (w domyśle: niech ginie).
Podlejmy jeszcze to wszystko rosyjską agenturą, która bardzo aktywnie działa, a którą media jakoś specjalnie się nie przejmują i mamy gotową pozycję wyjściową scenariusz pogromowy (w bardzo wczesnej fazie). Wiem co mówię, ponieważ w miejsce Ukraińca możesz wstawić dowolną narodowość - inną niż polska (np. śląską), a głosy u części społeczeństwa będą dokładnie takie same.
I nie, to nie są przypadkowe incydenty, a zaplanowany scenariusz. "Rosja już tu jest".








