cytat: "myślicie, że prywatna wizyta u lekarza jedna, druga, trzecia, która przyspiesza zabieg w szpitalu państwowym też jest rodzajem łapówy? "
Ja tak uważam.
Problem tutaj jest tylko moralny (czyli u lekarzy nieistniejący), bo przecież do lekarza idziesz, mając do tego prawo jako wolny człowiek.
Przyspieszenie kolejki może skutkować trzema sprawami - wymiennie:
1. Brak miejsc dla zaplanowanych zabiegów pod koniec czasu obowiązywania kontraktu z NFZ, bo się limit skończył - sam tego doświadczyłem pod koniec 2013 roku.
2. Nadwykonanie, za które nie zapłaci NFZ i w efekcie powiększa dług szpitala - obecnie, jak dyrektorami szpitali są ekonomiści, rzadziej spotykane,
3. Przyjęcie pacjenta "na ostro", a nikt tego nie kontroluje, powoduje mniej kasy w NFZ na przyszłe kontrakty.
A wszystkiemu jest winny słaby system. Kolejne obietnice i "pomysły" nie przynoszą efektów i patologia tkwi w najlepsze.